GN 43/2020 Archiwum

Górna strefa stanów wysokich

W Domu Formacji Misyjnej im. ks. Jana Czuby na Kozieńcu spotkali się tarnowscy misjonarze. W rekordowej liczbie.

Reprezentowali oni sześć krajów: Boliwię, Brazylię, Czad, Peru, Republikę Konga i Republikę Środkowoafrykańską. W spotkaniu, które odbyło się po raz 23., wzięło udział 20 tarnowskich fideidonistów z bp. Mirosławem Gucwą na czele. To rekordowe pod względem liczby misjonarzy spotkanie i – jak zauważa ks. Krzysztof Czermak, wikariusz biskupi ds. misji – można powiedzieć, że przyczynił się do tego koronawirus. We wcześniejszych latach ich przyjazdy na urlopy rozciągały się na kilka miesięcy, trudno było znaleźć termin dogodny dla wszystkich.

W tym roku odblokowanie wstrzymanych lotów niemal wyznaczyło czas spotkania. Temat pandemii zdominował także rozmowy misjonarzy. Niektórzy opowiadali, że przez 3 miesiące nie mogli celebrować Mszy św. z ludźmi. Wprowadzone restrykcje były zarówno dla nich, jak i dla ludzi, którym posługują, ogromnym przeżyciem i szokiem. W Kongo-Brazzaville, gdzie pracuje ks. Bogdan Piotrowski, w każdy dzień powszedni na Mszy św. jest ponad 400 osób. Zakaz sprawowania jej nawet w niedzielę i Święta Wielkanocne dotknął boleśnie wszystkich.

– Nasze liturgie były pełne refleksji nad sensem tego wszystkiego, co się dzieje, ale też czasem wejścia w głąb tajemnic misterium męki Pańskiej. Dla wszystkich było to trudne. Trwające trzy lata oczekiwanie ludzi na przyjęcie sakramentu chrztu świętego, a także przygotowania do Komunii św. i bierzmowania, którego przez kilka lat już w naszej parafii nie było, nie zakończyły się przyjęciem sakramentów w planowanym terminie. Restrykcje zakazujące tych celebracji wywoływały rozczarowanie. Od miesiąca już mamy taką możliwość, ale pora deszczowa uniemożliwia dotarcie do tych wspólnot ze względu na pozalewane drogi. Poza tym czas wakacji w regionie mojej parafii w Bagandou, w diecezji Mbaiki, to okres regionalnego żniwa makongo, czyli gąsienic motyli, po które ludzie całymi wioskami od czerwca do września chodzą do lasu, zbierają i zjadają świeże albo w większości suszą nad ogniem, co potem stanowi dla nich darmowy zastrzyk energetyczny protein – opowiada ks. Piotr Boraca, misjonarz w RCA.

Z relacji misjonarzy wynika, że najgorszy dla wspólnot, wśród których posługują, nie był sam koronawirus, ale skutki ograniczeń i wprowadzonych restrykcji, które powodowały, że ludzie zostawali odcięci od jakiejkolwiek pomocy medycznej, środków do życia czy żywności. Jej ceny zresztą też mocno podskoczyły. Ci więc, którzy mogli, spieszyli do ludzi z lekami czy zasobem żywności. Nieraz robili to we współpracy z wojskiem czy innymi służbami porządkowymi, które pilnowały przestrzegania zasad koronawirusa, jak to było przede wszystkim w Peru, gdzie ludzie sami nie chcieli mieć kontaktu z innymi, nie wpuszczali do swoich wiosek ludzi z zewnątrz i nikomu nie pozwalali też wioski opuszczać. Medialna nagonka i rządowe decyzje powodowane niejednokrotnie uzyskaniem zewnętrznych dotacji, zasiały wiele niepokoju w ludziach tam żyjących.

Z misjonarzami na Kozieńcu spotkał się biskup tarnowski Andrzej Jeż, żywo zainteresowany życiem duszpasterskim w krajach posługi tarnowskich księży, ich planami, trudnościami, a także bp Leszek Leszkiewicz, przed laty misjonarz w Ekwadorze. Konferencję wygłosił ojciec duchowny fideidonistów tarnowskich ks. Stanisław Wojdak. Przekonywał misjonarzy, że w duszpasterstwie w każdym kraju, również w Polsce, ważniejsze są relacje niż akcje i różnego rodzaju eventy, współpraca ważniejsza niż praca nawet ponad siły, a wspólnoty ważniejsze od tłumów. Obecnie z diecezji tarnowskiej pochodzi 55 misjonarzy fideidonistów. Ponadto od wielu lat w Kamerunie posługuje świecka misjonarka Ewa Gawin.

Na misje wraca ponadto ks. Bronisław Kowalik. Niebawem odbędzie się także posłanie do RCA ks. Pawła Dąbrowy. Dokona go biskup tarnowski Andrzej Jeż 23 września w Dąbrowie Tarnowskiej. Na możliwość wylotu na Kubę oczekuje także ks. Grzegorz Kozioł z tarnowskich Mościc. Ponadto w tym roku w Centrum Formacji Misyjnej do posługi misyjnej w krajach afrykańskich przygotowywać się będzie dwóch tarnowskich kapłanów i jedna osoba świecka. To ks. Wojciech Rymut, do niedawna wikariusz w parafii Barcice, ks. Krzysztof Ferenc, dotychczasowy wikariusz w Krużlowej i Katarzyna Kępa rodem z Łękawicy. Ks. Krzysztof Czermak, obecną liczbę misjonarzy określa jako górną strefę stanów wysokich. – Więcej misjonarzy pochodzących z diecezji tarnowskiej było jedynie 15 lat temu, kiedy ich liczba dochodziła do 60, a dzisiaj jest ich prawie tyle samo i trzeba się tym cieszyć – dodaje wikariusz biskupi ds. misji.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama