Nowy numer 25/2022 Archiwum

Victor sub gladio

Z ks. prof. dr. hab. Antonim Żurkiem, patrologiem, rodakiem z parafii szczepanowskiej, o św. Stanisławie, biskupie i męczenniku, rozmawia Grzegorz Brożek

Grzegorz Brożek: Król zabija biskupa. Dlaczego?

Ks. Antoni Żurek: Bo jest konflikt. Jeden na gruncie wiary, bo w obronie pewnych zasad. Ale był też w tym konflikt społeczny, bo biskup ujął się za, w jego mniemaniu, niesprawiedliwie traktowaną częścią społeczności. Wreszcie konflikt polityczny, bo stanął w opozycji do króla, który reprezentował państwo.

Myślenie o tym zaciemnia jeszcze fakt, że obaj byli pomazańcami Bożymi. Spotykają się przy tym dwie, zdaje się, silne osobowości, ogniskujące uwagę, dlatego wydarzenie ma daleko idące reperkusje. Rodzi się kult biskupa męczennika, a król musi uciekać.

Historycy mieli problemy z tym, jak ocenić postępowanie Bolesława Śmiałego i bp. Stanisława. O tym drugim jedni mówili że święty, a inni, że buntownik i zdrajca. Gall Anonim, który pierwszy przekazuje informację, co zdarzyło się na Skałce, używa właśnie słowa „zdrajca”.

Po łacinie traditor. To słowo ma szerokie znaczenie. Za Dioklecjana, na początku IV wieku, też były sprawy traditorów − zdrajców. Dioklecjan nakazał oddawanie ksiąg świętych. Biskup czy prezbiter, który wydał księgi, podporządkował się nakazowi prawa świeckiego, był nazywany przez tych, którzy tego nie zrobili, traditor. Chociaż de facto nie zdradził. Z tego rodzi się potem schizma donatystów. Gall nazywa Stanisława zdrajcą. Poszedł w stu procentach za tym przekazem prof. Wojciechowski, który spopularyzował jednostronną narrację, że Stanisław sprzymierzył się z nieprzyjaciółmi króla, może z innymi dybał na jego władzę i słusznie został zgładzony.

Z drugiej strony mamy późniejszą kronikę Wincentego Kadłubka, który konflikt pokazuje w innym świetle.

Profesor Plezia przywraca znaczenie tekstu Kadłubka w opisywaniu męczeństwa św. Stanisława. Sięga jednak także do Galla Anonima, oba źródła uznając za równoprawne. Ale bierze w obronę biskupa. Względnie jednoznacznie pokazuje, że podłoże konfliktu było moralne, a co za tym idzie, biskup był męczennikiem. Spór jednak do dziś jest trochę ideologiczny. Dla ludzi, którzy są Kościołowi niechętni, choćby nie wiem co, biskup będzie zdrajcą.

Może problem w tym, że trudno o obiektywne źródła, a dostępne teksty mają charakter hagiograficzny, zatem nienaukowy?

Ale można weryfikować, interpretować fakty i z tego poskładać ostatecznie wiarygodny obraz. Na przykład Długosz pisze, że Stanisław uczył się w Paryżu, który nie był jednak wtedy miejscem akademickim. Kiedy próbujemy prześledzić to, gdzie pobierał nauki, najpierw trafimy na szkołę katedralną w Krakowie, bo innych nie było, a potem na ośrodek w dzisiejszym Liège, w Belgii, gdzie istniało wpływowe intelektualnie opactwo benedyktyńskie. Ten kierunek wydaje się możliwy, bo z tamtych okolic, m.in. z Kolonii, pochodzili poprzednicy biskupa na stolicy krakowskiej, wreszcie Liège było ośrodkiem kultu św. Marii Magdaleny i z jakichś powodów kościół w Szczepanowie, fundowany według tradycji przez rodziców Stanisława, też nosił taki tytuł. Średniowieczne teksty, szczególnie historyczne, rzadko kiedy bywają precyzyjne. Mentalność ludzi epoki była taka, że szukali całościowego oglądu sprawy, poszukiwali sensu historii, wydarzeń, odpowiedzi na pytanie, co jest ważne w życiu. Fakty służyły przesłaniu.

Jakie przesłanie daje św. Stanisław?

Na przykład, że zasady moralne są ważniejsze od politycznych układów, że w obronie wartości warto oddać życie, co mimo pozorów przegranej jest zwycięstwem w dłuższej perspektywie. Dlatego mówi się o Stanisławie victor sub gladio, czyli zwycięzca pod mieczem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama