Nowy numer 30/2021 Archiwum

Blask odzyskiwanej świetności

W miejscowym kościele 150 lat temu pewien światowy cysters z Mogiły powiedział, że w życiu nie widział tak zaniedbanego kościoła. Dziś by tego nie powtórzył.

Tym cystersem był o. Bernard Łuczkoniewski, kaznodzieja wiele razy zapraszany do Łososiny Górnej.

– Stan świątyni rzeczywiście był tak kiepski, że parafianie zastanawiali się, czy nie lepiej byłoby wybudować nowy kościół – mówi ks. dr Kazimierz Fąfara, proboszcz parafii w Łososinie Górnej. Zrobiono naradę. – Wstał na niej Jan Zelek, cieśla z Młynnego, który stwierdził, że on kościół poprawi i że dzięki temu światynia postoi jeszcze 400 lat. Jako że działo się to ze 150 lat temu, to zostało nam jeszcze dwa i pół wieku – uśmiecha się Janusz Guzik z rady parafialnej. Kościół jest drewniany, a w najstarszej części, jak dowodzą badania dendrologiczne prof. Marka Krąpca, pochodzi z połowy XV wieku. Do ścięcia drzew na dzisiejsze prezbiterium doszło około 1452 roku. – Kościół został później powiększony, rozbudowany, ale od przeszło 500 lat służy wiernym. Kiedyś był głównym ośrodkiem religijnym w okolicy. Do łososińskiej parafii należały m.in. Limanowa i Laskowa – podkreśla Janusz Guzik. Mało tego. Był tu mocny ośrodek kultu maryjnego. Przy obrazie Matki Bożej pojawiają się wota. Czytamy o tym w kronice parafialnej. „W 1634 roku Dorota Traska z Laskowej darowała rąbek na obraz Najświętszej Maryi Panny nie bardzo ciemny wraz z obrusem na ołtarz wielki, a w 1667 roku sprawiono już dwie srebrne korony na obraz NMP oraz srebrne wota” – pisze dr Anna Forczek-Sajdak, konserwator łososińskiej świątyni. Z biegiem lat kult wzrastał. – Przypuszczam, że Jan Matras, którego dar zainicjował powstanie sanktuarium w Pasierbcu, pobożności maryjnej uczył się w Łososinie Górnej, bo pochodził z Laskowej, należącej do łososińskiej parafii – dodaje ks Fąfara. Prace wewnątrz kościoła trwają już 4 lata. Wcześniej jeszcze parafia wykonała odwodnienie wokół świątyni. Kilka lat temu konserwator przygotował kosztorys. Wynikało z niego, że przeprowadzenie restauracji wnętrza będzie kosztować 2 mln złotych. – Dziś, kiedy z konserwacji wróci ołtarz główny z obrazem Matki Bożej, zaawansowanie prac oceniam na 75 procent. Zostały do zrobienia: ambona, babiniec, przedsionek pod wieżą, obraz św. Tomasza i św. Scholastyki, zakrystia – informuje proboszcz. Prowadzony jest też remont domu parafialnego, który służy także za plebanię. Na zabytki udaje się pozyskiwać dotacje, granty, dzięki temu znacząco mniejszy jest ciężar finansowania prac, jaki spoczywa na barkach parafian. – Jednak wierni od początku wykazują się wielkim zrozumieniem dla konieczności renowacji i są bardzo ofiarni – przyznaje ks. Kazimierz. – Nie mamy żadnych wątpliwości, że trzeba to robić. Przywrócenie blasku świątyni, odkurzenie naszej historii służy naszej społeczności. To wzmacnia poczucie tożsamości, także dumy z tego, skąd jesteśmy, dumy z historii, dumy ze skarbów sakralnych, którymi się opiekujemy, a to pomaga z podniesioną głową iść do przodu – dodaje Janusz Guzik. Choć renowacja jeszcze trwa, to kościół już świeci blaskiem odzyskanej świetności.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama