Nowy numer 4/2023 Archiwum

Krynica się zbroi

W mieście zdrojowym działają już Wojownicy Maryi, a od maja Zakon Rycerzy Jana Pawła II.

To była wyjątkowa niedziela w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Krynicy-Zdroju. 9 maja przed Mszą św. odbyła się w kościele parafialnym inwestytura nowych braci Zakonu Rycerzy Jana Pawła II. Ceremoniałowi przewodniczył prowincjał Polski Zacny Brat Krzysztof Gralik.

Obecny był generał zakonu Zacny Brat Krzysztof Wąsowski, a także bracia rycerze z kilkunastu chorągwi w Polsce. Do zakonu zostało przyjętych siedmiu mężczyzn. Na wezwanie prowincjała stanęli przed ołtarzem, żeby złożyć uroczystą przysięgę. Panowie ślubowali wierność Bogu, Ojcu Świętemu i ojczyźnie. Symbolicznie ukazywały ten ślub trzy rozwarte palce uniesionej prawej dłoni. Zobowiązali się również do trwania w wierze i nauce Kościoła, a także do poznawania i propagowania nauczania św. Jana Pawła oraz aktywnego działania na rzecz potrzebujących pomocy w ramach charytatywnej misji Kościoła. Nowi rycerze przybrali też specjalny ceremonialny strój. To czarny mantolet z żółtą lamówką, z herbem zakonu z przodu i z tyłu. W obrzędzie uczestniczył ks. prał. Andrzej Liszka, proboszcz par. WNMP w Krynicy-Zdroju, który nakładał rycerzom ryngrafy ze znakiem zakonu. Każdy z rycerzy otrzymał także od generała różaniec jako oręż do walki z szatanem. Integralną częścią inwestytury było przekazanie flagi narodowej nowo powstałej Chorągwi Zakonu Rycerzy Jana Pawła II. Na zakończenie ceremoniału w kościele rozległo się gromkie zawołanie: „Vivat Jesus! Totus Tuus!”.

Dla następnych pokoleń

Powstanie chorągwi przy parafii zdrojowej w Krynicy zbiegło się z 10. rocznicą powstania zakonu. Jak do tego doszło? Kiedy Jan Paweł II został ogłoszony błogosławionym, Krzysztof Wąsowski uświadomił sobie, że on i jego żona należą do ludzi, którzy jeszcze widzieli i słyszeli papieża Polaka na żywo. – Następne pokolenia, nasze dzieci, wnuki i prawnuki, już tego nie doświadczą. Dlatego wspólnie z innymi postanowiliśmy stworzyć stowarzyszenie mężczyzn, którzy przypominaliby, że Jan Paweł II nie jest postacią, za którą drzwi zamknęła już historia, ale kimś żywym, aktualnym, obecnym. W ten sposób zrodził się Zakon Rycerzy Jana Pawła II – mówił pan Krzysztof, który jest generałem zakonu. Przyjechał 9 maja do Krynicy-Zdroju, by uczestniczyć w powołaniu trzeciej w diecezji tarnowskiej chorągwi Zakonu Rycerzy Jana Pawła II, która została erygowana przy kościele zdrojowym i nosi wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Królowej Krynickich Zdrojów. Pierwsza chorągiew powstała przy parafii św. Jana Pawła II w Nowym Sączu, a druga przy parafii w Nawojowej.

Zakonna geografia

W Polsce istnieje razem z krynicką chorągwią 79 wspólnot rycerskich, które gromadzą blisko 1000 mężczyzn. Zakonną geografię najliczniej reprezentują chorągwie w Polsce, ale są również za granicą. – Niedawno mogłem spotkać się z rycerzami na Ukrainie. W jednej z trzech chorągwi nie ma ani jednego Polaka. Tylko jeden z braci miał rodziców katolików, a pozostali nawrócili się na katolicyzm z ateizmu, protestantyzmu i judaizmu. Jeden jest byłym pastorem luterańskim. Co ciekawe, wszyscy tamtejsi bracia są żołnierzami, walczyli w Donbasie, i każdy z nich kogoś bliskiego w tej wojnie stracił. Kiedy zapytałem ich, dlaczego przeszli na katolicyzm i zostali w dodatku rycerzami Jana Pawła II, spotkałem się z ich zdziwionym spojrzeniem. Mówili, że Jan Paweł II był narzędziem Maryi, która w Fatimie mówiła o nawróceniu Rosji. Nasi ukraińscy bracia chcą w tym procesie uczestniczyć – wspominał generał, dodając, że zakon ma również złożoną z Polonusów chorągiew w Kanadzie.

We wszystkich parafiach

– Mamy apetyt na cały świat, dlatego nie wyznaczamy sobie granic, jeśli chodzi o szerzenie zakonu i idei, które on niesie – podkreśla pan Krzysztof. Odzew jest, bo rok temu zadzwonił do niego proboszcz pierwszej w Hiszpanii parafii mającej za patrona św. Jana Pawła II. Ksiądz zobaczył rycerzy na serwisie YouTube. Parafia leży w regionie La Mancha, która zapisała się w literaturze i kulturze europejskiej jako miejsce pochodzenia Don Kichota i jego walki z wiatrakami. – Mamy też znaki zainteresowania naszym zakonem we Francji – dodaje generał. Zakon istnieje już 10 lat. Bracia rycerze rozpoznali ojcostwo jako swój zakonny charyzmat. – Wzorujemy się na św. Janie Pawle II, który był ojcem dla Polaków, Europejczyków, ludzi na całym świecie. Cechą ojcostwa jest bycie blisko ludzi i blisko Pana Jezusa. Ojciec nie może stać z tyłu. Dlatego na najbliższe 2 tysiące lat mamy program, by być w każdej parafii na świecie. Zachęcam wszystkich mężczyzn katolików, by stanęli za Janem Pawłem II i byli świadkami jego świętości – mówi Krzysztof Wąsowski. •

Maszeruj albo giń

Jarosław Małek skarbnik krynickiej chorągwi W tych czasach, choć to dla wielu dość wygodne, nie można jedną nogą stać w Kościele, a drugą poza nim. Trzeba opowiedzieć się całym sobą albo po stronie dobra, albo braku dobra. Życie to codzienna walka, a w każdej walce kluczowa jest praca nóg. Stojąc w miejscu, nic nie zyskamy, dlatego szczególnie dziś trafne jest powiedzenie „maszeruj albo giń”. Właśnie dziś potrzeba świadków. Tak jak uczniowie spotkali Zmartwychwstałego nad Jeziorem Galilejskim i świadczyli o Nim, tak i my należymy do pokolenia, które spotkało i poznało Jana Pawła II. Mamy z jednej strony zaszczyt, a z drugiej odpowiedzialność, by być jego świadkami we współczesnym świecie. Nigdy wcześniej nie słyszałem o zakonie i o rycerzach Jana Pawła II. W lutym bieżącego roku miałem zaplanowany wyjazd poza Krynicę. Pan Bóg jednak ma swoje plany. Nigdzie nie pojechałem, a w zamian za to na niedzielną Mszę św. przyjechali bracia m.in. z Bielska-Białej i opowiedzieli o tym rycerstwie. Przychodzą wtedy takie natchnienia, za którymi podążamy, nie zadając zbędnych pytań. W tym samym dniu przeczytałem całą regułę i historię zakonu, porozmawiałem z braćmi rycerzami i powiedziałem Bogu: „Oto jestem”. Czym jest dla mnie zakon? Na pierwszym miejscu w zakonie jest rodzina, potem parafia i pomoc potrzebującym, a dopiero później sam zakon. Jego istotą jest m.in. pełne oddanie Niepokalanej jako tarczy i różaniec jako miecz do walki ze złem. Rycerstwo to nie tylko słowa i modlitwa, ale też konkretne działanie.  Dziś nie wystarczy powiedzieć – „jestem za ochroną życia od momentu poczęcia”. Trzeba zrobić następny krok. Wiele matek w ciąży, zwłaszcza gdy pojawia się podejrzenie wad letalnych, waha się i boi, ale też potrzebuje alternatywy, którą mogą zaoferować na przykład specjalistyczne hospicja dla chorych dzieci. Fundacja Małego Księcia, Fundacja Małych Stópek – to jest przestrzeń dla działalności wspomagającej rycerstwa. Można też objąć opieką stypendialną jedno dziecko katolickie za granicą. Tych zadań jest oczywiście o wiele więcej. Uroczystość zawiązania Chorągwi Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Królowej Krynickich Zdrojów jest dla mnie dość osobista. 27 lat temu miałem rozległe zapalenie otrzewnej. 9 maja trafiłem z 9 dziurami w jelitach do szpitala, a wróciłem do przytomności 13 maja dzięki Matce Bożej, Janowi Pawłowi Wielkiemu i modlitwie wielu osób. Cuda zdarzają się codziennie, choć zupełnie nie zasługujemy na nie. Do Pana Boga nie można przychodzić jak klient, który płaci za usługę i wymaga. Przed Bogiem najlepiej przyjąć postawę pokornego ucznia, który wpatrzony jest w Mistrza. To właśnie odnalazłem w Zakonie Jana Pawła II. Święty papież modlił się przed figurą Matki Bożej Łaskawej Królowej Krynickich Zdrojów. Wielkich postaci się nie komentuje, trzeba je naśladować. On całkowicie oddał się w ręce Niepokalanej i nieustanie przypominał: „Nie lękajcie się!”. Dziś razem z Maryją jest skutecznym orędownikiem u tronu Boga, zwłaszcza gdy potrzebujemy pomocy i wołamy ratunku. Dlatego potrzeba rycerzy, świadków, a czasem i męczenników.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy