Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Dzięki drzwiom zamkniętym

Pandemia niemal zablokowała diecezjalne wakacyjne oazy. Niemal, bo dwie jednak się odbyły.

W Domu Rekolekcyjnym Efez w Czchowie 34 młodych od 20 lipca odbywało ośmiodniową Oazę Nowej Drogi. Liturgicznej Służbie Ołtarza udało się na tydzień wyjechać na oazę do Szklarskiej Poręby. Oaza w Efezie była krótsza niż zwykle, mniejsza niż pojemność domu, ale była jak światełko w tunelu.

– Okazało się, że przy dużej dyscyplinie, odpowiedniej organizacji, wypełnieniu wszystkich koniecznych wymogów obecnego czasu oraz zaangażowaniu można przygotować i prowadzić rekolekcje – mówi Marta Wideł, odpowiedzialna za Diakonię Formacji, która zajmuje się przygotowaniem oaz. Uczestnicy przed przyjazdem musieli przejść weryfikację sanitarną, wypełnić związane z zagrożeniem dokumenty, potwierdzić swój stan zdrowia. Podobnie było w przypadku oazy LSO, która zakończyła się 27 lipca. – Zebranie samej dokumentacji, wszelkich zgód było bardzo długim procesem. Mam 7-letnie doświadczenia organizowania oazy, ale ten rok był wyjątkowy. Musieliśmy wszystko przygotować według obowiązujących przepisów, jak i epidemicznych wytycznych Ministerstwa Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego – mówi ks. Jakub Jasiak, wikariusz z Dobrej, organizator i kierownik oazy. Nie zabrakło maseczek, płynów dezynfekujących, termometrów do mierzenia ciepłoty, etc. Jedna troska organizatorów to zgodność z przepisami i wymogami, druga to zapewnienie bezpieczeństwa, profilaktyka. Tekst o oazie w Efezie (opublikowany na tarnow.gosc.pl), która odbywała się „Mimo drzwi zamkniętych” przygotowywaliśmy zdalnie, choć chcieliśmy odwiedzić oazowiczów. Jednak oaza bezpiecznie mogła się odbyć „dzięki drzwiom zamkniętym”. – Cieszę się, że tu jesteśmy, że Pan Bóg tak sobie to wymyślił, że nas tu chciał. Przyprowadził nas tutaj i nas prowadzi przez tę oazę – mówi Dominika z Łęgu Tarnowskiego, uczestniczka oazy w Efezie. – Co roku czekamy z niecierpliwością na ten czas, na tę naszą oazę LSO. Nie mogłem sobie wyobrazić, że miałoby jej nie być. Na szczęście była – mówi Wiktor Miśkowiec, uczestnik oazy w Szklarskiej Porębie

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama