Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ta grupa nas wzmacnia

O plusach przynależności do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży przed patronalnym świętem mówią Kasia, Mikołaj i Karolina.

W uroczystość Chrystusa Króla swoje święto patronalne przeżywać będzie Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży. "Gość Tarnowski" zapytał młodych z KSM z Jadownik o to, jak znaleźli swoje miejsce w Kościele w ramach stowarzyszenia...

Kasia.   Kasia.
ks. Zbigniew Wielgosz /Foto Gość

Kasia, Mikołaj i Karolina są w Katolickim Oddziale Młodzieży w Jadownikach, która powstała rok temu. - Przyszłam na pierwsze spotkanie, bo nie chciałam robić przykrości ks. Wojciechowi, który mnie o to poprosił. Powiedziałam sobie, że to będzie pierwsze i ostatnie spotkanie, że będę na nim z grzeczności. Ale zaczęłam przychodzić na następne, bo pojawiały się fajne tematy do rozmowy. Zauważyłam, że to był dobrze spędzony czas i dlatego zostałam. Ponadto co rusz mamy jakieś akcje. Ostatnia jest skierowana do seniorów i instytucji w związku z koronawirusem. Chcemy pomagać w zakupach, w codziennym funkcjonowaniu. Dziewczyny zaczęły jeździć do brzeskiej ochronki dla niepełnosprawnych. Codziennie przez trzy godziny prasują rzeczy podopiecznych ośrodka. Uczestnictwa w pomaganiu potrzebującym w czasie epidemii było więcej. Włączyliśmy się w zbiórkę rzeczy, środków czystości i sanitarnych dla DPS w Bochni i Tuchowie. W Bochni trafiliśmy nawet do TVN-u, który akurat przyjechał robić materiał o siostrach dominikankach i ks. Dydo-Rożnieckim, i oczywiście o podopiecznych domu. Była też akcja, dzięki której w wielu domach w Jadownikach znalazły się ręcznie malowane figurki św. Jana Pawła II. W październiku rozprowadzaliśmy również ręcznie wykonywane różańce. Dla mnie ta wspólnota jest umocnieniem. W szkole, do której chodzę, noszenie krzyżyka wywołuje emocje, pytania, śmiech lub lekceważenie. W mojej klasie mniej niż połowa uczęszcza na religię. Dlatego w KSM znajduję oparcie, żeby móc nawet milcząco świadczyć, chociażby przez widoczny krzyżyk - mówi Kasia.

Mikołaj.   Mikołaj.
ks. Zbigniew Wielgosz /Foto Gość

Mikołaj jest w KSM, bo nie lubi się nudzić. - Od 14 lat działam w różnych grupach parafialnych. Jestem w LSO, pomagam w prowadzeniu ministrantów, lektorów, włączałem się w grupy młodzieżowe, w organizowanie festynów. Nie lubię się nudzić. I kiedy pojawił się KSM, wszedłem w to, choć prywatnie studiuję i pracuję. Weszliśmy jeszcze mocniej w Kościół, w żywą wspólnotę parafii. Ludzie starsi to zobaczyli. Widzą, że prowadzimy nabożeństwa, organizujemy jakieś akcje. „Kręcimy” się koło świątyni, parafii… Wcześniej najwięcej młodych można było zobaczyć na bierzmowaniu, a po nim w kościele widać było najczęściej tylko dorosłych i dzieci. Dzięki KSM jest szansa, żeby zmienić ten wizerunek. Młodych chcemy przyciągnąć nie tylko formacją, modlitwą, ale i integracją. Staramy się szukać złotego środka, żeby harmonijnie połączyć poważne z wesołym, zgięte kolana z bieganiem za piłką, żeby nie było przerostu któregoś z tych elementów - podkreśla prezes oddziału.

Karolina.   Karolina.
ks. Zbigniew Wielgosz /Foto Gość

Karolina trafiła do KSM, bo chciała poznać zaproszoną na jedno ze spotkań siostrę zakonną, która ostatecznie nie przyjechała na nie... - Zostałam jednak na spotkaniu i wsiąkłam w tę wspólnotę. Atmosfera pochłonęła mnie, jakbym była w tej wspólnocie od co najmniej roku. Wzięłam udział w szkoleniu KSM. Poznałam korzenie stowarzyszenia, zafascynowali mnie inni młodzi ludzie, którzy prowadzili szkolenie i ci, którzy jak ja na nie przyjechali. Zobaczyłam, że ci ludzie są w Kościele, że wierzą, że bije od nich entuzjazm tej wiary. Filarem jest Bóg. KSM ma w swojej nazwie „katolickie”, czyli związane z Bogiem, którego spotykamy w Kościele. Bóg jest pierwszy, potem jest wspólnota, grupa, patriotyzm itd. Jak nie będzie Boga, to cała reszta się rozleci. Patriotyzm też jest bardzo ważny i nie chodzi tu tylko o kultywowanie przeszłości, ale o tworzenie jej teraźniejszości poprzez znajomość historii Polski, piękne wysławianie się, szacunek dla naszego języka, tworzenie wspólnoty przyjaciół a nie wrogów, bo mamy jeden kraj, jeden język i jedną historię, która jest piękna. Udało mi się przyprowadzić do KSM mojego przyjaciela, który z Kościołem ma raczej luźny związek. KSM jest naprawdę fajną propozycją dla młodych, bo wspiera rozwój. Sięgamy do korzeni, ale nie zatrzymujemy się. Nie stoimy w miejscu - mówi dziewczyna.

Więcej o KSM z Jadownik przeczytacie w najnowszym numerze "Gościa Tarnowskiego".

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama