Nowy numer 47/2022 Archiwum

Droga do Lizbony

W sierpniu 2023 roku na spotkanie z Franciszkiem w Portugalii wyjedzie prawdopodobnie tysiąc młodych diecezjan.

To jest liczba szacunkowa. Jak będzie, tego dziś nie wiemy. Zapisy na wyjazd do Lizbony odbywają się w okręgach. Tam też ma miejsce duchowe przygotowanie.

Jego istotą jest to, aby dla wyjeżdżających udział w spotkaniu nie był tylko zrealizowaniem jakiegoś fajnego wyjazdu, lecz przeżyciem duchowym, a dla pozostających w diecezji czas przygotowania stanowił okazję do budowania życia modlitwy, łączności z papieżem – mówi ks. Marcin Baran, diecezjalny duszpasterz młodych. Kontakty do okręgowych centrów organizacyjnych można znaleźć na stronie sdmpolska.pl. – Warto zobaczyć, poczytać, także złapać z kimś kontakt, bo jeśli gdzieś braknie miejsca, może uda się zapisać w innym okręgu – mówi ks. Marcin. Okręg w Bochni zaczął właśnie zapisy, natomiast okręg Dębica zebrał młodych już w czasie wakacji. – Na naszej stronie zamieściliśmy formularz i młodzi zaczęli się zapisywać. Zarezerwowaną na tę chwilę pulę 40 biletów lotniczych rozprowadziliśmy bardzo szybko – przyznaje ks. Michał Dziewit z Dębicy. W tym mieście, w kościele pw. Świętego Krzyża 25 września odbyło się okręgowe spotkanie młodych. Modlitwie przewodniczył bp Leszek Leszkiewicz. Przypomniał, że kryzys Kościoła zaczyna się wtedy, gdy ludzie nie rozumieją, czym jest Msza św. i nie pragną w niej uczestniczyć. Hasłem ŚDM w Lizbonie są słowa „Maryja wstała i poszła z pośpiechem” (Łk 1,39). – Kto będzie do tego zdolny, by wstać i pójść? Ci, którzy dobrze przeżywają Eucharystię. Oni nie tylko wstaną i pójdą, lecz także dojdą do celu – mówił bp Leszkiewicz. Patronujący czuwaniu w Dębicy bł. Carlo Acutis mówił, że Eucharystia to „autostrada do nieba”. Można uznać, że to także „droga do Lizbony”, dzięki poznaniu Boga, doświadczeniu łaski i wspólnoty.

Zaczęło się w Krakowie

Mateusz Grych prezes oddziału KSM w Żyrakowie koło Dębicy – W tej chwili z Żyrakowa na ŚDM w Lizbonie zapisały się cztery osoby. Mam 19 lat. Światowymi Dniami Młodzieży interesowałem się już wcześniej. Pierwszy raz skosztowałem ich w Krakowie. Wtedy udało się zdobyć bilety i na jeden dzień pojechałem z grupą na Campus Misericordiae. Miąłem wtedy 13 lat. Pamiętam, jak jechałem do parafii po bilety dla siebie, rodzeństwa i kuzynostwa. Wyjechaliśmy dużą grupą. Wrażenie i przeżycia są ogromne, nieprawdopodobne. Sama podróż i możliwość zobaczenia, spotkania młodych z całego świata – radosnych, zadowolonych, szczęśliwych i wierzących – były tak ważne, że wiele zaczęło się wtedy dziać duchowo w moim życiu. Wcześniej byłem w Kościele: przyjąłem Pierwszą Komunię Świętą, angażowałem się też jako ministrant, ale nie było żadnego przełomu. Po ŚDM doświadczenie tej wielkiej wspólnoty, w której głoszona jest Ewangelia i przyjmowana z radością, zmieniło moje życie, otwarło moje serce na Boga, Kościół. Kiedy w styczniu 2019 roku ŚDM odbywały się w Panamie, chodziłem do gimnazjum. Siedziałem po nocach i oglądałem transmisje. Dziś działam w KSM. Staram się zapraszać do współpracy koleżanki, kolegów. Z Eucharystii, która jest cudownym wydarzeniem, wychodzę pełny nadziei, wiary. To czyni mnie radosnym, a radość jest – a na pewno powinna być – znakiem firmowym chrześcijanina. To właśnie chcę przekazywać. Staram się też zgłębiać, czytać i rozważać Pismo Święte. Chcę jechać do Lizbony, żeby utwierdzić się na tej drodze, żeby nabrać ducha, umocnić się, odświeżyć to doświadczenie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy