Nowy numer 19/2021 Archiwum

Przygotowanie darów. Co złożę na ołtarzu?

Z ks. Romanem Stafinem próbujemy lepiej zrozumieć kolejne części Mszy św.

Jezus w czasie ostatniej wieczerzy: „wziął chleb […], wziął kielich […], odmówiwszy dziękczynienie […], podał swoim uczniom” (Łk 22,14-20). Właśnie te słowa i czyny Jezusa określają poszczególne części liturgii Eucharystii: przygotowanie darów, modlitwę eucharystyczną, komunię świętą.

Zaglądnijmy najpierw do historii przygotowania darów. Od IV wieku dary ofiarne były znane już w całym Kościele. W Rzymie odbierał je nawet sam papież. Oprócz chleba i wina przynoszono: winogrona, jarzyny, oliwę, wosk, sery, masło, miód, kwiaty, ptaki i zwierzęta; także przedmioty liturgiczne. Dary te segregowali diakoni i słudzy ołtarza (akolici), przeznaczając je dla biednych i na utrzymanie kleru.

Od XI wieku składane były pieniądze. Ta forma daru ofiarnego istnieje do dziś w formie zbieranej składki. Także dzisiaj praktykowana jest procesja z darami ziemi i pracy rąk ludzkich, szczególnie w czasie uroczystych mszy świętych, odprawianych z okazji dożynek, wizytacji biskupich czy też pielgrzymek Ojca św. Wierni przynoszą to, co mają, co wyrabiają, z czego żyją, a więc przynoszą swoje życie do ołtarza, aby je ofiarować Bogu. Darem ofiarnym jest także stypendium składane z okazji zamawiania Mszy Świętej. Za Mszę Świętą nie można „zapłacić”, jak się czasem słyszy przy jej zamawianiu, lecz istnieje możliwość (i tradycja) złożenia dobrowolnej ofiary na potrzeby Kościoła i na utrzymanie duchownych.

W pierwszych wiekach wierni przynosili do ołtarza małe chleby, okrągłe, przedzielone w formie krzyża, aby po konsekracji można je było przełamać i podać jako Ciało Chrystusa; był to chleb, jaki na co dzień spożywano. Od XI wieku używano chleba niekwaszonego, otrzymywanego ze specjalnej uprawy. Zakonnicy z namaszczeniem zbierali kłos po kłosie, czyścili je w milczeniu lub śpiewając psalmy. Od XIII wieku wypiekano w zakonach hostie, używając do tego specjalnych form.

Święty Wacław, książę czeski (X wiek), wychowywał się na dworze głęboko religijnej babki Ludmiły, która mu mówiła: „Tak musisz żyć, abyś te dary, które ci Bóg dał, wykorzystał po to, aby Mu służyć”. Jako władca troszczył się szczególnie o biednych i chorych. Uczestnictwo we Mszy Świętej było zawsze dla niego głębokim przeżyciem. Sam uprawiał rolę, na której rosło zboże przeznaczone na chleb do konsekracji; sam pielęgnował winnicę, która dawała wino mszalne. Jego brat Bolesław, który zazdrościł mu władzy książęcej, wyrzucał mu, że zamiast służyć, powinien panować. Pewnego dnia, gdy Wacław wszedł do kościoła, aby złożyć dary na ołtarzu, a z nimi siebie samego, został zabity przez swojego brata i jego zwolenników. Na progu ołtarza złożył pełną ofiarę ze swojego życia. Było to w 935 roku.

Adrienne von Speyr, szwajcarska lekarka, bezgranicznie oddana chorym, mistyczka, zmarła w 1967 roku, o momencie ofiarowania we Mszy Świętej mówi tak: „Pan […] zniża się za każdym razem do tego, co najmniejsze: tego pierwszego lepszego kawałka chleba, tej kropli wina, tak jak wtedy stał się pierwszym lepszym człowiekiem. Kontrast między liturgicznym przebiegiem świętej akcji a owym prawie-nic chleba i wina, które w toku akcji liturgicznej staje się rzeczą najważniejszą, sprawia, że wychodzi na jaw prawdziwe znaczenie liturgii: Kult tego bycia prawie niczym, które w uobecnieniu Pana staje się niczym-w-ogóle, pozostawiając całe miejsce Jemu, który jest wszystkim” (Adrienne von Speyr, Msza święta, Poznań 2018, s. 18n.).

Na ołtarzu, który jest – jak mówi Ogólne wprowadzenie do Mszału rzymskiego – „stołem Pańskim” (296), składane są dary ofiarne chleba i wina. Patrząc na tę czynność liturgiczną, każdy z nas winien zapytać siebie samego: Co ja złożę na ołtarzu? Co położę na patenie z chlebem, co włożę do kielicha z winem? Jaki dar? Czy potrafię ofiarować siebie, a szczególnie tę cząstkę siebie samego, która wymaga przemiany? Jej może dokonać Ten, który przemienia chleb w swoje Ciało i wino w swoją Krew, Jezus Chrystus. On może mnie przemienić, jeśli oddam Mu całkowicie siebie samego, nie zatrzymując nic dla siebie. Uczynię to dziś, patrząc na kapłana, który trzyma w rękach patenę z chlebem, kielich z winem, i wypowiada słowa modlitwy. Moje życie „położę” na patenie z chlebem i „włożę” do kielicha z winem.

W czasie ofiarowania nie będziemy śpiewać pieśni – kapłan będzie głośno wypowiadał słowa błogosławieństwa nad chlebem i winem.

Modlitwa św. Magdaleny z Canossy (przed Komunią Świętą):

„Ja muszę zbliżać się do Ciebie, o Jezu obecny w Eucharystii. W jakimkolwiek stanie bym się znalazła, w oschłości, w bólu lub w pokusie. Wystarczy, że stanę przed Tobą, by odczuć ulgę… kiedy upadam w letniość, wystarczy, że zwrócę się do Ciebie, który w Twym Sakramencie niesiesz ludziom tak czułą miłość”.


Powyższy fragment rozważań pochodzi z książki tarnowskiego kapłana ks. Romana Stafina "Skarb Kościoła", która ukazała się nakładem Wydawnictwa Diecezji Tarnowskiej "Biblos" w 2020 roku. Można ją kupić TUTAJ.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama