Nowy numer 24/2021 Archiwum

Uświęć mocą Twojego Ducha te dary...

Z księdzem Romanem Stafinem próbujemy lepiej zrozumieć kolejne części Mszy św.

Eucharystia jest modlitwą dziękczynienia i uświęcenia; modlitwą dziękczynienia, ponieważ we Mszy Świętej dziękujemy Bogu za ofiarę Jego Syna. Eucharystia jest także modlitwą uświęcenia, ponieważ w niej dokonuje się nasze uświęcenie. Po prefacji i hymnie Sanctus, które są na wskroś jednym wielkim dziękczynieniem, kapłan odprawiający Mszę Świętą nawiązuje do niedzieli lub święta, a następnie wyciąga ręce nad darami chleba i wina oraz wypowiada następującą prośbę: „Pokornie błagamy Cię, Boże, uświęć mocą Twojego Ducha te dary, które przynieśliśmy Tobie, aby się stały Ciałem i Krwią Twojego Syna, naszego Pana, Jezusa Chrystusa” (Trzecia modlitwa eucharystyczna).

Wyciągnięte ręce kapłana z dłońmi nad darami symbolizują zstąpienie na nie Ducha Świętego. Ta modlitwa nosi nazwę „epiklezy” (grec. epiklesis – „wołanie”, „przywołanie”, „prośba”, „zaproszenie”), a gest kapłana jest gestem epikletycznym. Epikleza zawiera więc prośbę skierowaną do Boga Ojca o zstąpienie Ducha Świętego na ofiarę zgromadzonych wiernych i o przemianę darów chleba i wina w Ciało i Krew Syna Bożego.

Uświęcenie nie jest dziełem człowieka, lecz dziełem Boga samego. Nie słowo człowieka, lecz moc Boża przemienia chleb i wino w Ciało i Krew Zbawiciela. Kapłan powołany przez Chrystusa użycza Mu swoich ust i rąk, wypowiada święte i uświęcające słowa, ale to słowa i czyny Boga dokonują uświęcenia darów ofiarnych i składających je wiernych. Właśnie epikleza jest prośbą o takie uświęcenie. Dzieło zbawienia świata i człowieka dokonuje się przez Ducha Świętego.

Anioł Gabriel oznajmia Maryi, że porodzi Syna Bożego i na jej pytanie „jakże się to stanie?” – oznajmia jej: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię” (Łk 1,35). Poczęcie Syna Bożego było dziełem Ducha Świętego. Można być przekonanym, że to zapewnienie anioła ze zwiastowania o asystencji Ducha Świętego szło za Maryją przez całe jej życie. Myślała zapewne o nim w czasie ucieczki do Egiptu, gdy przyszłość jej rodziny była tak niepewna; także wtedy, gdy Jezus opuścił dom i dochodziły do niej niepokojące wieści.

Tej „osłony” Ducha Świętego potrzebowała Maryja pod krzyżem jej Syna, aby nie zwątpić i aby mogła uwierzyć, że paradoks krzyża jest wpisany w dzieło zbawcze, którego dokonuje Bóg Ojciec przez Ducha Świętego. To, co zostało zapoczątkowane w chwili zwiastowania, osiągnęło swój kulminacyjny punkt w zstąpieniu Ducha Świętego na apostołów znajdujących się w Wieczerniku. Maryja była tam razem z nimi. Tak umocnieni poszli w świat, aby głosić Dobrą Nowinę jej Syna.

Anioł Gabriel w czasie zwiastowania wskazał na Boże działanie przez Ducha Świętego, które sprawiło to, co po ludzku jest nie do pojęcia, jest niewyobrażalne, to znaczy w łonie Maryi mocą Ducha Świętego złączyła się natura ludzka z naturą boską w osobie Jezusa Chrystusa. Podobne działanie Boga przez Ducha Świętego ma miejsce w czasie Mszy Świętej, gdy chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Syna Bożego. Dokonuje się rzecz niepojęta, niewyobrażalna, która może być przez nas przyjęta tylko mocą wiary! Modlitwa zawierająca prośbę o przemianę darów chleba i wina zwana jest „epiklezą konsekracyjną”.

Po konsekracji (przeistoczeniu, podniesieniu) kapłan odmawia epiklezę komunijną: „Spraw, abyśmy posileni Ciałem i Krwią Twojego Syna i napełnieni Duchem Świętym, stali się jednym ciałem i jedną duszą w Chrystusie” (Trzecia modlitwa eucharystyczna). Modlitwa ta zawiera prośbę o owoce Komunii Świętej, a pierwszym z nich jest jedność między Bogiem i Jego ludem oraz między ludźmi.

Reasumując powyższe rozważanie, należy stwierdzić, że tak, jak Duch Święty połączył ciało Maryi z Bożym Synem i powstał prawdziwy Człowiek i prawdziwy Bóg w osobie Jezusa Chrystusa, tak też Duch Święty łączy (przemienia) to, co ziemskie, tzn. chleb i wino, z tym, co boskie, i tak powstaje Ciało i Krew Chrystusa; tak też ten sam Duch Święty, gdy spożywamy pokarm niebieski, łączy nas z Chrystusem i czyni nas nowymi ludźmi. Czy widać tę przemianę, gdy opuścimy mury świątyni i wrócimy do życia w świecie?

Uświęć mocą Twojego Ducha te dary...   Ks. Roman Stafin, rozważając rolę Ducha Świętego w Eucharystii, zachęca do odpowiedzi na pytanie o rolę Ducha Świętego w życiu każdego z nas. Beata Malec-Suwara /Foto Gość

Warto na koniec tego rozważania o roli Ducha Świętego w Eucharystii, postawić sobie pytanie o rolę Ducha Świętego w moim życiu. Czy modlę się często do Ducha Świętego? Czy przed podjęciem ważnej decyzji proszę Go o światło, a może nawet odprawiam nowennę? A może by tak w ogóle iść przez życie z aktem strzelistym: Duchu Święty, Duchu mądrości, prowadź mnie! Wtedy na pewno podejmowalibyśmy dobre decyzje w naszym życiu.

Modlitwa siostry Faustyny (po Komunii Świętej):

„Hostio święta, w której zawarty jest testament miłosierdzia Bożego dla nas, a szczególnie dla biednych grzeszników.

Hostio święta, w której zawarte jest Ciało i Krew Pana Jezusa, jako dowód nieskończonego miłosierdzia ku nam, a szczególnie ku biednym grzesznikom. Hostio święta, w której jest życie wiekuiste i nieskończonego miłosierdzia, nam obficie udzielane, a szczególnie biednym grzesznikom.

Hostio święta, w której zawarte jest miłosierdzie Ojca, Syna i Ducha Świętego ku nam, a szczególnie ku biednym grzesznikom” (Dz. 356).

Hostio święta, nadziejo moja jedyna, ufam Tobie!


Powyższy fragment rozważań pochodzi z książki tarnowskiego kapłana ks. Romana Stafina „Skarb Kościoła”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Diecezji Tarnowskiej „Biblos” w 2020 roku. Można ją kupić TUTAJ.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama