Nowy numer 26/2022 Archiwum

Naprotechnologia – rzetelna medycyna

– Szacuje się, że co piąte, szóste małżeństwo ma problemy z płodnością – mówi Agnieszka Juszczyk z Tarnowa, której udało się pomóc ponad 80 parom.

Każdy z nas życzyłby sobie chociażby tak wnikliwej diagnostyki problemów zdrowotnych, jak to się dzieje w przypadku naprotechnologii. Można przekonać się o tym, rozmawiając z osobami, które odbyły chociażby jedną wizytę u lekarza naprotechnologa.

O tym, czym jest naprotechnologia i w czym może pomóc, mówiła w Pasierbcu Agnieszka Juszczyk z Tarnowa, certyfikowany instruktor modelu Crei- ghtona, który jest jednym z narzędzi diagnostycznych wskazujących przyczynę niepłodności i monitorujących efekty zastosowanego leczenia. Jej wykład odbył się 15 maja w ramach spotkań dla małżeństw starających się o potomstwo, które organizowane są w pasierbeckim sanktuarium MB Pocieszenia w każdą III niedzielę miesiąca. Agnieszka Juszczyk zastanawiała się, czy pary mające problemy z płodnością szukają pomocy w naprotechnologii. Czy wierzą, że może im ona pomóc? – Bywa z tym bardzo różnie. Jedni poznali małżeństwa ze swojego otoczenia, którym naprotechnologia pomogła i przychodzą z większym zaufaniem. Są tacy, dla których jest to ostatnia deska ratunku, ale i tacy, którzy bardziej wierzą w uczciwość lekarza naprotechnologa, w to, że faktycznie i dogłębnie zajmie się problemem – tłumaczy pani instruktor. Wyjaśnia, że naprotechnologia jest gałęzią medycyny, która bierze pod uwagę cykl rozrodczy kobiety. – Bazujemy na obserwacji w modelu Creightona, który jest jednym z narzędzi diagnostycznych dla lekarza naprotechnologa. On, widząc nieprawidłowości w cyklach, zaleca odpowiednie badania, leczenie farmakologiczne, a czasem kieruje na operację czy zabieg. Karta obserwacji jest też środkiem do monitorowania efektów leczenia, bo jeżeli była zalecona dana terapia, to po kartach obserwacji widać, czy coś się zmieniło, czy dawki leków są odpowiednie, czy efekt jest taki, jaki zamierzył lekarz – dodaje. Naprotechnologia nie jest więc żadnym zabobonem, magiczną praktyką ani wróżeniem z fusów. – To rzetelna medycyna, a według mnie – ginekologia taka, jaka powinna być naprawdę – przekonuje Agnieszka Juszczyk. Jest ona jednym z dwóch certyfikowanych instruktorów modelu Creightona na terenie diecezji tarnowskiej, a także edukatorem w zakresie tej metody. Szkoli innych instruktorów. Praktykuje od 11 lat z przerwami. W tym czasie udało się jej pomóc ponad 80 parom, które miały problemy z płodnością, a dzięki naprotechnologii wielu z nich urodziło się co najmniej jedno dziecko. Niektóre z maluchów mają rodzeństwo. Więcej informacji o naprotechnologii, kontakty do instruktorów modelu Creightona i do niektórych lekarzy naprotechnologów można znaleźć na stronie Ogólnopolskiego Centrum Troski o Płodność – fccp.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama