Nowy numer 25/2022 Archiwum

Natura wokół nas przejdź do galerii

Postanowiłam wybrać się na spacer do lasu. W trakcie drogi usłyszałam jakiś szelest.

Jest ciepły majowy dzień, w godzinach popołudniowych. Postanowiłam wybrać się na spacer do lasu. W trakcie drogi usłyszałam jakiś szelest. Okazało się, że był to kot, który siedział na słupku pod drzewem. Wystraszył się jednak i szybko uciekł.

Słońce świeciło mocno, jego promienie wpadały na dno lasu poprzez korony drzew, dzięki czemu można było dostrzec walory tego miejsca w całej okazałości. Przechodząc długimi ścieżkami lasu, czuć było ciepły podmuch wiatru. Pod stopami z każdym krokiem słychać było szeleszczące liście. Wiosna na dobre zagościła wokół nas.

Na pierwszy rzut oka widać dużo zieleni. Liście na drzewach się już rozwinęły, a runo leśne pokryte jest różnymi kwiatami. Wszędzie wokoło widać oznaki budzącego się życia. W pobliżu potoku można dostrzec młode żaby. Niektóre z nich w nim pływają, jeszcze inne przesiadują w pobliskich sadzawkach. Pojawiło się ich ostatnio dużo z powodu częstych opadów deszczu. Potok płynął spokojnie, drzewa szumiały. Prawie wszystkie pąki na drzewach się już rozwinęły, dlatego wszędzie jest zielono.

Po pewnym czasie mojego spaceru las zaczął zmieniać wygląd. Zaczęłam zauważać coraz więcej drzew iglastych. Najwięcej było jodeł, widziałam też okazałe świerki. Pod nimi leżało dużo szyszek. Obok jednego z drzew znajdował się duży kopiec. Kiedy podeszłam bliżej okazało się, że jest to mrowisko. Rozciągało się na długość około 2 metrów. Zbudowane było z igieł drzew i małych gałązek. Setki mrówek przez cały czas nosiły materiały potrzebne do dalszej budowy mrowiska.  W pobliżu były jeszcze dwa inne kopce (mrowiska) o podobnej wielkości.

Chwilę później postanowiłam zawrócić, ale wracałam już inną drogą. Po prawej stronie ścieżki w cieniu drzew stała ambona myśliwska. Była dosyć duża i szeroka. Podeszłam bliżej, a ponieważ nie była osadzona zbyt wysoko, postanowiłam do niej zajrzeć. Nie dostrzegłam w niej jednak nic ciekawego. W niedalekiej odległości od ambony stał drewniany paśnik. Były w nim pozostałości jedzenia dla zwierząt z zimy, głównie siana. Wokoło rozsypane były również ziarenka pszenicy i kukurydzy dla ptaków. Widziałam, jak niektóre ptaki je jadły, ale nie chciałam podchodzić bliżej, żeby ich nie przestraszyć. Obeszłam to miejsce i wyszłam z lasu.

Wychodząc z lasu natrafiłam na piękną polanę. Rosło na niej dużo kolorowych kwiatów. Wokół nich latały pszczoły, czasem można było dostrzec również motyle. Wiatr ustał, zapach kwiatów unosił się w powietrzu. Jeszcze przez chwilę szłam polnymi drogami w kierunku domu.

Po kilkunastu minutach doszłam do głównej drogi. Na przydrożnej lampie stał bocian. Po chwili poleciał na pobliską łąkę. Ptaki te przyleciały do kraju stosunkowo niedawno, zwiastując wiosnę. Obecnie są w trakcie budowania gniazd. Zaczęło się już ściemniać. Śpiew ptaków ucichł, a słońce powoli zachodziło. Zobaczyłam dużo ciekawych rzeczy, a niektóre z nich udało mi się uwiecznić na zdjęciach. Dzień miał się ku końcowi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama