Nowy numer 47/2022 Archiwum

Boży posłaniec i nasz

W Piwnicznej-Zdroju 29 września odbyło się posłanie misyjne ks. Tomasza Kuliga do Boliwii.

Uroczystości w piwniczańskim kościele parafialnym przewodniczył biskup tarnowski Andrzej Jeż. W święto archaniołów nałożył ks. Tomaszowi Kuligowi krzyż misyjny i posłał go do pracy w Boliwii.

Kapłan wyjedzie 18 października. W wydarzeniu licznie wzięli udział kapłani, m.in. koledzy rocznikowi ks. Tomasza, przedstawiciele parafii z Czarnej i św. Pawła Apostoła z Bochni, gdzie posługiwał jako wikariusz, a także animatorzy misyjni i członkowie Wolontariatu Misyjnego, parafianie i jego rodzina. Wszystkich w piwniczańskiej wspólnocie Kościoła powitał miejscowy proboszcz ks. Krzysztof Czech. – Dziękujemy Bogu za ciebie i twe ewangeliczne serce. Będziemy z tobą – zapewniał tutejszego rodaka. Biskup mówił o działaniu aniołów w życiu ludzi, ich opiece nad nami i bliskości. Tłumaczył, że aniołami dla siebie stajemy się także my, kiedy troszczymy się o innych – męża, żonę, dzieci, rodziców, dziadków, starszych, schorowanych, bliźnich. – Można powiedzieć, że ten, kto niesie innym Ewangelię Chrystusa, także jest aniołem, czyli Bożym posłańcem – mówił, nazywając nim ks. Tomasza. – Przyjmujesz krzyż misyjny. Nigdy nie będziesz dźwigał go osamotniony, wszak będzie przy tobie Chrystus, a tam, gdzie On jest obecny, jest cały Kościół – przypomniał bp Andrzej Jeż, zauważając także, że ks. Tomasz zawiezie do Boliwii doświadczenie Kościoła tarnowskiego, bogactwo wiary i pobożności swojej rodzimej diecezji, tutejszą gorliwość kapłańską, a to – jak dodał – procentuje wszędzie. Wikariusz biskupi ds. misji ks. Krzysztof Czermak wyliczył, że ks. Tomasz jest 150. kapłanem diecezji tarnowskiej, który wyrusza poza kontynent europejski, by głosić Ewangelię, a 15. posłanym na przestrzeni 29 lat do Boliwii. Obecnie pracuje tam pięciu tarnowskich księży, m.in. obecni w Piwnicznej ks. Radosław Słowik i ks. Tomasz Fajt. – Chcę was przeprosić, że ta uroczystość tak bardzo skupia się na mnie, tymczasem to wielkie święto Kościoła tarnowskiego, który dzieli się ze światem kolejnym darem swojej wiary. Dlatego to właśnie we wspólnocie Kościoła uwielbiam Boga, że mogę zanieść wiarę naszych ojców i naszą na boliwijską ziemię – mówił ks. Tomasz Kulig, dziękując wszystkim, którzy troszczą się o niego, wspierali go w drodze na misje, formowali jego wiarę i mieli na nią wpływ. Przyznał, ze wszystko to zabierze ze sobą. – Wiele osób w ostatnim czasie gratulowało mi odwagi. A ja wierzę, że misjonarzowi nie tyle potrzeba odwagi, ile wiary, aby dobrze znał Tego, za którym idzie i którego będzie głosił. Kto ma wiarę, ten się nie boi, bo idzie za Barankiem, którego dobrze zna – dodał i prosił o odwagę dla swoich rodziców. Oni przyznają natomiast, że nie byli zaskoczeni decyzją syna. Spodziewali się jej. Widzą w tym konsekwencję jego życiowych wyborów. Myśl o wyjeździe na misje pojawiła się u niego już dawno. Kiedy wstąpił do seminarium, wiedział, że chce zostać misjonarzem. Brał nawet pod uwagę wstąpienie do zakonu misyjnego. – Pamiętam, kiedy byłem może w drugiej albo trzeciej klasie podstawówki, rekolekcje szkolne prowadził ks. Marek Krysa ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich. W pewnym momencie wziął coś niewielkiego do ręki, powiedział, że jest to jadalne, i zapytał, kto odważy się to zjeść. Zgłosiłem się. Okazało się, że to był termit. Wedy wszystko zaczęło mnie boleć, wydawało mi się, że umrę. Wiele lat później pomyślałem, że ten termit drążył we mnie od tej pory… – wspomina ks. Tomasz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy