Nowy numer 30/2021 Archiwum

Nauczył mnie pracować

O swoim tacie mówi przedsiębiorca z Wielogłów, prezes Stowarzyszenia Ojców w Obronie Dzieci i Integralności Rodziny.

Józef, człowiek pracy, był cieślą. Od ponad 30 lat prowadzę rodzinną firmę drzewną – w pewnym sensie biznes podobny do tego, który prowadził św. Józef.

Na pielgrzymce w Ziemi Świętej, kiedy widziałem warunki, w jakich przychodzi to robić, zrozumiałem, jak dobrym fachowcem musiał być św. Józef, by zarobić na życie. Żeby móc sprzedać swoją pracę, musiał być twórczy, pomysłowy, sumienny, dokładny, bo nikt nie chce płacić za fuszerkę. Nauczył się fachu pewnie w domu rodzinnym. Sam pamiętam, jak mnie uczono pracy. Wieczorem przy lampie naftowej, bo dawniej często wyłączano prąd, tata przynosił wiązkę grochu i obieraliśmy ją jako dzieci do małych garnuszków, aby mama sprzedała go później na rynku. Z czasem rodzice powierzali odpowiedzialniejsze i trudniejsze zadania. Ceniłem sobie relację ze swoim ojcem, który gdy widział, że coś robiłem źle, nie mówił słowa – kiwał tylko głową, a ja wszystko rozumiałem. On mnie zachęcił, bym śpiewał w chórze parafialnym. Kiedy śpiewałem „Pasję”, stał ze mną w chórze. Dziś staram się wspierać swojego starszego syna, który także próbuje sił w biznesie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama