Nowy numer 8/2021 Archiwum

Nie ma Gaju Sprawiedliwych

Jego powstanie nieopodal tarnowskiej Bimy zapowiadano na październik 2019 roku i choć idea nie upadła, nadal pozostaje w sferze planów.

Tarnowski Gaj Sprawiedliwych miał być wzorowany na tym, który przypomina o tragedii Holocaustu w Jerozolimie. Jego pomysłodawcą jest tarnowski Komitet Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej. Gaj ma przypominać o tarnowianach, którzy w czasie okupacji hitlerowskiej pomogli Żydom przetrwać wojnę i otrzymali tytuł Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Drzewa pamięci, jak zapowiadano podczas oficjalnej uroczystości w marcu 2019 roku, miały zostać posadzone jesienią tegoż roku, na początku października podczas żydowskiego Święta Szałasów, tuż obok tarnowskiej Bimy, na zieleńcach otaczających pozostałości po dawnej synagodze.

Miało być ich 18 – po jednym dla każdej związanej z Tarnowem osoby z tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Już wtedy mówiono, że w przeciwieństwie do Gaju Sprawiedliwych z Jerozolimy, w Tarnowie nie będą rosły drzewa oliwne, a rajskie jabłonie. Okazuje się jednak, że i to jest utrudnione ze względu na przewody, które znajdują się pod tym terenem. Największy jednak problem, jak wyjaśnia „Gościowi Tarnowskiemu” Krzysztof Chuderski, koordynator projektu, wiąże się ze sfinansowaniem zamiaru. Tarnowski Gaj Sprawiedliwych miał być częścią o wiele większego przedsięwzięcia przede wszystkim edukacyjnego i miejscem dyskusji na temat tolerancji i zrozumienia. W tym celu złożono do Komisji Europejskiej wniosek o grant na cały cykl warsztatów dla młodzieży tarnowskiej. Planowano także powstanie muralu upamiętniającego tarnowskich Sprawiedliwych. Grantu jednak nie udało się zdobyć. Idea mimo to nie upadła. Rajskie jabłonie być może zastąpią multimedialne drzewa, ale to tylko plany. Najpierw potrzebne są na ten cel pieniądze, których na razie nie ma. Tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata uhonorowano ponad 6600 Polaków. W tej grupie są również tarnowianie lub osoby związane z Tarnowem ratujące Żydów z narażeniem życia w czasie okupacji. Niektóre z tych historii kończyły się tragicznie, inne – mimo wielu lat strachu i niepewności – szczęśliwie. Jedną z takich postaci był związany z Tarnowem Austriak Julius Madritsch. Jego działania przypominały dokonania sławnego Oskara Schindlera. Udało mu się uratować kilkaset osób pochodzenia żydowskiego. Inni skrywali całe rodziny żydowskie w kryjówkach swych mieszkań i domów, jeszcze inni pojedyncze osoby. Janina Filozof, z domu Wałęga, uratowała małą Leę, zostając dla niej matką zastępczą. Kiedy jednak sąsiedzi zaczęli podejrzewać, że Lea jest Żydówką i szantażować panią Janinę, ta schowała ją w walizce i wywiozła swoją małą podopieczną pociągiem pełnym Niemców do Przemyśla. Tam oddała ją pod opiekę zakonnic, ale do końca wojny płaciła za jej utrzymanie. Wśród tarnowskich sprawiedliwych jest też Mieczysław Kobylański, wieloletni pracownik naukowy Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, który w czasie hitlerowskiej okupacji prowadził w Tarnowie tajne nauczanie. Podczas II wojny światowej aktywnie z wielokrotnym narażaniem życia ukrywał Żydówkę Lolę Holdengraeber oraz jej córkę Ritę. Pomagał im w znajdowaniu kryjówek, zdobył dla nich „aryjskie papiery”, wynajmował mieszkanie, załatwił Loli Holdengraeber pracę w kantynie oficerskiej SS. Po aresztowaniu Loli i wywiezieniu jej do niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, pomagał jej córce Ricie. Z pomocą znajomego księdza wyrobił dziewczynce metrykę chrztu. Rita mieszkała u Kobylańskich do lipca 1943 roku, do chwili gdy odnalazła ją krewna i zabrała ze sobą do Lwowa. Po wojnie Rita wyjechała do Kanady, jednak stale utrzymywała kontakt z Kobylańskimi. Inni Sprawiedliwi wśród Narodów Świata to Józef Banek wraz z córką Irmą, rodzina Dynowskich, Julian i Bronisława Gawełczykowie, Helena Góralewicz, która jako urzędnik w dziale ewidencji ludności preparowała „aryjskie” dokumenty dla Żydów. Kolejna to Jadwiga Paulina Jeż, która znajomej Żydówce oddała swój własny dowód osobisty i świadectwo chrztu, by ta mogła przedostać się do Lwowa. Następni to Edward i Zdzisława Lehnet, Józefa Niedojadło, Jerzy Poetschke, Alina Śliwowa z domu Kwoczyńska wraz z ojcem Stanisławem, a także Stanisława Suska, Józef Szczur, Joanna Tecko, Jan Wodnicki czy Bronisław Zaczykiewicz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama