Nowy numer 33/2022 Archiwum

Towarzysze codzienności

Siostra Maria Druch ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów o bieganiu po wodzie, rozmowach z aniołem i życiu na chwałę Boga.

Siostrę Marię spotykam w Gnojniku, gdzie przyjechała na spotkania z miejscowymi parafianami, by podzielić się swoją wiedzą i świadectwem na temat duchów z nieba. Zgromadzenie, do którego należy od 13 lat, powstało w XIX wieku w Wilnie. Założył je ks. Wincenty Kulczyński, wykładowca w wileńskim seminarium duchownym, późniejszy biskup mohylewski. Był to czas działalności o. Honorata Koźmińskiego, który zakładał liczne zgromadzenia. Ksiądz Wincenty spowiadał wiele kobiet, a niektóre z nich wysyłał do zgromadzeń honorackich.

W końcu uznał, że założy własne, które będzie mieścić się w Wilnie, ponieważ siostry od Koźmińskiego wyjeżdżały do Kongresówki. Zdaniem założyciela miasto nad Wilią potrzebowało zgromadzenia, które zajęłoby się głównie apostolstwem. Miało być też ostoją życia zakonnego w tej części zaboru rosyjskiego. Wiadomo, że zaborca zabraniał tworzenia nowych zgromadzeń, a tym, które istniały, utrudniał, a nawet uniemożliwiał działalność. Zgromadzenie na początku było tajne. Inaczej nie mogło by powstać. Ksiądz Wincenty chciał, żeby siostry działały jak aniołowie, podejmując konkretne dzieła apostolskie, by jak aniołowie towarzyszyły ludziom na ich drodze do zbawienia, bez zbędnego ujawniania się. Miała temu służyć bezhabitowość.

Siostry miały być współpracowniczkami duchów niebieskich, ale też przedłużeniem rąk kapłanów, których ojciec założyciel nazywał aniołami ziemi. Dom macierzysty istnieje w Wilnie, a generalny od lat 50. XX wieku znajduje się w Konstancinie-Jeziornie. Obecnie w zgromadzeniu jest ponad 130 sióstr. Mają domy w Polsce, ale i na misjach – w Kongu, Rwandzie, Kamerunie. Siostry są obecne w północnej części Rosji, na Syberii, na Litwie, Białorusi, Ukrainie i w Czechach. W niektórych krajach nadal są „tajne”, nie zarejestrowane przez odpowiednie urzędy państwowe. W zgromadzeniu żyją także siostry pochodzące z diecezji tarnowskiej, a najbliżej położony ich dom znajduje się w Zakopanem.

Ks. Zbigniew Wielgosz: Czy siostry są niebezpieczne?

S. Maria Druch: Jesteśmy tajnymi agentkami, ale od dobrych duchów. Jasno się po ich stronie opowiadamy, co oczywiście nie podoba się tym złym. Mamy więc nie tylko przyjaciół. Kiedy jeżdżę ze świadectwami, ludzie często podpuszczają mnie, żebym powiedziała coś o świecie demonów, ale ja, jak i inne siostry, staram się mówić o dobrych duchach. Im więcej jest wokół nas światła, tym mniej ciemności.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama