Nowy numer 38/2022 Archiwum

Weź, ile chcesz

W 2016 r. odbywał się tu tydzień misyjny w ramach Światowych Dni Młodzieży. – Rok temu mieliśmy to samo, dziś też, tylko w mniejszym wydaniu – mówi ks. Adam Bezak.

Od 22 do 24 lipca dni formacyjne dla młodych poprowadziła wspólnota Guadalupe z Lublina.

– Zaczęło się od tego, że cztery i pół roku mieszkałam w Meksyku, gdzie mój ojciec był ambasadorem. W czasie tego pobytu moja mama została cudownie uzdrowiona za wstawiennictwem Dziewicy z Guadalupe. Po powrocie do Polski rodzina zaczęła organizować doroczną fiestę ku Jej czci. Zapraszaliśmy znajomych, modliliśmy się na różańcu, śpiewaliśmy, jedliśmy latynoskie specjały. Z roku na rok przybywało uczestników tych spotkań. Powyciągałam z szuflady teksty piosenek, złożyliśmy zespół i śpiewaliśmy własne utwory. Tak powstał zespół Guadalupe, który z czasem przerodził się we wspólnotę. Dziś jeździmy tam, gdzie nas zaproszą, by uwielbiać z innymi Boga – opowiada Agnieszka Krasucka.

Rok pustyni

Do Dobrynina zostali zaproszeni drugi rok z rzędu. – Na ten pomysł wpadł nasz animator Andrzej Ziomek. Młodzi z naszej wspólnoty Całkiem Normalna Grupa przygotowali kampanię reklamową, wsiedli na rowery, a ja na motocykl i rozwoziliśmy zaproszenia. W zeszłym roku w trzydniowym spotkaniu wzięło udział 100 osób, w tym roku już 150, z czego setka naszych, z których wielu po prostu nudzi się w wakacje. Trzeba coś im dać – mówi ks. Adam Bezak, wikariusz z Dobrynina. Na dniach formacji nudy nie ma. Konferencja, integracja, zajęcia w grupach, wspólne posiłki, nabożeństwo, Msza św. Aktywność od rana do wieczora. 23 lipca do kościoła wprowadzone zostały relikwie patrona CNG bł. Carla Acutisa. – Od lat mówię sobie i tym, z którymi pracuję: zróbmy coś dobrego – mówi ks. Adam. Przyszedł do Dobrynina w 2016 roku. Po ŚDM. – Pierwsze spotkanie wspólnoty młodzieżowej odbyło się po wyjeździe na Synaj do Dębicy. Miało nas być dużo, a pojechaliśmy tylko we dwoje z ks. Adamem – wspominają Marlena i Radek, pierwsi członkowie Całkiem Normalnej Grupy. Dopiero co skończyły się Światowe Dni Młodzieży, a młodzieży już nie dało się spotkać. – Grupa była trochę zaawansowana wiekiem. Wyjechali na studia, za pracą i po ŚDM zrobiło się pusto – mówią. Przez rok spotykali się w 3–4 osoby. Modlili się, rozmawiali, grali w tenisa stołowego. Wtedy wkroczył do gry Andrzej Ziomek, szanowany mąż, ojciec, szafarz. Został animatorem CNG.

Tandem

– Zawsze byłem przekonany, że Jezus jest tu i teraz, że żyje i działa. Dlatego nie miałem problemu, by zaangażować się w życie parafialne. Nie dla siebie czy cudzych oczu to robiłem – tłumaczy Andrzej Ziomek. W parafii wszystko, co firmuje, otrzymuje pieczęć zaufania. – Kiedy proponujemy coś jako duszpasterze, ludzie pytają, czy będzie Andrzej. Jeśli tak, to ta rzecz „chwyta”. W sprawach parafialnych trzeba słuchać tego, co wychodzi od ludzi – przyznaje ks. Andrzej Jurusik, proboszcz parafii. Obecność Andrzeja Ziomka sprawia, że oprócz młodych pojawiają się coraz częściej także ich rodzice. – Budujemy duszpasterstwo młodych – mówi ks. Bezak. – Dla wszystkich, dla tych, którzy głęboko wierzą, i dla tych, którzy się może na razie nudzą. Wszystko w wolności. Jeśli chcesz, to możesz. Weź, ile chcesz – dodaje duszpasterz. Chętni są, nawet bardzo młodzi, 11–12-latkowie. – Przychodzą do CNG na integrację, którą mamy w każdy pierwszy piątek. Stają do zdjęcia ze starszymi, razem palimy ogniska, uśmiechamy się, gramy. Kiedy starsi odejdą, młodzi będą już mieć poczucie przynależności do CNG. Ma nas kto zastąpić – uśmiecha się Krystian Czachor z CNG.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy