Nowy numer 2/2021 Archiwum

Przed Cudem nad Wisłą

Podporucznik Jan Zydroń pochodził z Uszwi. Zginął 23 lipca 1920 roku, broniąc Polski przed najeźdźcą ze Wschodu.

Legionistę, uczestnika walk o niepodległość i bohatera wojny polsko-bolszewickiej uczczono w jego rodzinnej Uszwi k. Brzeska. – Cieszę się, że rodzina postanowiła przypomnieć tę postać i ukazać ją jako wzór miłości ojczyzny młodym ludziom. Powinniśmy być dumni, że z naszej miejscowości i parafii pochodził człowiek, który oddał swoje życie, by zmienić historię Polski i świata – mówił w homilii proboszcz ks. Jan Kudłacz.

Duszpasterz przewodniczył w kościele parafialnym 18 lipca Mszy św. w intencji ppor. Jana Zydronia, a po niej pobłogosławił tablicę pamiątkową na grobie rodziców bohatera. W modlitwie w kościele i na cmentarzu wzięła udział rodzina żołnierza, a także wójt gminy Gnojnik, sołtys Uszwi, przedstawiciele OSP oraz parafianie.

Ślub trzeźwości

Jan Zydroń junior urodził się w Uszwi w 1898 roku jako drugie dziecko Jana Zydronia seniora oraz Heleny z Pasków. Rodzice przyszłego podoficera Wojska Polskiego i bohatera walk o niepodległość Polski – jak poświadczają żyjący krewni – stworzyli głęboko kochającą się, religijną i patriotyczną rodzinę. – Z przekazów rodzinnych wiemy, że w dniu ślubu małżonkowie złożyli przyrzeczenie abstynencji, w którym wytrwali do końca życia. Uważali, że miało to wpływ na rozwój i wychowanie ich dzieci – podkreślają krewni. Jan należał do wzorowych i pilnych uczniów w szkole podstawowej w Uszwi i w bocheńskim gimnazjum. Przerywa naukę i wstępuje w 1915 roku jako ochotnik do Legionów Piłsudskiego. Walczy na froncie wschodnim I wojny światowej, a po kryzysie przysięgowym – na froncie włoskim. W walce wykazuje się dzielnością i odwagą. „Służąc w wojsku, nie zapomniał o nauce, poświęcając każdą wolną chwilę na jej zgłębianie. W czasie urlopów wracał jako prywatysta, aby zaliczyć zaocznie egzaminy tzw. »wojenne« do kolejnych klas gimnazjum. Po wojnie wraca do wolnej już Polski, do swej szkoły, aby ją skończyć i zdać maturę” – pisze w monografii o swoim wujku Roman Śledź.

Życie dla Polski

Zaledwie rok po odzyskaniu niepodległości i zdaniu matury Jan znów zaciąga się do Wojska Polskiego, by uczestniczyć w obronie granicy wschodniej Rzeczpospolitej. Stacjonuje m.in. w Wilnie i tam chce spełnić swoje marzenie. Zapisuje się na studia prawnicze świeżo utworzonego Uniwersytetu Wileńskiego. Niestety, plany krzyżuje wojna polsko-bolszewicka, w której Jan bierze udział. Podczas walk w okolicach Wołpy z nacierającymi dywizjami bolszewików bohaterski podporucznik ginie raniony w głowę. Stało się to 23 lipca 1920 roku, kilkanaście dni przed rozstrzygającą wojnę Bitwą Warszawską. „W jego osobie baon stracił jednego z najlepszych oficerów, który swoją pracowitością, sumiennością i odwagą zdobył sobie ogólne uznanie” – napisało w liście do rodziców dowództwo I kieleckiego batalionu. Jan został pochowany w Rosie, znajdującej się na terenie dzisiejszej Białorusi. Najbliższa rodzina postanowiła upamiętnić swojego krewniaka tablicą umieszczoną na grobie rodziców bohatera na cmentarzu parafialnym w Uszwi. – Cieszy nas to, że brat poległego wujka, ks. Józef Zydroń, zachował wiele pamiątek po Janie. Są to m.in. odznaczenia i szabla. Jednak najcenniejszym darem, jaki otrzymaliśmy od naszych rodziców, i poniekąd od Jana, jest patriotyzm – mówią krewni podporucznika.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama