GN 48/2020 Archiwum

Jagody Madonny

Wotum hrabiny Romerowej w gablotach koło obrazu Maryi z Dzieciątkiem w Ociece nigdy się nie zmieści. Stoi bowiem od prawie 200 lat parę kilometrów od kościoła.

Za uproszony dar macierzyństwa hrabina Anna z Reyów Romerowa w 1831 roku podarowała Maryi kaplicę, wybudowaną na Jej cześć. A hrabina mogła rzeczywiście potomstwo uważać za łaskę z nieba, bo wcześniej przez ok. 10 lat doczekać się go nie mogła. – Kaplica stoi do dziś w Woli Ocieckiej, na sołeckim gruncie, na skraju parku dworskiego. Parafią dla Romerów był kościół w Ociece. Tu właśnie, przed obrazem Matki Bożej Osieckiej, hrabina prosiła o potomstwo i została wysłuchana. Stąd jako wotum pojawiła się kaplica – wyjaśnia ks. Józef Pajor, proboszcz w Ociece. Jesteśmy na wschodnim skraju diecezji tarnowskiej. Stąd bliżej jest do Ropczyc niż do Dębicy.

Owoce lasu

Od niepamiętnych czasów w ołtarzu głównym umieszczony jest pochodzący z XVI wieku obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, będący kopią rzymskiego wizerunku Salus Populi Romani, czyli Ocalenie Ludu Rzymskiego. W Rzymie w czasie najgorszych utrapień, szczególnie epidemii, lud miasta przed tym wizerunkiem prosił o ratunek. W marcu 2020 roku do Maryi w tym obrazie pieszo przez pusty Rzym szedł też papież Franciszek. Maryja z Ocieki znana jest jednak jako Matka Boża Jagodna. – Odpust mamy na Nawiedzenie NMP, które kiedyś przypadało 2 lipca. W tradycji ludowej uważano, że będąca w stanie błogosławionym Maryja szła lasami do Elżbiety, posilając się m.in. jagodami, które właśnie w tym czasie pojawiają się w lasach, a u nas w obfitości, bo lasów mamy mnóstwo. Stąd tytuł MB Jagodnej, która opiekuje się kobietami w ciąży, ale też tymi, które proszą o potomstwo – opowiada ks. Józef.

Matka zza Lasu

Na plebanii ksiądz proboszcz pokazuje księgi wotów. Do obecnych czasów zachowały się 172 wota. Prawie 40 pochodzi tylko z ostatniego roku. Z ostatniego półtora roku jest już kilkanaście świadectw otrzymanych łask, może nawet cudów. – Kiedy ktoś przynosi mi serduszko dla Matki Bożej, wspomina o tym, za co dziękuje, a wydaje się to związane z jakąś nadzwyczajną interwencją, to proszę o spisanie świadectwa – przyznaje ks. Pajor. Koło obrazu w prezbiterium na razie wiszą dwie szafy z wotami. Ludzie uważają obraz za łaskami słynący. – To nie jest odkrycie współczesne, choć dziś może bardziej otwarcie to przekonanie jest wyrażane – mówi ks. Józef. Kazimiera Bil wspomina Helenę Baśkowską z Legnicy, dawną mieszkankę Ocieki, która opowiadała, że ile razy poprosiła Matkę Bożą w Ociece o jakąś łaskę, tyle razy ją otrzymała. „Mówiła, że szukamy daleko cudownego obrazu, a w Ociece go mamy” – pisze pani Kazimiera. Dziś to przekonanie się odradza. Odradza, bo kroniki parafialne notują, że na MB Jagodną do Ocieki zdążały liczne pielgrzymki z całej okolicy. Przed II wojną nazywali ją Matką Bożą zza Lasu. Kilkadziesiąt lat temu kult był tak duży i tak dobrze zbadany, że ks. Michał Wojdak, niegdysiejszy proboszcz, miał piękną dokumentację łask i cudów. – Niestety, jeżeli były takie teczki, to zaginęły. Budujemy historię od nowa – przyznaje ks. Józef.

Obraz

Co do obrazu, to w opracowaniach podaje się, że pochodzi z drugiej połowy XVI wieku, czyli ma blisko 500 lat. Parafia jest z 1610 roku. – Obraz jest podobny do wizerunku Maryi w Zawadzie – mówi ks. Pajor. Nawet czas powstania, odnotowania obecności wizerunku w Zawadzie i Ociece, byłby bardzo podobny. Zofia Nawara, która kilkadziesiąt lat temu, w 1965 roku, konserwowała ociecki wizerunek, pisze natomiast, że najbliżej MB z Ocieki jest do obrazu Maryi z Bieżanowa. Są niemal identyczne. Nie wiadomo, kto jest autorem obrazu z Ocieki, ale zdaniem Zofii Nawary „twórca był niepośledniej miary artystą”. Konserwując niektóre partie obrazu z Ocieki, odtwarzając fragmenty nadmiernie zniszczone, Zofia Nawara nawet wzorowała się na obrazie z Bieżanowa. Zbieg okoliczności, że MB Bieżanowska jest nazywana Kolejarską Panią, patronką pracujących na kolei, a patronką parafii w Ociece jest św. Katarzyna Aleksandryjska (odpust 25 listopada), patronka w Kościele powszechnym, a jakże, także kolejarzy.

Księga Łask

W Księdze łask ks. Pajor ma posegregowane wszystkie świadectwa (dwa publikujemy obok). Jest kobieta, która jechała samochodem i została w zasadzie zmiażdżona przez ciężarówkę. Jest młode małżeństwo, które prosiło o potomstwo. –  Kiedy się spotkaliśmy, niewiele mogłem pocieszyć, doradzić. Dałem im maleńki obrazek MB Ocieckiej, żeby się modlili. Dwa miesiące później okazało się, że spodziewają się dziecka, a dziś mają dwójkę ślicznych dzieci – mówi ks. Józef. Inna historia dotyczy kobiety, która prosiła o Mszę św. w intencji zdrowia mamy, której nagle trzeba było poprawić zastawkę i znalazła się na skraju śmierci. To, że po operacji podjęła czynności życiowe, lekarze nazwali cudem. Nie tak dawno zmarł człowiek, który od niepamiętnych czasów chodził na każdą środową nowennę. Taki ślub złożył dawno temu, że jeśli MB Ociecka uratuje go z wypadku, to on będzie na każdej nowennie. – Można wierzyć w przypadki, zbiegi okoliczności, ale jako wierzący mamy prawo wierzyć, że Bóg także może ingerować w życie człowieka – zauważa proboszcz. Tym bardziej że widać tu owoce Maryjnego wstawiennictwa. Widać te jagody Matki Bożej.

Wstawiennictwo

Monika Chruściel 5 września 2019 roku miałam wypadek samochodowy. Wjechałam pod samochód ciężarowy, po czym trafiłam do szpitala, byłam rozlegle połamana. Uraz wielonarządowy składał się ze złamania miednicy, trzech żeber, złamania panewki stawu biodrowego, złamania trzonu kości udowej, złamania kości krzyżowej, prawej kości łonowej, porażenia nerwu strzałkowego lewego, SAH pourazowy, rozwarstwienia tętnicy szyjnej wewnętrznej, pęknięcia śledziony, odmy opłucnej obustronnej, stłuczenia płuca lewego. Dzień po wypadku nie było ze mną kontaktu, lekarze postanowili wprowadzić mnie w śpiączkę farmakologiczną. W tym stanie przebywałam od 6 do 23 września. W tym samym czasie cała rodzina, znajomi, przyjaciele oraz parafianie modlili się do Matki Bożej Ocieckiej za mnie, za mój powrót do zdrowia i wybudzenie ze śpiączki. Mama z rodziną odmawiała nowennę do Matki Bożej przy ołtarzyku z Matką Boską Ociecką. Wszyscy pogrążeni w modlitwie błagali o cud. Były odprawiane za mnie Msze św. Po wybudzeniu ze śpiączki przeniesiono mnie na oddział ortopedii, później na oddział intensywnej rehabilitacji. 30 października wyszłam ze szpitala o własnych siłach, nie na wózku, ale o kulach. Uważam, że wstawiennictwo naszej Matki Bożej Ocieckiej sprawiło cud, że mimo tylu obrażeń wróciłam do wstępnej sprawności.

Matka nadziei

Joanna i Łukasz Piczakowie – Staraliśmy się długo i bezskutecznie o dziecko. Weszły w to problemy zdrowotne. Dzieciątko się jednak poczęło, tylko krótko było z nami, bo niestety utraciliśmy ciążę. Było nam bardzo ciężko. Spotkaliśmy ks. Pajora, który pokazał nam MB Ociecką jako Tę, która swym wstawiennictwem może nam pomóc. Ukazał ją w taki sposób, że wlał wiele nadziei w nasze serca. Lekarze naszą sytuację określali jako trudną, a ewentualną pomyślność widzieli jako konsekwencję długiej drogi. Zamówiliśmy Mszę św. Modliliśmy się za wstawiennictwem MB Ocieckiej. Jakoś powodowani natchnieniem chwili pojechaliśmy na koncert uwielbieniowy, potem byliśmy na Festiwalu Wiary w Rzeszowie, gdzie przyjęliśmy błogosławieństwo. Dwa miesiące po tych wydarzeniach dowiedzieliśmy się o poczęciu dziecka i po spokojnym okresie ciąży i szczęśliwym rozwiązaniu staliśmy się rodzicami syna Ignacego Eliasza. Wiemy, że dary, które otrzymaliśmy, nie są naszą zasługą, ale pochodzą od Boga. Jesteśmy przekonani, że pomogła nam Matka Boża Ociecka. Dziś cieszymy się jeszcze 4-miesięczną Anielką.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama