Nowy numer 31/2022 Archiwum

Natura przejdź do galerii

Zamiast standardowej drogi wzdłuż A4, wybrałem drogę nieco dłuższą, wiodącą przez wiejskie tereny, lecz z pewnością ładniejszą.

Był to pogodny i ciepły kwietniowy poranek. Wyszedłem z domu jak co dzień, by dotrzeć na przystanek, z którego potem zamierzałem pojechać do szkoły. Zamiast standardowej drogi wzdłuż A4, wybrałem drogę nieco dłuższą, wiodącą przez wiejskie tereny, lecz z pewnością ładniejszą.

Początkowo szedłem chodnikiem przy nieco bardziej zamieszkałej ulicy. Pamiętam czasy, gdy rosły tu piękne duże dęby, które zostały niestety wycięte. Aktualnie ulica ta jest dość zamieszkała, znajduje się tu również duży zakład wytwarzający metalowe części, którzy miejscowi nazywają „pomem” i uważam że nieco psuje widok.

Szybko skręciłem w nieco „dzikszą” część mojej wsi, gdzie domów jest znacznie mniej. Miałem dużo czasu, więc z przyjemnością obserwowałem otaczającą mnie przyrodę. Były to głównie rozległe polany i daleko ciągnące się lasy.

Moja droga prowadziła przez most położony nad niezbyt szeroką, wolno płynącą rzekę Niedźwiedź. Kiedyś była ona czysta i rozleglejsza, lecz dni swojej świetności ma już za sobą. Gołym okiem widać, że wody pozostało niewiele, a śmieci jest coraz więcej. Zasmuciło mnie to, gdyż pamiętam jeszcze zabawę z wrzucaniem kamieni oraz topienie marzanny.

Poszedłem jednak dalej i coś zwróciło moją uwagę. Był to przydrożny krzyż, który mijałem już setki razy. Widziałem go codziennie, gdy chodziłem do podstawówki, lecz nigdy nie przykuł mojej uwagi na dłużej. Tym razem jednak postanowiłem chwilę się przy nim zatrzymać. Była na nim tabliczka opisująca jego historię, a właściwie historię stojącego nieopodal kościoła. Nie znałem jej wcześniej. Uświadomiło mi to, że mimo kilkunastu lat życia w mojej rodzinnej wsi, wcale tak dużo o niej nie wiem. Nie znam ani historii naszego pięknego kościoła, ani starowiecznego zamku znajdującego się około pół kilometra od owego krzyża, ani nawet mojego własnego domu.

Z tą myślą udałem się dalej. Zaraz obok krzyża rosły ustawione w równym rządku sosny. Był to widok ładny, lecz domyśliłem się że musiały zostać posadzone ręką człowieka. Poszedłem dalej z towarzyszącym mi lekkim wiatrem. Przywitałem go z ulgą, gdyż dzień był ciepły, a ja założyłem dość grubą bluzę. Zaraz obok znajdują się długie kamienne schody prowadzące do kościoła, który niestety zasłonięty jest przez gęstwinę drzew. Zbudowany jest on z kamienia i stoi na niezbyt stromej górce. Jego wnętrze znam na pamięć, bardzo rzadko bywam w innych kościołach. Razem ze średniowiecznym zamkiem jest on chlubą mojej wsi.

Idę dalej w kierunku drogi A4, przy której znajduje się mój przystanek. Czasu pozostało niewiele, podziwianie widoków zajęło więcej czasu niż sądziłem. Po drodze mijam jeszcze stary cmentarz parafialny. Na jego środku stoi piękna duża kaplica, która niestety również zasłonięta jest przez drzewa, tak że z poziomu drogi prawie jej nie widać. Wspomniany cmentarz pamięta jeszcze czasy wojny, pochowani są na nim żołnierze z drugiej wojny światowej, którzy zginęli gdzieś nieopodal. Po drodze mijam jeszcze kilka mniej interesujących obiektów takich jak restauracje i małe jeziorko, które miejscowi czasem nazywają bagnem (przez większość czasu na jego powierzchni unosi się jakiś zielony osad, co nie wygląda zbyt ładnie). Przy przystanku znajduje się jeszcze mała kapliczka ufundowana przez jedną z tutejszych rodzin w 2010 roku.

Dochodzę do przystanku i staję w oczekiwaniu na autobus, który poprowadzi mnie ku kolejnemu dniu szkolnej nauki. Stojąc tam wiedziałem, że jeszcze kiedyś na pewno wybiorę tą samą drogę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama