Nowy numer 25/2022 Archiwum

Niewielka parafia, a znana nawet w Iranie

Kierlikówka 1 maja obchodzi 20-lecie istnienia. To niezwykle rozśpiewana wspólnota.

Co prawda 20. rocznicę powstania wspólnota w Kierlikówce świętowała już w czasie tegorocznego odpustu ku czci swojego patrona – św. Józefa, a w Niedzielę Palmową wyśpiewała mu uwielbienie, ale akt erygowania parafii został podpisany przez ówczesnego biskupa tarnowskiego Wiktora Skworca dokładnie 1 maja 2002 roku.

Wspólnota ta została wydzielona z parafii Trzciana i obejmuje dwie miejscowości – Kierlikówkę i Rdzawę. Droga do samodzielności rozpoczęła się wiele lat wcześniej, od kapliczki z figurą Matki Bożej z Lourdes, przy której mieszkańcy się modlili głównie podczas nabożeństw majowych, a od 1968 za zgodą abp. Jerzego Ablewicza kapłani z Trzciany odprawiali tu dla nich Msze św. W 1977 roku pojawił się pomysł, by wybudować w Kierlikówce kaplicę z salką katechetyczną potrzebną dzieciom, które religii musiały się tutaj uczyć po domach. Na realizację zamiaru trzeba było poczekać, ale budowa kościoła wraz z wykończeniem wnętrza i ogrodzenia trwała zaledwie 5 lat (1987–1992). Przedsięwzięcie prowadził jako rektor tegoż kościoła ks. Władysław Ryś; był już wtedy emerytowanym proboszczem w Trzcianie. Konsekracji świątyni dokonał 18 października 1992 roku bp Józef Życiński. Nikt wtedy nie przypuszczał, że rektorat zostanie zastąpiony nową parafią, a tak się stało. Formalnie utworzono ją 1 maja 2002 roku, a jej pierwszym proboszczem został ks. Zbigniew Marek Wachowicz. Budowniczy kościoła – ks. Władysław Ryś – pracował w Kierlikówce jako rezydent do swojej śmierci 4 stycznia 2005 roku. Jak mówi ks. Zbigniew Wachowicz, jemu wspólnota w Kierlikówce zawdzięcza nie tylko kościół, ale także to, że jest rozśpiewana. Nie przyszło to łatwo. Jak wspominają tu ludzie, ks. Ryś potrafił nawet przerwać celebrację Mszy św., kiedy śpiew szedł nie tak, i kazał zaczynać od nowa. – Ogromnie o to dbał. Kilku okolicznych organistów to także jego odkrycie. Z kolei w wybudowanej salce katechetycznej organizował kursy gry na instrumentach muzycznych, które odbywały się tutaj do powstania szkoły muzycznej w Trzcianie. W salce działało także ognisko artystyczne – mówi obecny proboszcz. Małgorzata Mikołajek wspomina, że w czasie lekcji religii ks. Ryś polecał im przepisywanie po dziesięć razy tekstów pieśni, które potem były rozkładane na ławkach w kościele i służyły ludziom za śpiewniki. Dziś to ona w parafii kontynuuje muzyczne dzieło ks. Rysia. Jej dziadek był organistą w Trzcianie. Wyrosła na muzyce kościelnej. Sama nauczyła się grać na gitarze, choć przyznaje, że dziadkowi instrument ten średnio się podobał. Od 20 lat prowadzi tu scholkę dziecięcą, ale również zespół wokalny, który ze scholki wyrósł, i od niedawna chór parafialny. Kierlikówka dowiodła nieraz, że potrafi śpiewać, a nawet zorganizować profesjonalny koncert. W Wielkim Poście odbywają się tutaj muzyczne Drogi Krzyżowe. W Niedzielę Palmową ku czci patrona wszystkie trzy zespoły pod egidą pani Małgorzaty wyśpiewały uwielbienie patronowi parafii – św. Józefowi. Wierni usłyszeli kilkanaście utworów ku jego czci w zupełnie nowych aranżacjach. – Świętemu Józefowi parafianie zawdzięczają to, że nasze miejscowości omijają większe kataklizmy. Opiekuje się wspólnotą – zaświadcza ks. Zbigniew Wachowicz, który podkreśla także ogromne zaangażowanie społeczne mieszkających tu ludzi. Już najmłodsi chętnie włączają się w dzieła Szkolnego Koła Caritas, w akcję kolędników misyjnych. W każdej miejscowości prężnie działają koła gospodyń. Dzieci też w ostatnich latach rodzi się więcej. Choć parafia Kierlikówka jest jedną z najmłodszych i najmniejszych wspólnot w dekanacie, liczy zaledwie 700 wiernych, znana jest w świecie. Rozsławia ją tutejsza firma ASGA, zajmująca się szyciem szat liturgicznych i kapłańskich koszul, założona w 1989 roku przez Annę i Stanisława Łukasików. Właściciele lubią opowiadać anegdotę o tym, jak to jeden z księży przyjechał do nich z ornatem kupionym na pl. św. Piotra w Rzymie, żeby spróbowali uszyć mu podobny. Powiedzieli mu, że zaraz może mieć taki sam, i to w niższej cenie, bo ten ornat z Rzymu powstał w Kierlikówce. Firma zaczęła od szycia kapturków dla ministrantów. Dziś jej wyroby, produkowane na sprawdzonych, niebarwiących materiałach, a szyte i haftowane na najlepszych japońskich maszynach, są sprzedawane nawet w Iranie. Parafia otrzymuje gratis od firmy komże dla ministrantów, pelerynki dla scholi i ornaty dla księży.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama