Nowy numer 3/2021 Archiwum

Kapitan Mróz

W uroczystość Wniebowzięcia NMP będziemy obchodzić 100. rocznicę Cudu nad Wisłą. Poznajcie kogoś, kto odrobinę Bogu w tym pomagał.

Był szwoleżerem, fantazję miał ułańską, podobnie odwagę. W 1889 roku w podtarnowskiej Woli Rzędzińskiej przychodzi na świat Walenty Mróz. Jako młody chłopak wstępuje do seminarium duchownego. Po święceniach kapłańskich zostaje wikariuszem w Ryglicach. Od września 1914 roku do sierpnia 1916 przebywa w Rosji. – Z relacji pana Pudłowskiego, który znał ks. Mroza, wynika, że było to najprawdopodobniej zesłanie, choć jest wersja, że pojechał z parafianami z Ryglic, aby im towarzyszyć w niedoli – opowiada historyk Adam Ryba. W Rosji poznaje niemieckie rodziny, z którymi utrzymuje później kontakt. Dyrektor Archiwum Diecezjalnego ks. Krzysztof Kamieński przyznaje, że o ks. Mrozie niewiele znajdziemy w dokumentach. – Jest o Rosji adnotacja, że był więźniem. Po powrocie wraca na wikariat w Ryglicach, a po nim, w 1919 roku na króciutko melduje się jako wikariusz w Krościenku – informuje ks. Kamieński. W kwietniu tego samego roku zostaje kapelanem rezerwy Wojska Polskiego.

Ułan

Dokładnie 1 sierpnia 1920 roku przydzielono go do 201. Pułku Szwoleżerów. – Wobec poważnej, niemal krytycznej sytuacji na frontach wojny polsko-radzieckiej zaistniała potrzeba formowania nowych ochotniczych pułków kawalerii – pisze historyk wojskowości Władysław Lewandowski. Powstało ich osiem. Dowódcą 201. Pułku Szwoleżerów był mjr Stefan Hanka-Kulesza. Ksiądz Walenty Mróz był kapelanem tego pułku. – Trudności w organizacji pułku były olbrzymie. Brak uzbrojenia, umundurowania, sprzętu, furażu – to wszystko było niwelowane ogromnym zapałem, poświęceniem i patriotyzmem ochotników – pisze W. Lewandowski. Pośpiech był ogromny. 2 sierpnia rozdano żołnierzom broń, a już 3 sierpnia odjechali na front. 14 sierpnia pułk walczył pod Nieporętem. Ocalili tu artylerię i wstrzymali pułk strzelców z 27. Dywizji Piechoty Armii Czerwonej. Po odbiciu Radzymina poszli naprzód. 17 sierpnia ciężki bój stoczyli pod Ćwiklinem. – Walcząc, pieszo, gdy wyczerpali naboje, ruszyli na nieprzyjaciela na bagnety – mówi Adam Ryba. Ksiądz Mróz, jako kapelan, towarzysząc żołnierzom, brał udział w Bitwie Warszawskiej, walkach wokół stolicy, które decydowały o losach świata.

Nie lękał się

Do diecezji wraca z wojska w 1921 roku. Z Konsystorza Biskupiego dostaje zapomogę w wysokości 5 tys., którą zwraca „do dowolnej dyspozycji”. „Pełniąc w roku zeszłym obowiązki duszpasterskie w wojsku i odpowiednią pobierając gażę, uważam się za nieuprawnionego do pobrania tegorocznej diecezjalnej zapomogi” – odpisuje Konsystorzowi honorowo. List ten znajduje się w Archiwum Diecezjalnym. Na krótko ks. Mróz skierowany jest do Łukowej, a w 1924 roku zostaje proboszczem w Przydonicy. Otrzymuje ważne odznaczenie i stopień kapitana. Po pięciu latach przydonickich obejmuje na 20 lat probostwo w Porębie Radlnej. – W pamięci parafian zapisał się jako ten, który w czasach II wojny światowej Niemców się nie lękał – mówi Adam Ryba. Niektóre z wydarzeń opisuje Tadeusz Pęcak w monografii wsi. Ksiądz Mróz ukrył w lesie dzwony, chroniąc je przed wywózką, przechowywał odbiornik radiowy, za co groziła śmierć. Pochodzący z Brzeska profesor biochemii Henryk Ostrowski opowiadał kiedyś, że jego matka wraz z kilkoma rodzinami z Warszawy chroniła się na plebanii w Porębie Radlnej u ks. Mroza. – Kiedy przyszło gestapo, powitał ich z podniesionym czołem, płynną niemczyzną. A kiedy znaleźli listy, korespondencję z rodzinami niemieckimi z Rzeszy, dali księdzu spokój – zauważa A. Ryba.

Cięcie szablą

– Wiele nie wiemy, ale wydaje się, że to był ksiądz, który się kulom nie kłaniał. Ani bolszewikom, ani Niemcom – mówi Adam Ryba. Także komunistom po wojnie, bo będąc od 1951 roku proboszczem w Tymowej, „stawia się” władzom, porównując okólnik o świeckości szkoły z 1958 roku do szykan hitlerowskich. Cięcie było ułańskie. Bardziej komunistów nie mógł dotknąć. Mimo determinacji władz nie udało się szybko, bezboleśnie i wszędzie pozdejmować „emblematów religijnych”. Z probostwa w Tymowej ks. Mróz zrezygnował w 1964 roku. Przeniósł się do domu księży emerytów. Cztery lata później zmarł. Pochowany jest w rodzinnym grobowcu w Woli Rzędzińskiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama