Nowy numer 26/2022 Archiwum

W Duchu, w Prawdzie, w Sączu. Poruszenie

– Jezus nie mówił do uczniów: „Siedźcie i nic nie róbcie. Czekajcie, aż do was przyjdą” – przekonuje Angelika Orzechowska założycielka sądeckiej wspólnoty Arka Przymierza.

Młodzi z inicjatywy Sącz Boga nakręcili sondę uliczną, w której pytali mieszkańców, czy wierzą, jak dbają o swoją wiarę i jak oceniają wiarę mieszkańców miasta. Z odpowiedzi można wysnuć wniosek, że sądeczanie są ludźmi wierzącymi.

Jak dbają o wiarę? Młody chłopak z burzą kręconych włosów: „Jestem organistą, więc często uczestniczę w nabożeństwach”. Mężczyzna sprzedający na targu: „Staram się uczestniczyć w Mszy niedzielnej”. Kierowca MPK: „Biorę czynny udział w życiu Kościoła”. Młoda kobieta: „Do kościoła nie chodzę, bo mam wiele uwag wobec instytucji, ale dbam, żeby nie grzeszyć”. Młodzi pytali też ludzi, jak oceniają wiarę sądeczan. Wszyscy zauważają spadek frekwencji w kościołach. Niektórzy uważają, że w jakiejś części wiara, a właściwie to, co widać, to udawanie. Inni wystawiają ocenę: piątkę minus. Ciekawe, że siostra zakonna zaczęła wypowiedź od zaznaczenia, że to sprawa prywatna. Pan taksówkarz stwierdził zaś, że wiele musiałoby się wydarzyć, żeby było dobrze, tak jak kiedyś. – Czy w naszym regionie jest już czas na coś wielkiego, czego jeszcze nie było? – pytają młodzi z Sącz Boga.

Częstujcie się

22 maja ewangelizacją uliczną zaczyna się inicjatywa „Poruszenie”. Potem od 27 maja do 4 czerwca codziennie w innym kościele Nowego Sącza o 19.30 będą się odbywać Wieczory Świadectw. Na 5 czerwca zaplanowano koncert uwielbieniowy Poldka Twardowskiego i muzyków Poznańskiego Wielbienia. W dniach nowenny zorganizowana zostanie także ewangelizacja prowadzona od domów do domów. Czy zesłania Ducha Świętego nie można przeżyć po Bożemu: Msza św. w kościele parafialnym, potem domowy obiad, a na koniec sen sprawiedliwego? – Poruszenie jest przygotowaniem na zesłanie Ducha Świętego. Nie chcemy się zamykać. Zamierzamy częstować tym, co mamy, tych, którzy tego nie mają – przekonuje ks. Marcin Kurmaniak, duszpasterz młodych w parafii św. Jana Pawła II. Trzeba ludziom pokazać, czym jest Kościół, pozwolić im na nowo tego doświadczyć. – Rozmawiałem z ósmoklasistami. W ich podejściu do Kościoła dominuje głęboki żal. Chcieliby Kościoła, który umie słuchać, jest otwarty na zmiany i – jak podkreślił jeden z młodych – umie przepraszać za swoje błędy – opowiada ks. Marcin. Podobnie czują dorośli. – Zafascynowało mnie w tej sondzie, że kilkadziesiąt przypadkowych osób nie miało kłopotu, by odpowiedzieć do kamery na parę pytań dotyczących wiary. Zdarzały się trudne odpowiedzi, szczere, nawet do bólu, bo nie jest to temat, który ludzi nie obchodzi – mówi ks. Andrzej Szaraj, duszpasterz młodych z Niepokalanej. Angelika Orzechowska, założycielka wspólnoty Arka Przymierza, która działa przy parafii Ducha Świętego, uważa, że za tymi głosami kryje się tęsknota za Kościołem żywym, dającym życie. – Wielu z nas ma wizję Kościoła jako budynku, który obumiera, usycha, bo coraz mniej ludzi do niego przychodzi. Kościół jednak w ujęciu Piotrowym to była łódź, która łowi ryby, jest w ruchu. Jezus nie mówił do uczniów: „Siedźcie i nic nie róbcie. Czekajcie, aż do was przyjdą”. Mówił zgoła inaczej – przypomina.

Burza była, ale nie mózgów

Historia tego, jak rodził się plan „Poruszenia”, jest przykładem prowadzenia przez Ducha Świętego, otwierania się na podpowiedzi, znaki. Ojciec Andrzej Migacz, proboszcz jezuickiej parafii Ducha Świętego, przekonuje, że pomysł zrodził się ze słuchania. Jezuita wpadł na pomysł, aby po pandemii (i w nawiązaniu do Roku Ignacjańskiego) wrócić do wydarzenia, jakim były koncerty otwarte. W taki sposób można by uczcić św. Ignacego, którego 400. rocznicę kanonizacji obchodzimy. – Jadę do o. Bogdana, proboszcza parafii kolejowej, mojego dobrego przyjaciela, zapalony tym pomysłem i widzę mało entuzjazmu. Tłumaczy, że koncert to fajne wydarzenie, ale najważniejsze, żeby ludzie byli we wspólnotach, a koncert to fajerwerki. Dał mi do myślenia… Mamy scenę, fajny zespół, więc zdecydowaliśmy, że zaprosimy jeszcze wspólnoty, żeby pokazały się w otwartej przestrzeni, coś przygotowały – opowiada o. Migacz. Okazało się jednak, że Leopold Twardowski nie może przyjechać 19 czerwca, jedyny wolny termin miał 5 czerwca. Ojciec Andrzej spojrzał w kalendarz, a tam… zesłanie Ducha Świętego. – Piękna podpowiedź! Zróbmy więc ewangelizację – relacjonuje jezuita. Przyszli księża z innych parafii. Zrodził się pomysł triduum. – Wreszcie ze słuchania wykrystalizowała się inna idea, nie triduum, nie pięć dni, lecz dziewięć, nowenna. Nowenna przed zesłaniem Ducha Świętego – dodaje ks. Szaraj. Zaczęły się spotkania z dziekanami, proboszczami i wszędzie dano zielone światło na działanie. Chętnie przyszli też świeccy, liderzy wspólnot, grający, wstawiennicy, którzy tworzą grupy ewangelizacyjne. Efekt można porównać do kuli śniegowej pędzącej po stoku – idea, która krystalizując się, zbierała coraz więcej zapalonych osób. – Tego nikt nie wymyślił po burzy mózgów. To było prowadzenie – przekonuje o. Migacz. – Nie bez znaczenia jest i to, że nie było kwestii, kto jest Kefasa, kto Pawła, a kto Apollosa. To jest moje, to jest twoje, z tobą idę, a z tamtym nie – mówi Angelika.

Idziemy, bo musimy

W jaki sposób zmierzyć sukces bądź klapę przedsięwzięcia? – Uczestnictwo w spotkaniach, w wieczorach świadectw, przyjęcie ulicznej ewangelizacji, to wszystko opiera się na wolnej woli. Jezus mówi: „Jeśli chcesz”. Podobnie jest z wiarą. Tymczasem z relacji wiem – słyszę to – że ludzie mają poczucie, że wiara to zbiór nakazów, zakazów, system moralny, a jej wyznawanie jest rodzajem przymusu. Nie mają poczucia, że Ewangelia to radosne orędzie miłości, to rzeczywistość, w której chce się być – zauważa ks. Kurmaniak. A zatem przyjdzie, kto przyjdzie. Skorzysta ten, kto będzie chciał. Organizatorzy robią wiele, by rozpropagować tę inicjatywę. – Ale myślenie, że jak przyjdzie pięć osób, to będzie porażka, a jak sto, to sukces, jest sprzeczne z Ewangelią – tłumaczy Angelika. – Musimy iść, głosić, bo to jest sens bycia chrześcijaninem, apostolstwo. Otwieramy się na Ducha Świętego. Poddajemy jego działaniu. Chcemy być nie z ducha świata, ale z Ducha Chrystusowego. Nieważne, jak się uda, czy wyjdzie, czy nie, ale idziemy, bo poruszył nas Duch Święty i mamy pragnienie czegoś więcej w Kościele – uśmiecha się A. Orzechowska.

Żeby było po nowemu

Pierwszymi beneficjentami są ci, którzy organizują „Poruszenie”. To jest też wydarzenie dziejące się „na zewnątrz”. Tym, którzy czują się w Kościele nieswojo, mają uprzedzenia, są rozczarowani, chcą zaproponować bycie we wspólnocie. – Czytałem, że po covidzie Kościół wraca do wszystkiego tego, co było. Pomyślałem jednak, że my za bardzo do tego, co było, nie chcemy wracać – mruży oko ks. Szaraj. Przypomina się pan taksówkarz z sondy, który mówił, że musi się wiele wydarzyć, żeby było tak jak kiedyś. Pytanie, czy wtedy było dobrze? Może dobrze, bo wielu ludzi uczęszczało do świątyń. Ale jaka była nasza wiara? Angelika tłumaczy, że aby było dobrze, trzeba mieć żywą relację z Jezusem. – Dla mnie zesłanie Ducha Świętego jest dniem narodzenia się dla Kościoła. Byłam we wspólnocie młodzieżowej na jakimś wydarzeniu. Staliśmy w grupie, blisko i miałam poczucie, że ktoś mnie przytulił. W grupie przyjaciół to normalna sprawa, ale trwało to dłuższą chwilę, więc się obejrzałam, ale nikogo obok mnie nie było. Poczułam rękę na głowie i światło, które mnie przenikało. Wtedy zaczęła się na dobre moja droga – wspomina. Wielu ludzi ma doświadczenie Ducha Świętego. Czasem przychodzi z cudem uzdrowienia, wśród wichru i piorunów, najczęściej jednak po cichu. – Może przyjęta z rąk ewangelizatorów karteczka z programem „Poruszenia” będzie dla kogoś jak uchylenie drzwi dla Ducha Świętego? – pyta ks. Andrzej Szaraj z Niepokalanej. Jego zdaniem żal, pretensje, jakie mają ludzie, nawet z wewnątrz Kościoła, do księży, są wołaniem: „Róbcie coś, niech Kościół idzie do ludzi, zagarnia ich do siebie”. – Żyjemy w czasach, kiedy naprawdę musimy słuchać ludzi. Jestem przekonany, że oni chcą poruszenia w Duchu, w Prawdzie, w Sączu – mówi duszpasterz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama