Nowy numer 47/2022 Archiwum

Bądź 
jak Mojżesz

W kościele Ducha Świętego w Mielcu grupy pastoralne spotkały się 
na parafialnym dniu ewangelizacji, 
aby razem słuchać słowa Bożego, modlić się za siebie nawzajem i uczyć się ewangelizacji od… Maryi.

Cieszę się, że tutaj dzisiaj jesteście, że wszystkie wspólnoty z naszej parafii, których jest bardzo wiele, są tutaj reprezentowane, że możemy razem słuchać słowa Bożego. Słuchamy go nie po to, żeby poznać historie, jakie wydarzyły się dawno temu, ale po to, by zobaczyć, jak ono wypełnia się w Jezusie Chrystusie, w Kościele i naszym życiu – mówił proboszcz parafii ks. Waldemar Ciosek do zebranych w kościele Ducha Świętego w Mielcu.


Parafialny dzień ewangelizacji stał się ponadparafialnym, ponadmieleckim i ponaddiecezjalnym, bo uczestniczyły w nim także osoby z Nowego Sącza, a nawet diecezji sandomierskiej, rzeszowskiej czy łowickiej. 


Wspólnota wspólnot


– Parafialny dzień ewangelizacji w naszej wspólnocie urządzany jest co roku we wrześniu, by po wakacjach dać członkom naszych licznych grup pastoralnych nową siłę i moc do działania, a że jesteśmy parafią Ducha Świętego, Jego wieczernikiem, to Jego prosimy, by nam podpowiedział, jak rozeznawać znaki czasu i jak się otwierać na różne inspiracje – tłumaczył ks. Waldemar Ciosek.
Wyjaśniał, że w poprzednich latach dzień ten przybierał różną formę. – Raz była to doba modlitwy na Różańcu, innym razem doba adoracji Najświętszego Sakramentu, organizowaliśmy także różne wydarzenia ewangelizacyjne. Kilka lat temu był u nas znany charyzmatyk z Indii ks. Maniparambil, który prowadził bardzo podobne spotkanie do tego dzisiejszego. W tym roku chcemy, by było ono zachętą dla świeckich, by jeszcze bardziej zaangażowali się w życie Kościoła, wzięli odpowiedzialność za Kościół i za parafię, oczywiście w tych przestrzeniach, w których mogą być aktywni. Dlatego zaprosiliśmy do tego parafialnego dnia ewangelizacji przede wszystkim członków wspólnot. Oni także zaangażowali się w przygotowanie tego wydarzenia. Jedna wspólnota przygotowała ulotki o swoich spotkaniach i pracy, inna dawała świadectwo swojej posługi, kolejna zadbała o to, by uczestnicy mieli co jeść i pić, a jeszcze inni zaangażowali się w śpiew i liturgię – dodał kapłan.
W parafii istnieją trzy wspólnoty neokatechumenalne i powstaje czwarta. Są Odnowa w Duchu Świętym, a także Legion Maryi, Apostolat Maryjny, Arcybractwo Straży Honorowej Najświętszego Serca Jezusowego, róże różańcowe, grupy dziecięce o charakterze misyjnym, dwie grupy młodzieżowe – jedna muzyczna, druga formacyjna, Akcja Katolicka, a nawet grupa tradycji łacińskiej. Są też Honorowi Dawcy Krwi i swoje spotkania mają Anonimowi Alkoholicy. 
– Realizuję w duszpasterstwie tę soborową myśl, że parafia ma być wspólnotą wspólnot, ponieważ Kościół masowy przestaje istnieć – pandemia pokazała to wyraźnie. Pozostali tu ludzie, którzy na co dzień angażują się w różne rzeczywistości pastoralne i przez formację uświadamiają sobie, czym jest Kościół – zauważył kapłan. – Modlimy się oczywiście za wszystkich, nie tylko za siebie. Wciąż powtarzam to moim parafianom, że jestem proboszczem także tej połowy parafii, której nie widzę w kościele – podkreślił. 
Spotkanie podzielono na cztery bloki tematyczne. Każdy rozpoczynał się konferencją ks. Waldemara Cioska opartą o jeden z fragmentów Księgi Ezechiela. Następnie świadectwem swojego życia dzielili się zaproszeni goście – znany ewangelizator świecki Marcin Zieliński i towarzyszący mu w Mielcu Marcin Świderski. Obaj są członkami wspólnoty Głos Pana w Skierniewicach. Dzień zakończył się Mszą św. pod przewodnictwem bp Artura Ważnego, który jest przewodniczącym Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Nowej Ewangelizacji. 


Czas odnowy


– Dla mnie ten czas jest głębokim duchowym przeżyciem. Pracujemy w ciągu roku szkolnego, miałam też intensywne wakacje z dziećmi w świetlicy, a dzisiaj jest dzień, by zaczerpnąć dla samej siebie, żeby później móc dalej się spalać, oddawać w służbie parafii i mieć na to siłę – podkreśliła s. Marta, służebnica Ducha Świętego, która posługuje tu od dwóch lat.
Dniem tym cieszy się także pan Paweł, nadzwyczajny szafarz Najświętszego Sakramentu oraz uczestnik Studium Parafialnej Aktywności. Do Mielca na parafialny dzień ewangelizacji zabrał z sobą młodzież z sąsiedniej parafii. – Możemy przypomnieć sobie, jak działa Duch Święty, co nam daje. Bardzo wiele Mu zawdzięczam, to On mną kieruje – powiedział. Niedawno stracił żonę, trudno mu o tym mówić, ale jednego jest pewien – to wspólnota Odnowy w Duchu Świętym, do której należy, pomaga mu przetrwać ten czas. 
Nie brak także ludzi wdzięcznych za to, że tak różne grupy działają w parafii, że każdy może w niej odnaleźć swoje miejsce. – Nasza parafia jest żywa. W istniejących tu grupach możemy nieustannie się umacniać. Na różny sposób, ale wszyscy patrząc w jedną stronę – Jezusa i słowa Bożego. On nas przemienia, umacnia, karmi swoją miłością, daje nadzieję – podkreślił pan Ryszard.
Ewangelizacja to nie wręczenie ulotki
O tym, jak ważna jest wspólnota w życiu wiarą, w bliskości z Bogiem, przekonywali także Marcin Zieliński i Marcin Świderski w Mielcu. – Zachęcamy podczas tego dnia, żeby dołączać do wspólnot, formować się w grupach, których w tej parafii jest wiele. Nie wskazujemy, która jest najlepsza. Każdy musi odnaleźć swoje miejsce, gdzie będzie przynosił owoc – tłumaczyli. 
Przekonywali, że aby się nawrócić, nie trzeba być gangsterem. Można być religijnym, poprawnym katolikiem, a nie mieć relacji z Bogiem i nie wypełniać Jego woli wobec nas. Przestrzegali przed letniością w wierze. – Takie życie, kiedy trochę oddaję Panu Bogu, a trochę żyję po swojemu, może być komfortowe, ale i frustrujące, bo ludzie, którzy żyją letnią wiarą, ani nie wejdą w obietnice Boże, bo nie da się w nie wejść jedną nogą, ani się w życiu nie nagrzeszą, bo trochę sumienia mają. Życie z Bogiem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy idziemy na całość, kiedy jesteśmy gotowi stracić, kiedy to nas kosztuje – mówił Marcin Zieliński.
Za wzór i przykład stawiał Maryję. To Ona, napełniona Duchem Świętym, pokazuje nam, jak powinno wyglądać życie każdego chrześcijanina. – Nam się wydaje, że ewangelizacja polega na tym, iż wręczymy komuś ulotkę i powiemy: „przyjdź do nas na spotkanie” albo „przyjdź do nas, pomodlimy się za ciebie”. Tymczasem Maryja pokazuje nam, że ewangelizacja dzieje się wtedy, kiedy wraz z nami idzie obecność Boga. Ewangelizacja nie jest informacją o Jezusie, to niesienie Jego obecności – tłumaczył. 


Starszy syn 
też się pogubił


W czasie homilii bp Artur Ważny na podstawie czytań i Ewangelii z dnia tłumaczył z kolei, że nawrócenia potrzebuje każdy z nas, bo można się pogubić zarówno poza Kościołem, jak i w Kościele. – Pogubieni są nie tylko ci, którzy świadomie odeszli i nie chcą mieć nic wspólnego z Bogiem, z Kościołem, tak jak młodszy syn z przypowieści czy jak zabłąkana owca. Trudniej to rozpoznać, ale można się pogubić, będąc w Kościele, w rodzinie, w domu. Tak jak się zgubiła drachma czy starszy syn, który cały czas był przy ojcu, ale jego służba wobec niego była służbą najemnika, niewolnika. Myślał, że musi zasługiwać na jego miłość. Był zgorszony tym, że ojciec jest miłosierny, że Bóg chce mieć wszystkie dzieci w domu – tłumaczył biskup.
Zachęcał, by każdy próbował rozpoznać w sobie, którego z synów jest w nim więcej. Przekonywał, że Pan będzie szukał każdego z nas, ale na różne sposoby. Nie możemy sobie wzajemnie blokować dostępu do Boga, ale się wspierać. – W dobrej rodzinie jest taka zasada, żeby dzieci sobie nawzajem pomagały, żeby się wspierały. I misja dzieci Bożych jest podobna. Pięknie ją odkrywa Mojżesz – mówił biskup, zachęcając do przyjęcia jego postawy w swoim życiu. Do odkrycia w sobie Bożego synostwa, ucieszenia się łaską chrztu, tym, że Bóg ciągle wydobywa nas z niewoli, nazywa nas swoimi dziećmi, więc wszyscy jesteśmy dla siebie braćmi i siostrami. Zachęcał też do modlitwy za każdego człowieka, a w szczególny sposób za tego, który nas irytuje. Tłumaczył, że to modlitwa wstawiennicza jest pierwszym aktem miłości i ewangelizacji. – Jesteście tutaj zgromadzeni w wielu wspólnotach, tworzycie niejako osobne rodziny w tej rodzinie parafialnej i szerzej – Kościele; każdy ma jakąś odpowiedzialność, ale pierwszą powinna być wzajemna modlitwa. Kiedy się za kogoś modlę, wtedy chcę z nim budować jedność, wtedy Bóg przychodzi i eliminuje podziały – wskazywał.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy