Nowy numer 3/2021 Archiwum

Co widzi św. Kinga?

Mieszkańcy wsi odnowili jej kapliczkę, przypominając niezwykłą historię tego miejsca.

W sobotę 25 lipca wikariusz z Trzciany ks. Jaromir Buczak poświęcił odnowioną kapliczkę św. Kingi, a także figurę Niepokalanej w Ujeździe, miejscowości leżącej na terenie parafii Trzciana k. Bochni. Na modlitwie licznie zgromadzili się mieszkańcu wsi, w tym galowo ubrani strażacy z miejscowej OSP. W homilii ks. Buczak podkreślił, że kapliczka jest świadectwem wiary wielu pokoleń. – Dołożyliście do tego skarbca swoją pracę, umiejętności i talenty, dzięki którym miejsce uświęcone modlitwą zyskało nowy wygląd i zostało zabezpieczone dla następnych pokoleń – mówił kapłan, zachęcając obecnych do odwiedzenia urokliwej kapliczki i modlitwy.

Źródło dla wszystkich

Historia kapliczki św. Kingi sięga daleko w przeszłość. Jak zapisała Zofia Wiśniewska w zbiorze „Baśnie i legendy znad Sanki”, w miejscowym zajeździe zatrzymała się księżna Kinga wracająca z Węgier, gdzie była w odwiedzinach u rodziców. Kinga, przechadzając się w cieniu starych dębów, poczuła wielkie pragnienie. Wiedząc, że miejscowych trapi susza, nie chciała prosić ich o kubek wody. W pewnym momencie, kiedy siedziała na ziemi, poczuła wilgoć pod dłonią. W miejscu tym wytrysnęło źródło, które bije do tej pory. Ku czci św. Kingi wystawiono tu najpierw drewnianą kapliczkę, którą opiekowały się mieszkanki pobliskiego dworu. – W latach 70. XX w. Anna Kącka postanowiła zbudować tutaj murowaną kaplicę. Miała z tego powodu wiele kłopotów. Władza przeszkadzała, jak tylko mogła. Szykanowała, chciała nawet zburzyć zaczętą budowę. Anna była jednak nieugięta i dopięła swego – mówią jej krewni, opiekujący się dzisiaj kaplicą i otoczeniem.

List w figurze

Tegoroczne ulewne deszcze mocno zamuliły teren wokół kaplicy i zagroziły jej samej. Skrzyknęli się mieszkańcy Ujazdu, a zwłaszcza strażacy z OSP, którzy na walnym zgromadzeniu zdecydowali o jej remoncie. Kaplica została gruntownie odnowiona, wokół niej pięknie zagospodarowano otoczenie, wykonano nowy postument dla również nowej figury Matki Bożej Niepokalanej. Kamieniem obłożono także studzienkę ze źródłem św. Kingi. – A figurę św. Kingi daliśmy do renowacji. Okazało się, że jej wykonawca umieścił w tajemnej skrytce w figurze list z informacją o powstaniu rzeźby. – To taka jakby kapsuła czasu – mówi Daria Kolasa. List zachował się w złym stanie. – Dowiedzieliśmy się, że figurę św. Kingi wyrzeźbił chyba dla kościoła św. Małgorzaty w Trzcianie Franciszek Jaratek w 1873 roku. Figura trafiła w końcu do naszej kapliczki i teraz odzyskała swoje dawne piękno – dodaje pani Daria. Ludzie przychodzą tutaj na majówki, strażacy na św. Floriana, a wszyscy na św. Kingę. – Źródło jest niezniszczalne, jak biło dawniej, tak bije i teraz. Tu nigdy suszy nie było – mówią opiekunowie kapliczki. Miejscowi uważają wodę za cudowną, a jak pisze portal geotyda.pl „około roku 1937 na strumieniu wypływającym ze źródła Adam Janik, mieszkaniec Trzciany, próbował wybudować pierwszą w okolicy małą hydroelektrownię. Plany te pokrzyżował wybuch II wojny światowej, jednak przypominają o nich mocno dziś podniszczone mury progu wodnego i ściany, gdzie spiętrzana miała być woda”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama