Nowy numer 2/2021 Archiwum

Królewski odpust

Biskup Andrzej Jeż świętował z parafianami oraz gośćmi 400-lecie obecności cudownego obrazu Pana Jezusa Przemienionego.

Uroczystość odbyła się 9 sierpnia. Biskup Jeż poświęcił przed sumą krzyż misyjny. W homilii podkreślił, że wiele wydarzeń w historii zbawienia dokonywało się na szczytach gór, które symbolicznie ukazywały bliskość Boga. – Ze szczytu to, co na nizinie nas przytłaczało, okazuje się odrobiną. Na szczycie bliżej jest do nieba, a niebo zdaje się być bliżej niż ziemia. Przemienienie na górze Tabor mówi, abyśmy przewartościowali swoje myślenie, nie dali się zamknąć w tym, co ziemskie, i pamiętali, ku czemu ostatecznie zmierzamy, co jest naprawdę ważne. Trzeba również, abyśmy nosili w sobie wspomnienie zwyczajnych przemienień, które dokonują się w naszym życiu, chwil szczęścia, które mogą być dla nas punktem odniesienia – mówił biskup.

Życiem pisana ikona

Kaznodzieja przypomniał, że osoby, które chcą pisać ikony, jako pierwsze zadanie otrzymują wykonanie ikony Przemienionego. – Każdy z nas pisze ikonę Pana Jezusa Przemienionego swoim życiem, swoją codziennością. A przez 400 lat sam Chrystus w tym wizerunku oddziaływał na serca ludzi, mieszkańców i pielgrzymów, aby przemieniać ten świat, napełniać swoją obecnością i przygotowywać nas na ostateczne spełnienie nadziei w życie wieczne. Gorąco życzę wam, aby tajemnica przemienienia Pańskiego prowadziła was do przemiany duchowej, nawrócenia, którego źródłem jest Bóg – dodawał bp Jeż, apelując, by wierni odkrywali coraz bardziej obecność Przemienionego w Eucharystii.

W każdy czwartek

Pochodzący z 1620 roku obraz przedstawiający scenę przemienienia na górze Tabor jest otaczany w Królówce kultem przez miejscowych i pielgrzymów z całej okolicy. – Niezapomniane były odpusty z mojego dzieciństwa, kiedy widziało się mnóstwo ludzi zdążających do kościoła, by modlić się przed przemienionym Panem Jezusem. Do dzisiaj noszę w sobie wspomnienie tego rozmodlenia, które przedłużało się w każdy czwartek podczas Nowenny do Przemienienia Pańskiego. Niezapomniane były też ogórki i lody, które można było zjeść na odpuście, ale wcześniej trzeba było sobie na to zapracować – mówi wywodzący się z parafii ks. prał. Józef Golonka.

Od Peru do Anglii

O Panu Jezusie z Królówki pamięta też inny rodak, ks. Wiesław Tworzydło, który pracuje w Peru. – Do dzisiaj w każdy czwartek modlę się do Pana Jezusa Przemienionego za moich rodaków, by choć w ten sposób odwdzięczyć się im za ich wsparcie duchowe i materialne. Ponadto nauczyłem się w Królówce modlitwy, którą zaczynam każdy dzień, aby Pan Jezus Przemieniony błogosławił mi w powziętych zamiarach i pomógł wytrwać w dobrym – mówi misjonarz. Ewa i Sebastian od 10 lat mieszkają i pracują w Anglii. – Co roku staramy się przyjechać na odpust. Nasz odpust nazywa się królewskim od nazwy miejscowości, ale także dlatego, że zawsze przybywa tutaj wielu pielgrzymów i jest tak dużo kramów. Obecnie jest nas trochę mniej z powodu pandemii, ale zazwyczaj są masy. Ludzie otrzymują tu wiele łask, modlą się o nie w każdy czwartek podczas nowenny. Z różnych stron świata można usłyszeć prośby i podziękowania – mówią małżonkowie.

Głośne marzenie

Ksiądz proboszcz Józef Janus podkreśla, że księga łask jest prowadzona od 112 lat. – Znajdują się w niej wpisy około 70 świadectw cudownych uzdrowień i innych łask, nierzadko poświadczone przez lekarzy. 43 lata temu bp Piotr Bednarczyk podczas wizytacji napisał, że w kościele w Królówce czuje się atmosferę sanktuarium, bo jest tu stary, od dawna czczony obraz, bo przychodzą pielgrzymi, bo w świątyni kultywowana jest specyficzna pobożność. I tak głośno marzę, by nasz kościół stał się sanktuarium Pana Jezusa Przemienionego – mówi duszpasterz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama