Nowy numer 37/2021 Archiwum

Za wszystkie dzieci rozproszone po całym świecie

Z ks. Romanem Stafinem, doktorem teologii, próbujemy lepiej zrozumieć poszczególne części Mszy św.

W naszych rozważaniach o liturgii Mszy Świętej – ostatnio i dziś – poznajemy bliżej teksty modlitwy eucharystycznej, które odmawia kapłan po przeistoczeniu (podniesieniu).

Kolejna prośba kierowana do Boga w modlitwie eucharystycznej brzmi: „Wysłuchaj łaskawie zgromadzonych tutaj wiernych, którzy z Twojej łaski stoją przed Tobą. W miłosierdziu swoim, o dobry Ojcze, zjednocz ze sobą wszystkie swoje dzieci rozproszone po całym świecie” (Trzecia modlitwa eucharystyczna). Kapłan prosi najpierw za wiernych, uczestniczących we Mszy Świętej, czyli za „stojących” przed Panem, a następnie Kościół kieruje swoją modlitwę do dobrego Ojca za wszystkie Jego dzieci, które są rozproszone po całym świecie, w tym także za tych ludzi, którzy Boga jeszcze nie znają lub odeszli od Niego.

Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen gentium” (14-16), mówi o stopniach przyporządkowania do Ludu Bożego, o kręgach przynależności ludzi do Kościoła. W pierwszym kręgu, tym najbliższym, znajdują się katolicy. Drugi tworzą chrześcijanie, ale nie uznają oni papieża za swoją głowę (protestanci, prawosławni). Do trzeciego kręgu należą ludzie wierzący, ale nieochrzczeni (Żydzi, muzułmanie). Ostatni krąg tworzą ci, którzy nie doszli do poznania Boga, ale starają się wieść życie uczciwe. Żyjąc w prawdzie i tworząc dobro, w rzeczywistości szukają Boga, który jest źródłem tych wartości. Ale są też tacy, którzy błądzą, dopuszczają się zła, krzywdząc innych. Oni też należą do tych Bożych dzieci, które są „rozproszone” po całym świecie. Ich także obejmuje Kościół swoją modlitwą w czasie sprawowania Najświętszej Ofiary. Przynośmy takich ludzi w naszych sercach na Mszę Świętą i prośmy o ich przemianę. Chrystus umarł za wszystkich i Msza Święta jest ofiarą składaną przez Niego za zbawienie całego świata. W takim rozumieniu i w takiej postawie wyraża się uniwersalizm i misyjność Kościoła.

W ostatniej modlitwie wstawienniczej Kościół modli się za tych, którzy odeszli z tej ziemi, ale nie mogą jeszcze radować się przebywaniem z Ojcem w niebie: „Przyjmij do swojego Królestwa naszych zmarłych braci i siostry oraz wszystkich, którzy w Twojej łasce odeszli z tego świata. Ufamy, że razem z nimi będziemy się tam wiecznie radować Twoją chwałą, przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa, przez którego obdarzasz świat wszelkimi dobrami”. Zmarli potrzebują oczyszczenia przez pokutę za kary zaciągnięte z powodu popełnionych grzechów. Kościół pielgrzymujący przez tę ziemię czuje się mocno złączony z Kościołem cierpiącym w czyśćcu i chce nieść pomoc duszom tam pokutującym. Przy tym pamięta Kościół o słowach św. Pawła: „Jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana, jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi” (Rz 14,7-9). W intencji naszych zmarłych możemy zanieść do Boga miłosiernego naszą modlitwę osobistą, czy też wspólną – w rodzinie lub w kościele – lub też złożyć ofiarę, daną z siebie samych. Najskuteczniejszą formą świadczonej im pomocy jest Msza Święta ofiarowana za nich.

Rozumiała wartość Mszy Świętej odprawianej za zmarłych św. Monika. Znamy jej życie. Całymi latami cierpiała bardzo z powodu rozwiązłego życia jej syna Augustyna i jego związku z sektą manichejczyków. Modliła się wytrwale, ufając, że dostąpi on łaski nawrócenia. Sam Augustyn wyznaje Bogu: „Modląc się do Ciebie płakała nade mną jako nad umarłym, ale była też świadoma, że Ty mnie wskrzesisz”. Prowadzony przez św. Ambrożego, biskupa Mediolanu, Augustyn przyjmuje chrzest i potem zostaje biskupem Hippony. W swoich Wyznaniach tak pisze on o ostatnich chwilach życia swojej matki, która pochodziła z Tagasty w północnej Afryce, a umierała w domu swojego syna, w Ostii koło Rzymu:

„Podczas choroby pewnego dnia omdlała i na krótki czas straciła przytomność. Zbiegliśmy się do niej, lecz niebawem odzyskała przytomność, popatrzyła na stojących nad nią – mnie i mego brata – jakby ze zdziwieniem i zapytała: «gdzie byłam?». A gdy spostrzegła, że stoimy niemi z przerażenia i smutku, powiedziała: «Tu pochowacie waszą matkę». Ja nadal milczałem i dusiłem w sobie płacz. Brat zaś powiedział coś w tym sensie, że byłoby dla niej lepiej, gdyby umarła we własnym kraju, a nie na obczyźnie. Spojrzała na niego z niepokojem i same jej oczy wyrażały naganę za takie poglądy. A zwróciwszy wzrok ku mnie, rzekła: «Słyszysz, co on mówi?». I znowu przemówiła do nas obu: «To nieważne, gdzie złożycie moje ciało. Zupełnie się o to nie martwcie! Tylko o jedno was proszę, żebyście – gdziekolwiek będziecie – wspominali mnie przed ołtarzem Pańskim»” (Wyznania, IX 11).

Święta Monika prowadziła święte życie. Umarła zjednoczona z Chrystusem, któremu wiernie służyła, a jednak prosiła na łożu śmierci, aby o niej pamiętać przy ołtarzu Pańskim.

To dobrze, że w naszych parafiach tak wiele mszy świętych jest zamawianych za zmarłych. Jest to prawdziwy znak wiary w miłosierdzie Boże, które w czasie Mszy Świętej spływa na nas i naszych bliskich. Jest to także znak naszej miłości do naszych zmarłych i znak duchowej łączności z nimi. A poza tym, przecież my sami kiedyś będziemy potrzebować takiej pomocy i ufamy, że nasi bliscy będą o nas także pamiętać.

Podaje się, że Ojciec Pio „upowszechniał modlitwy w intencji dusz cierpiących w czyśćcu. Jest to dość bogaty rozdział jego duszpasterstwa, obfity w ciekawe epizody, którego fundamentem była Msza Święta. Wierni często pytali go o swoich zmarłych i wielokrotnie zdarzało się, że po Mszy Świętej odpowiadał: «Dzisiaj podczas porannej Mszy świętej doprowadziliśmy do raju twojego ojca, twoją matkę…»” (Castello N., Negrisolo A., Ojciec Pio. Cud Eucharystii, Warszawa 2015, s. 58-59).

Przez Mszę Świętą „doprowadzajmy” naszych bliskich zmarłych do nieba!

Przed Komunią Świętą:

Panie Jezu Chryste, „oczekuję Twego przyjścia – całym sobą. […] Najważniejszy jesteś Ty, Boże, Jezu Chryste żywy na ołtarzu. […] ja oczekuję Ciebie, Twego przyjścia dzisiaj, teraz; tego, które przybliża Twoje ostatnie przyjście w chwale. Bo tylko Ty, Jezu obecny w Eucharystii, jesteś moim oczekiwaniem, moją nadzieją, moim sensem. Bez Ciebie nie mógłbym żyć. Ufam, że tę modlitwę liturgiczną, „Oczekujemy Twego przyjścia w chwale”, będziesz w moim sercu intensyfikował, coraz bardziej będziesz mnie nią napełniał tak, żeby oczekiwanie Twego przyjścia stopniowo stawało się treścią mojej codzienności. By stawało się treścią całego mojego życia, które jest Twoją własnością” (Dajczer T., Zdumiewająca bliskość, Warszawa 2008, s. 73-74).


Powyższy fragment rozważań pochodzi z książki tarnowskiego kapłana ks. Romana Stafina "Skarb Kościoła", która ukazała się nakładem Wydawnictwa Diecezji Tarnowskiej "Biblos" w 2020 roku. Można ją kupić TUTAJ.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama