GN 43/2020 Archiwum

Dzieci Królowej

Przybyły na zawadzkie wzgórze, żebyć świętować 100. rocznicę koronacji swojej Matki.

Sanktuarium w Zawadzie co roku na początku września, w związku z uroczystością Narodzenia NMP, przeżywa tygodniowy odpust. W tym roku był on jednak wyjątkowy. 100 lat temu, 8 września 1920 roku, na skronie Jezusa i Maryi na zawadzkim obrazie zostały nałożone papieskie korony. Na ten znak czci ze strony Kościoła Maryja czekała siedem lat, bowiem decyzja papieża, żeby ukoronować zawadzki obraz, zapadła już w 1913 roku i wówczas miała się odbyć uroczystość.

Jakby Matka Boża chciała powiedzieć, że jest cierpliwa i nie chce, by korona została nałożona na Jej skronie, gdy Polska była jeszcze pod zaborami. Podczas tegorocznego odpustu wielokrotnie podkreślano związek zawadzkiej koronacji z trwającą w 1920 roku wojną polsko-bolszewicką i niedawnym zwycięstwem Polaków w Bitwie Warszawskiej, która okazała się cudem wyproszonym przez Maryję dla dopiero co odrodzonej ojczyzny. Zawadzki jubileusz nie miał jednak tylko wspomnieniowego charakteru, lecz stał się okazją do maryjnej katechezy dla tysięcy pielgrzymów, którzy codziennie przybywali do sanktuarium na nabożeństwa i Msze Święte.

Jesteś chciany przez Boga

Dokładna rocznica koronacji zawadzkiego obrazu wypadła 8 września. W tym dniu sumę odprawił biskup rzeszowski Jan Wątroba. – Kościół nazywa Maryję jutrzenką i zorzą. Obie zwiastują koniec nocy i nadejście dnia, są granicą między ciemnością i światłem. Maryja jako Jutrzenka i Zorza wskazuje na wschodzące Słońce ludzkiej historii, na Jezusa Chrystusa. Ze względu na Niego została niepokalanie poczęta i od wieków przygotowana na Matkę Boga. Świętowanie Jej narodzin uświadamia nam, że każdy z nas jest chciany i kochany przez Boga, że nikt nie jest przypadkowy, ale ma swoje miejsce w historii zbawienia – podkreślał bp Wątroba.

Przywołując tytuł Matki Bożej Siewnej mówił o wezwaniu wierzących do siania dobra słowem i przykładem. – Musimy siać, choć czasami wydaje się, że z owego ziarna dobra niewiele wyrośnie. Maryja, wzywana dzisiaj nad ziarnem siewnym, czuwa, aby dobro naszych słów i czynów przyniosło plon stokrotny – mówił biskup.

Nie trać twarzy

Żeby jednak siać dobro, trzeba mieć mocno ugruntowaną tożsamość. Abp Wacław Depo mówił o tym dobitnie 10 września. Przypominając słowa Benedykta XVI, powiedział, że świat, który usuwa Boga z horyzontu życia, traci orientację, a opłakane skutki można dostrzec coraz bardziej w obecnych czasach.

– Nadeszła chwila dla wierzących, by podnieść głowę i przemówić. Trzeba być czujnym i gotowym do przeciwstawienia się przemocy cywilizacji śmierci – mówił arcybiskup. Wskazał również na zagrożenia dla chrześcijaństwa płynące z presji kultur muzułmańskiej i chińskiej oraz ateistycznej odrzucających Boga. Obroną przed tymi trzema siłami jest odnowienie chrześcijańskiej tożsamości, powrót wartości ewangelicznych do życia osobistego, rodzinnego i społecznego, umiejscowienie duchowości w centrum osoby ludzkiej, a także duma z przynależności do Chrystusa. – Nikomu nie służy brak twarzy – podkreślał abp Depo, apelując o odwagę wiary dla współczesnych chrześcijan.

Wracaj do serca

Katolicka tożsamość jest jednak osłabiana przez różne współczesne ideologie, zwłaszcza spod znaku gender i LGBT. – Ideologia markistowska, niesiona na bagnetach przez bolszewików 100 lat temu, skompromitowała się i została pokonana. Niestety, na zachodzie Europy przybrała znacznie groźniejsze oblicze, które wypowiedziało kulturową wojnę chrześcijaństwu – mówił 12 września w Zawadzie bp Andrzej Jeż. Powinniśmy jednak być duchowo mocni w wierze, żeby sprostać obecnemu wrogowi wiary.

– Jak serce podczas skurczu pompuje w siebie krew pełną toksyn, tak Maryja zaprasza do siebie wszystkich, którzy szukają pocieszenia i przebaczenia. Prowadzi ich do Jezusa i zdrojów Jego miłosierdzia. I znów, jak serce w czasie rozkurczu posyła natlenioną krew do całego organizmu, tak Maryja posyła nas odnowionych łaską Jezusa do świata, abyśmy w organizmie Kościoła, narodu, lokalnej społeczności byli nośnikami duchowego tlenu dobra, prawdy, sprawiedliwości i miłości – mówił biskup.

Zachowuj się jak dziecko Królowej

Paradoksalnie siła katolickiego przekonywania świata do przyjęcia na nowo Ewangelii nie opiera się, jak 100 lat temu, na lufach karabinów ani tym bardziej, jak dzisiaj, na ostrzach dziennikarskich piór. – Ona wynika z dziecięctwa. Z poczucia, że każdy z nas jest dzieckiem Maryi – mówił 13 września podczas głównych uroczystości jubileuszowych kard. Stanisław Dziwisz.

Przypominając, że zawadzkiej Matce Bożej należały się korony, wezwał tysiące pielgrzymów zgromadzonych na placu sanktuaryjnym oraz łączących się dzięki transmisji telewizyjnej i radiowej do zachowania godnego bycia dziećmi Maryi. – Z woli Jezusa jesteśmy dziećmi Maryi Królowej. Szlachectwo zaś zobowiązuje! Jest nieustannym wezwaniem do budowania swojego życia na Chrystusie, w rodzinach i przestrzeni publicznej – mówił kardynał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama