Nowy numer 3/2022 Archiwum

Ewangelią żyjemy na co dzień

Danuta i Tomasz Pabianowie, małżeństwo z 29-letnim stażem, absolwenci Studium Rodziny, od 3 lat prowadzą Poradnię Życia Rodzinnego przy parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Brzesku.

Odpowiadając na pytanie: „Jak dzisiaj być rodziną żyjącą prawdziwie Ewangelią?”, można wyjść od trzech słów – „rodzina”, „prawdziwie” i „Ewangelia”, bo najpierw trzeba być rodziną, gdzie małżonkowie są złączeni sakramentem małżeństwa na dobre i na złe. To właśnie sakramentalne małżeństwo nas jednoczy, daje siły, by przezwyciężać codzienne trudności.

Być rodziną to być razem, nieważne gdzie, ale zawsze razem, być fizycznie obok dla siebie i dla dzieci. Być rodziną to codziennie składać bezinteresowny dar z siebie – inaczej nie zdamy egzaminu ze swojego powołania do bycia współmałżonkiem czy rodzicem. Bycie rodziną to dla nas wspólne dążenie do świętości. Niebo jest naszym celem, nie nowy dom czy kolejny samochód. Dzieci wychowuje przede wszystkim relacja między małżonkami, a nie puste słowa lub nawet – co gorsze – ich brak. My mieliśmy to szczęście, że w takich kochających rodzinach Pan Bóg dał nam się wychować.

„Prawdziwie” to z kolei oprzeć swoje życie na prawdzie, którą jest sam Jezus – On jest drogą, prawdą i życiem. W Niego jesteśmy zapatrzeni, zawsze, nie oglądając się na to, jak postępują inni i co mówią. W słowie „prawdziwie” jest także wychowanie dzieci w szczerości, bycie autentycznym w głoszeniu prawd wiary, żyć z Jezusem na co dzień. Nie tylko wierzyć w Boga, ale Bogu całkowicie zawierzyć, oddać Mu swoje życie. I oczywiście Jego Matce – Maryi. Ją także zaprosiliśmy do naszego życia. Bóg zadziwia nas tym, jak z naddatkiem odpowiada na nasze prośby, a Ona tym, jak wyprowadza nas z trudnych sytuacji, stawia na naszej drodze właściwych ludzi, w jak niesamowity sposób działa. I przede wszystkim zbliża nas do Jezusa. W życiu codziennym staramy się dążyć do prawdy, szukać jej i tego, jak o niej mówić dzieciom. Stoimy na stanowisku, że Pan Bóg zawsze przychodzi do nas z prawdą i Jego się trzymamy. Jeżeli w naszych sercach jest Jezus, to tam też – ufamy – rodzi się prawda, a przynajmniej jej poszukiwanie.

Ewangelią żyjemy na co dzień. Doświadczyliśmy osobiście, że to właśnie Ewangelia może być źródłem szczęścia. Nasze życie małżeńskie i rodzinne nabrało blasku parę lat temu, kiedy poznaliśmy Boga żywego, który nas kocha, jest z nami w codziennych czynnościach, pracy, karmi nas swoim słowem i Ciałem. Pismo Święte zajmuje naczelne miejsce w naszym domu, nie na półce, ale na stole. Obok niego stoją świeca i różaniec, a od niedawna także krzyż i figura Matki Bożej. Otrzymaliśmy ją w Niepokalanowie od naszych przyjaciół, którzy przywieźli ją dla nas z Medjugorja.

Eucharystia jest naszą codziennością, a siły czerpiemy z adoracji Pana Jezusa. Życie Ewangelią wypełnia się w rzeczach małych, może niepozornych, codziennych – w praktykowanej przez nas modlitwie rodzinnej, małżeńskiej, przed jedzeniem, podróżą; w chwaleniu Pana Boga podczas każdego wejścia do domu ze słowami na ustach: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” lub „Pokój temu domowi”, a wyjście z niego poprzedzone jest wypowiadaną przez nas formułą „Zostańcie z Bogiem”.

Życie Ewangelią to dla nas czyniony znak krzyża przed jedzeniem, przed kościołem, a każde z nas na szyi nosi krzyżyk, my z mężem także Szkaplerz. Życie Ewangelią jest dla nas błogosławieniem sobie nawzajem. Błogosławimy, kreśląc krzyżyk na czole dzieciom przed snem, przed wyjściem, przed daleką podróżą. Każdego dnia sobie nawzajem kreślimy krzyżyk przed wyjściem do pracy. Prosimy też dzieci o błogosławieństwo, jeżeli wyjeżdżamy w dalszą podróż. Podczas naszych ostatnich rekolekcji w Gródku nad Dunajcem usłyszeliśmy od ks. Krzysztofa Ciebienia, który je prowadził, że „prawdziwa wiara jest przygodą”. W tej wielkiej przygodzie życia z Jezusem patrzymy w jednym kierunku, którym jest niebo, a póki jesteśmy na ziemi, dziękujemy Bogu za wszystko i wszystkich, których stawia na naszej drodze.

Uwielbiamy Boga i świadectwem swojego życia małżeńskiego staramy się ewangelizować m.in. przez prowadzenie Poradni Życia Rodzinnego. Narzeczonym dajemy świadectwo swojego życia, jak pięknie można żyć z Bogiem i Jego nauką, a małżeństwa wspieramy i zachęcamy do budowania relacji na fundamencie, którym jest Jezus. Rozpoczynając Studium Rodziny, chcieliśmy się czegoś więcej dowiedzieć o sobie, aby móc to wnieść w nasze życie i dzielić się wiadomościami ze swoimi dorastającymi dziećmi. Myśleliśmy egoistycznie. Bóg jednak miał dla nas inny plan.

Za sprawą ks. Piotra Cebuli, dyrektora Wydziału Duszpasterstwa Małżeństw i Rodzin, i ks. Wojciecha Wernera, proboszcza naszej parafii, otrzymaliśmy misję i zostaliśmy poproszeni o poprowadzenie poradni, co robimy od 3 lat. Dzielimy się treściami, które poznaliśmy w Studium Rodziny, a są to wiadomości z każdej dziedziny: psychologii, prawa kanonicznego, teologii, bioetyki, płodności. Wiemy, że nigdzie nie zdobylibyśmy tej wiedzy. To była najlepsza inwestycja w nasze małżeństwo i rodzinę. Żałujemy jedynie, że tak późno, i dlatego też każdą parę narzeczonych i małżeństwa, które przychodzą do poradni, ale także naszych znajomych zachęcamy do pojęcia tych „studiów” razem. Studium będzie procentowało w każdym małżeństwie. Od nikogo nie usłyszeliśmy, żeby żałował.

Od następnego roku rusza kolejna edycja Studium Rodziny w Nowym Sączu. Polecamy każdemu, kto szuka głębszej relacji małżeńskiej i z Bogiem, kto chce budować rodzinę na trwałym fundamencie, kto chce być rodziną prawdziwie żyjącą Ewangelią.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy