Nowy numer 40/2022 Archiwum

Idziemy nie tyle prosić, co żebrać

Z Rzuchowej odbyła się 18 sierpnia pierwsza pielgrzymka do sanktuarium w Tuchowie w intencji powołań.

W sanktuarium Matki Bożej w Tuchowie błagał o powołania abp Leon Wałęga. Prosił tam o nie, również skutecznie, bp Jerzy Ablewicz.

- Zainspirowany tymi pasterzami Kościoła tarnowskiego sam od dwóch lat, raz w miesiącu w nocy szedłem pieszo do Tuchowa modląc się o powołania, w tej intencji też ofiarowując trud. Jestem księdzem z niewielkim jeszcze stażem. Kiedy je przychodziłem do seminarium było nas kandydatów 50. Dziś jest chyba 14. Tak? Kaplanów będzie coraz mniej - mówi ks. Norbert Sadko, wikariusz z Rzuchowej.

W porozumieniu z proboszczem, ks. Janem Burdkiem, poza tradycyjnym pierwszoczwartkowym nabożeństwem w intencji powołań w parafii odbywają się wspólnotowe modlitwy o powołania również w każdą środę. Piesza pielgrzymki ks. Norberta to jego prywatna inicjatywa. Jednak za zgodą proboszcza wypływa ta inicjatywa na forum parafialne. - To jest pierwszy raz, kiedy idziemy razem. Jest nas kilka osób. Będziemy modlić się na różańcu, odprawiając Drogę Krzyżową i pójdziemy też w milczeniu. Z Rzuchowej mamy 15 kilometrów do Tuchowa. Idziemy do Pleśnej, dalej na Łowczówek, a potem wzdłuż torów do Tuchowa. Św. Stanisław Kostka szedł pieszo 1500 kilometrów do Rzymu. My idziemy tylko 15 km do Tuchowa, ale z przekonaniem, że trzeba modlić się o powołania, trzeba coś z siebie coś dać. Dziś jest ten pierwszy raz, ale będziemy chcieli co miesiąc iść razem, może kolejny raz dołączy się więcej osób. Zapraszamy - dodaje ks. Norbert.

Idziemy nie tyle prosić, co żebrać   Wyjście z Rzuchowej. Grzegorz Brożek /Foto Gość
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy