Nowy numer 24/2021 Archiwum

Życiodajna woda

Wydaje się, że miejscowym trudniej uwierzyć w działanie świętego, którego mają na co dzień. Przed spowszednieniem ratują ich cuda i łaski.

W sanktuarium św. Stanisława w Szczepanowie od 2 do 9 maja trwał tygodniowy odpust ku czci pochodzącego z tej miejscowości świętego. Niezwykłe wydarzenie sprzed roku, również z czasu odpustu, wspomina Marta Pagacz.

– Tato miał silne obrzęki kolan i dłoni. Nie mógł chodzić, zapinać guzików koszuli. Choroba trwała co prawda od dawna, miała jednak swoje nawroty, które unieruchamiały ojca. Nie pomagały tabletki przeciwbólowe i okłady. Zabiegi i zastrzyki dawały tylko krótkotrwałą ulgę. Atak choroby przyszedł w maju ubiegłego roku. Akurat rozpoczął się tygodniowy odpust ku czci św. Stanisława. I miałam sen… Przyśniły mi się te ręce i kolana taty, i to, żeby przynieść mu wody ze źródełka św. Stanisława, które znajduje się przy kaplicy Narodzenia. Tato miał smarować obolałe miejsca wodą, aż się butelka nie opróżni. Rano następnego dnia poszłam po wodę, zaniosłam ojcu, powiedziałam mu o śnie. Ucieszył się bardzo i przyrzekł robić tak, jak mu powiedziałam. Przez cały tydzień odpustowy smarował wodą kolana i… ból z obrzękami znikły tak, że mógł chodzić nawet bez laski i samodzielnie zapiąć guziki albo zawiązać buty. Przestał też zażywać tabletki przeciwbólowe – mówi pani Marta. Jak wspomina, jej tato od zawsze miał wielkie nabożeństwo do św. Stanisława. Modlił się o jego opiekę, prosił o pomoc. – Kiedy byliśmy mali, prowadził nas tam, pokazywał studnię z cudownym źródłem, jak korzystać z wyciągniętej w wiadrze wody. Latami zanosił kwiaty pod wotywną figurę świętego znajdującą się na tym samym miejscu co kaplica Narodzenia i studnia ze źródłem. Zapalał znicze. A kiedy zmogła go inna ciężka choroba, prosił, żebyśmy go w tym zastąpili. Jako rodacy św. Stanisława zawsze mieliśmy szacunek dla wody ze źródełka, choć przemywanie wodą oczu czy gardła, lub bolących miejsc, traktowaliśmy jak zwyczaj. Dopiero kiedy zobaczyłam, jak ojciec chodzi, rusza dłońmi, uwierzyłam w działanie św. Stanisława. Bo woda wodą, ale tu chodzi o wiarę, że Bóg poprzez św. Stanisława leczy, uzdrawia, wspomaga. Tato zmarł 5 marca 2021 roku. Miał 88 lat. Będziemy kontynuowali jego zwyczaj zanoszenia kwiatów i palenia zniczy przy figurze św. Stanisława – dodaje pani Marta. Anna Koczwara, mieszkająca w niedalekich Łękach, również doświadczyła działania św. Stanisława. – Było to w Wielkim Tygodniu 2005 roku. W Wielki Piątek poczułam się bardzo źle i nie mogłam już pójść do kościoła. W Wielką Sobotę wylądowałam w szpitalu na SOR z potężnym bólem głowy. Stwierdzono, że mam zapalenie zatok, dostałam środki przeciwbólowe i zostałam wypisana do domu. Diagnoza, że mam zapalenie zatok, pozostała wiążąca dla całego procesu leczenia. Nic jednak mi nie pomagało. W wigilię Niedzieli Miłosierdzia, kiedy umierał Jan Paweł II, straciłam wzrok, a potem przytomność. Trafiłam na oddział neurochirurgii szpitala uniwersyteckiego w Krakowie. Doktor powiedział tylko tyle: „Coście nam przywieźli, trupa?”. Lekarze podjęli się leczenia, okazało się, że pękł tętniak – mówi Anna Koczwara. Obrzęk mózgu był tak duży, że nie można było natychmiast wykonać operacji. Zrobiono ją po tygodniu. W tym czasie mąż przywoził jej wodę ze źródełka św. Stanisława. – Pielęgniarki nawet smarowały mi nią oczy. Jeszcze przed operacją zaczęłam widzieć. Już nie była to jedna wielka czarna plama. W szpitalu byłam do końca kwietnia. Wzdychałam w tym czasie do św. Stanisława i do Jana Pawła II, bo brak wzroku był dla mnie szokiem. Nie wiem, jakbym sobie bez niego poradziła w życiu, co to byłoby za życie – wspomina uzdrowiona. Od 40 lat mieszka w Łękach i wiedziała o wodzie św. Stanisława. – Wiedziało się z detalami, że nasz rodak działa, że wyprasza łaski, że niektóre z nich objawiają się w spektakularny sposób, a inne są ciche i ukryte, o których wie tylko dana osoba. Dlatego zawsze była modlitwa o jego wstawiennictwo. Dlatego wiara w jego pomoc chociażby przez wodę z cudownego źródełka. Święci nie są daleko od nas – podkreśla pani Anna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama