Nowy numer 37/2021 Archiwum

Kraina czarów

Dwie uśmiechnięte kobiety idą na warsztaty fotograficzne u tarnowskich filipinów. – Będziemy tarnowskiego „Vogue’a” wydawać – szepczą tajemniczo.

Mimo upału pod konstrukcją nowego oratorium ze szkła i stali jest przyjemny chłód i cień. Warsztaty zaczął właśnie tarnowski fotograf Jacek Płaneta. Potrwają kilka godzin. Miejsca w nowym oratorium jest tyle, że u góry bawią się bezpiecznie dzieci korzystające z Placówki Wsparcia Dziennego.

W kondygnacji podziemnej chętni ćwiczą na siłowni. Obok jest duża sala starego, stuletniego oratorium, gdzie stanęła modułowa scena z nowiusieńkim nagłośnieniem od jednego z lepszych producentów w Polsce. – Dotychczas do dyspozycji były ogród i duża sala przy klasztorze. Gdy spotkania miały 2–3 grupy, to już był kłopot, a u tarnowskich filipinów grup jest naprawdę dużo – mówi Domnika Szwajczak-Kopeć, która z tym miejscem jest związana od lat. „Oratorium” to zarówno gatunek muzyczny, jak i miejsce. W Tarnowie oznacza przestrzeń akcji społeczno-kulturalnych. – Kiedy św. Filip działał w XVI wieku, to nie zaczynał od głoszenia kazań na rogach ulic, ale zakładał oratoria, ściągał muzyków – zaczynał od spotkania z człowiekiem. Zakładał, że łaska Boża będzie budować tam, gdzie damy jej grunt, kształtując poprzez kulturę ludzką wrażliwość na piękno, na drugiego człowieka – tłumaczy ks. Mateusz Kiwior, tarnowski filipin, który jest autorem projektu rozbudowy i ma pieczę nad funkcjonowaniem oratorium. To dlatego tworzenie przestrzeni do działań kulturalnych, społecznych ma głęboki sens i sprawdza się od kilkuset lat. Teraz możliwości są większe, bo i miejsce powiększyło się kilkakrotnie. – Dzięki realizowanemu od 2018 roku, wartemu 7,5 mln złotych projektowi (65 proc. finansuje UE przez Małopolski Regionalny Program Operacyjny) powstało to, co mamy dziś – pokazuje ks. Mateusz. Z ulicy tego nie widać, ale kiedy przejdzie się „na drugą stronę lustra”, zaczyna się kraina czarów. –  Przestrzeń, jej uroda, umiejętność połączenia starej części z nową, cegły ze stalą i szkłem, funkcjonalność i nowoczesne technologie – to robi ogromne wrażenie – przyznaje uczestniczka warsztatów Michalina Madura-Motyka. To wszystko jest po coś. Od początku wakacji trwa „Dzielnia talentów”. – Idea nawiązuje do lodówek społecznych zwanych jadłodzielniami, tylko u nas polega to na dzieleniu talentów. Każdego dnia, w dwóch turach, po 7 godzin dziennie, odbywają się otwarte ćwiczenia i warsztaty. Dla każdego chętnego, bezpłatnie. Co ciekawe, nie płacimy także naszym prowadzącym. Oni robią to jako wolontariusze – oznajmia ks. Mateusz. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Jest ewangelicznie. Michał Cierniak, specjalista, który nagłaśnia m.in. spotkania w Lednicy, pilotował dla filipinów zakup sceny i nagłośnienia. Kiedy kupił, od razu poprowadził też warsztaty. – Planowaliśmy tydzień, po 2–3 godziny przed południem, a ostatni uczestnicy wychodzili koło 22.00 – opowiada ks. Kiwior. To wszystko – miejsce, które mają i sprzęt, który ciągle gromadzą – jest dla każdego, bo oratorium to miejsce otwarte. „Dzielnia talentów” trwa i trwać będzie (program na filipini.eu). – Jeśli ktoś będzie miał jakiś pomysł, projekt do zrobienia, chcemy, by zrobił go u nas. Jedyne, o co poprosimy, to warsztaty, podzielenie się pasją, talentem – mówi ks. Mateusz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama