Nowy numer 33/2022 Archiwum

Kąclowa. Specjalista od Pana Boga

Dziś przypada 34. rocznica śmierci ks. Stanisława Kozieji, który proboszczował tu - to nieprawdopodobne - aż 45 lat.

Parafia Kąclowa powstała formalnie w 1929 roku. Wcześniej Wojciech Michałowski z Kąclowej, mąż zamożny, zaciąga się w czasie I wojny światowej do Legionów Polskich jako ochotnik i dysponuje, że jeśli nie wróci z wojny, to majątek zapisuje Kościołowi "niechby się za mnie modlili".  Z wojny istotnie nie wraca, a po jakimś czasie ks. Jan Solak z Grybowa, z tytułu zapisu uczynionego przez Wojciecha Michałowskiego, inspiruje budowę kościółka kresowego w Kąclowej. Kresowego, bo była to w zasadzie ostatnia parafia katolicka. Dalej zamieszkiwali już Łemkowie. Kościół powstaje w latach 1926 do 1929 i w roku ukończenia budowy erygowana zostaje parafia, która ma także objąć katolików zamieszkałych na południe od Kąclowej. Na przykład w Śnietnicy i Stawiszy do ok. 1947 roku zamieszkiwało 14 rodzin polskich, nad którymi opiekę duszpasterską sprawował proboszcz z Kąclowej. Pierwszym był ks. Roman Brożek, który w 1933 roku został przeniesiony do Łukowej.

Drugim proboszczem bp Leon Wałęga mianował w grudniu 1932 roku ks. Stanisława Kozieję, który iał wówczas 30 lat i 6 lat kapłaństwa za sobą.

Obszernie o ks. Kozieji czytamy w opracowanej historii na stronach internetowych parafii Kąclowa:

"Urodzony w 1902 w Kannie, parafia Bolesław nad Wisłą, wyświęcony w 1926 r. Pracował jako wikariusz w Wierzchosławicach, Kobylance, gdzie był administratorem i w Szczucinie. Do Kąclowej przybył 2 stycznia 1933 r. Inwentarz kościelny i beneficjalny przejął protokolarnie 7 stycznia 1933. W pierwszym roku proboszczowania ks. Stanisław Kozieja spłacił połowę zaciągniętych długów na budowy (z kwoty 40 000 zł). Z kolei wykonano z desek podłogę i wyszalowano prezbiterium, wyprostowano ściany, oszalowano ściany wewnątrz kościoła. Wierni cieszyli się wykonanymi pracami, pomagali drzewem, robocizną i ofiarami. W następnych dwóch latach oszalowano deskami cały kościół z zewnątrz, zakonserwowano deski, w zakrystii wprawiono podłogę, sufit i otynkowano ściany".

Mimo pewnego zapału ks. Kozieja nie był specjalistą w zakresie prac budowlanych, więc niektóre kłopoty jak się wydaje przerastały go, ale wyręczali go w zadaniach jego parafianie. Ogromne zaangażowanie wiernych niwelowało słabości w kwestii przygotowania, rozeznania budowanego proboszcza. Tak na przykład wojna z grzybem, który zaatakował kościół trwała 9 lat. Popełniono wiele błędów, jak choćby tylko częściowa impregnacja gontów. Trzy razy wprawiano nowa podłogę. "Ksiądz proboszcz, duszpasterz, ale słabo uzdolniony w dziedzinie budownictwa bywał bezradny". Był ostatecznie specjalistą od Pana Boga. Wierni jednak dali radę.

"Dla pogłębienia wiary i życia religijnego drugi z kolei proboszcz, ks. Stanisław Kozieja urządzał rekolekcje i misje parafialne. Pierwsze misje w parafii Kąclowa przeprowadzili OO. Redemptoryści z Tuchowa" - czytamy we wspomnianej historii. Ks. Kozieja troszczył się i rozwijał religijność ludzi. Zakładał stowarzyszenia, wspólnoty. 

W 1968 roku ks. Kozieja dostał pierwszego wikariusza w osobie ks. Tadeusza Wolaka. Po paru latach, w 1972 roku, zastąpił go ks. Stanisław Szostek, który przejął troskę o materialny aspekt funkcjonowania parafii od proboszcza. Zajął się remontem kościoła św. Wojciecha, także zagrzybionej plebanii. "Z biegiem lat ks. proboszcz Kozieja stawał się starszy i słabszy, ale trwał". W lipcu 1977 roku biskup tarnowski, po konsultacji z rodakiem kąclowskim, a wówczas biskupem pomocniczym tarnowskim Józefem Gucwą, który na swój sposób był wychowankiem ks. Kozieji, mianował nowego proboszcza, którym został wikariusz, ks. Szostek. Ksiądz Kozieja pracował w Kąclowej jako proboszcz 45 lat. Dziś taki staż jest w zasadzie niemożliwy. Pozostał w parafii jako emeryt do swojej śmierci w 1988 roku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama