Nowy numer 47/2022 Archiwum

Pasterz jak dąb

Zmarły 28 września bp Jan Styrna miał swoje korzenie w Kościele tarnowskim, z którym czuł się związany do końca życia.

W poniedziałek 3 października diecezja elbląska pożegnała bp. Jana Styrnę, drugiego w swojej krótkiej jeszcze historii biskupa diecezjalnego. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w katedrze św. Mikołaja, tam też – w krypcie biskupów – zostało złożone jego ciało.

Miejscem na zawsze związanym z jego biografią jest Przyborów, leżący na terenie diecezji tarnowskiej. Tutaj 25 stycznia 1941 roku przyszedł na świat. Miejscowość należała wówczas do parafii św. Stanisława BM w Szczepanowie, dlatego zarówno chrzest, jak i pozostałe sakramenty Jan przyjął w szczepanowskim sanktuarium. – W domu było nas dziesięcioro rodzeństwa. Tato był krawcem, a mama zajmowała się domem. Mieliśmy gospodarstwo, w którym od dziecka już się pracowało. Choćby przy żarnach, jak jeszcze mąkę mieliło się w domu. Jan był ode mnie tylko rok starszy, ale dużo silniejszy, więc mielenie przychodziło mu łatwiej. Praca w domu łączyła się z nauką i modlitwą. Codziennie wieczorem odmawialiśmy całą rodziną pacierz i bardzo często cząstkę Różańca. Kiedy jedna z sióstr zachorowała, tak długo odmawialiśmy Różaniec, aż wyzdrowiała. Do czasu elektryfikacji uczyliśmy się przy lampie naftowej, a wieczorami czytaliśmy z ojcem książki. Był też czas na rozmowy i zabawy. Jan został ministrantem i musiał pokonywać z domu do kościoła w Szczepanowie blisko 3 km drogi. Najtrudniej było zimą, mimo to codziennie chodził na 6.00 rano do kościoła na służenie – wspomina Zofia Pacura, siostra biskupa. Po ukończeniu szkoły podstawowej Jan kontynuował naukę w IV Liceum Ogólnokształcącym w Tarnowie-Mościcach. – Mieszkał wtedy u stryja w Wokowicach, żeby mieć bliżej do stacji kolejowej w Biadolinach, dokąd musiał codziennie chodzić pieszo. Na piechotę też wędrował z Wokowic do domu na niedzielę – dodaje pani Zofia. W 1959 roku zdał egzamin maturalny i w tym samym roku rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie. 27 czerwca 1965 roku w tarnowskiej katedrze bp Jerzy Ablewicz udzielił diakonowi Janowi święceń kapłańskich. Po święceniach pracował jako wikariusz w Nowym Wiśniczu, Krynicy-Zdroju i Mielcu. – Kiedy tylko mógł, a zwłaszcza podczas urlopu, pomagał nam jeszcze w gospodarstwie, nieraz biorąc do ręki kosę. Zapamiętam go jak rzeczowego, ale jednocześnie radosnego człowieka – wspomina siostra.

W imię Pana!

W 1971 roku ks. Jan uzyskał na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim tytuł magistra teologii. KUL stał się też miejscem jego dalszych studiów w Instytucie Teologii Pastoralnej, w którym na podstawie złożonej pracy i egzaminów w 1975 roku uzyskał stopień doktora teologii. Trzy lata później bp. Ablewicz posłał go do Berlina. W tamtejszej diecezji do 1980 roku ks. Jan duszpasterzował wśród polskich pracowników. Po powrocie z NRD w latach 1980–1982 dzielił się wiedzą ze studentami w Instytucie Studiów nad Rodziną Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie; był również wykładowcą w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie. W 1982 biskup tarnowski mianował go proboszczem parafii w Bieczu, gdzie duszpasterzował do 1991 roku. 22 czerwca tegoż roku papież Jan Paweł II ustanowił go biskupem pomocniczym diecezji tarnowskiej. Sakrę przyjął 28 lipca. Jako zawołanie biskupie przyjął słowa „In nomine Domini” (W imię Pana), a symbolami umieszczonymi w jego herbie były tablice Dekalogu i łączący je krzyż. Do 2003 roku bp Jan pełnił w diecezji tarnowskiej urząd wikariusza generalnego, podejmując zadania zlecone przez bp. Józefa Życińskiego i bp. Wiktora Skworca. Był zastępcą przewodniczącego Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego. Kierował duszpasterstwami zawodowymi i specjalnymi, czuwał nad działaniami wydziału katechetycznego oraz zajmował się sprawami personalnymi księży wikariuszy. Zajmował się także formacją świeckich katechetów oraz pracą w Komisji Kaznodziejskiej. Posługa bp. Jana była zauważana nie tylko na forum diecezjalnym. Świadczy o tym powierzenie mu przez Konferencję Episkopatu Polski w czerwcu 2001 roku zadań Krajowego Duszpasterza Rolników.

Dziękuję, przepraszam, proszę

Kiedy 2 sierpnia 2003 roku Jan Paweł II mianował bp. Jana biskupem elbląskim, ówczesny pasterz Kościoła tarnowskiego Wiktor Skworc podkreślał, że cenił go za ofiarnie pełnioną posługę słowa Bożego i posługę sakramentalną, zwłaszcza udzielanie sakramentu bierzmowania oraz sumienne przeprowadzanie wizytacji kanonicznych w parafiach. „Osobiście dziękuję biskupowi Janowi za zawsze miłą i serdeczną współpracę, za ducha służby i współdziałania dla dobra diecezjalnego Kościoła” – pisał w komunikacie do diecezjan bp Skworc. 16 sierpnia 2003 roku w tarnowskiej katedrze odbyło się modlitewne podziękowanie bp. Janowi przed objęciem diecezji elbląskiej. „Dobrze mi tu było! W rodzinnej diecezji. Tyle łask miłosiernego Boga, przez Maryję, za wstawiennictwem św. Stanisława. Tyle zaufania Kościoła świętego. Tyle dobra od ludzi. Począwszy od mojej rodziny, macierzystej parafii szczepanowskiej z jej niezapomnianym proboszczem ks. prał. Władysławem Mendralą i innymi kapłanami, wioski Przyborów, przez tutejsze seminarium duchowne, kolejne placówki w trakcie 38 lat kapłaństwa – z ich ludem, wspólnotami kapłanów, sióstr zakonnych. Tyle serdecznych, religijnych przeżyć, zwłaszcza w licznych sanktuariach, począwszy od tak bliskiej mi Matki Bożej w Okulicach. Chcę być dalej pomocniczym modlitwą. Uczucia mego serca wobec wszystkich tworzących tarnowską diecezję pragnę wyrazić w trzech słowach: dziękuję, przepraszam, proszę. Bądźcie dalej ze mną!” – mówił na pożegnanie bp Jan.

Swój chłop

Nie były to ostatnie jego słowa. Rodzinna parafia szczepanowska stała się oazą, do której przyjeżdżał na wypoczynek, ale i z posługą. – Tutaj odpoczywał, modlił się, sprawował Msze św., głosił kazania, spowiadał – jak zwykły ksiądz. Razem rodzeństwem opiekował się też swoją mamą – mówi ks. prał. Władysław Pasiut, kustosz sanktuarium w Szczepanowie. Zwyczajem bp. Jana było coroczne pielgrzymowanie na majowy odpust ku czci św. Stanisława. – Starał się zawsze go rozpoczynać, przewodnicząc Eucharystii i głosząc homilię. Co roku też bierzmował naszą młodzież z całego dekanatu. W naszym sanktuarium przeżywał 50. rocznicę święceń kapłańskich i 25. rocznicę sakry biskupiej – dodaje kustosz sanktuarium. W 2015 roku podczas złotego jubileuszu kapłaństwa bp Andrzej Jeż podkreślił związek między życiem bp. Jana i miejscem narodzin św. Stanisława. – Niedaleko stąd jest kaplica, w niej pień dębu, pod którym, jak głosi tradycja, urodził się św. Stanisław. Ten dąb jest osadzony w tej ziemi, miał mocne korzenie. Możemy powiedzieć, że Bóg Ojciec mocą tajemnicy Chrystusa w Duchu Świętym sadzi na tej ziemi dęby – nas wszystkich, którzy jesteśmy zakorzenieni w tej ziemi jak nasz wielki patron św. Stanisław. Czerpiąc soki z tej ziemi, wydajemy owoce w tym widzialnym świecie. Ksiądz biskup Jan mocno zapuścił korzenie w ziemi św. Stanisława ze Szczepanowa, w ziemi, która owocuje wiarą, nadzieją i miłością – mówił w homilii bp Jeż. Ta bliska relacja z miejscem pochodzenia sprawiła, że jubilat, choć biskup, pozostał „swoim chłopem”. Podkreślali to jego koledzy – rówieśnicy podczas jubileuszu 25-lecia sakry biskupiej, którą świętował w Szczepanowie w 2016 roku. – Ja go znałem już od dziecka, jeszcze jako młody chłopak lubił grywać w piłkę. Później, kiedy poszedł do seminarium, tego czasu już tyle nie było. Ale pamiętam go wędrującego polami, łąkami z brewiarzem w ręku. Jako ksiądz i biskup często przyjeżdżał do Szczepanowa na różne uroczystości. Ja nawet widzę podobieństwo między nim a św. Stanisławem – mówił Stanisław Halik z Przyborowa.

Jesteście listem Chrystusowym

Po raz ostatni bp Jan przyjechał do Szczepanowa w 2019 roku, z posługą bierzmowania. Udzielił go młodym z parafii należących do dekanatu szczepanowskiego, jak to miał w zwyczaju. W homiliach kierowanych do młodych często zachęcał ich, by byli odważnymi świadkami wiary. – Duch Święty będzie wam mówił, że nie jesteście sami, że od zarania dziejów jest z wami Bóg Ojciec, że idzie z wami Chrystus, że uświęca was Duch. Spotykaliście Boga w szczególny sposób w waszej rodzinie, na katechezie, w kościele, w sakramentach i słowie Bożym. To są nadal przestrzenie, w których można spotkać Pana. Dlatego zachęcam was, abyście stale Go szukali! Nie chodźcie do kościoła, ale chodźcie do Jezusa! – prowokacyjnie zachęcał kaznodzieja. – Kiedy mówicie, że chcecie odwiedzić babcię, to nie mówicie: „Idę do takiego a takiego domu”. Mówicie: „Idę do babci”. Podobnie jest z Jezusem. Przychodźcie do Niego, na spotkanie z Nim w Jego Kościele, aby przyjąć Jego słowo i Ciało. Niech spotkanie z Jezusem we wspólnocie wiary napełnia was radością i gorliwością. Idźcie i głoście! – apelował do młodych biskup. A u św. Stanisława w Szczepanowie podkreślał, jak wiele może jeden człowiek, który pozwala się prowadzić Panu Bogu. – Święty Stanisław nie pochodził z wielkiego rodu, mieszkał na prowincji, z daleka od Krakowa. A jednak Bóg wybrał go, aby w odpowiednim czasie dał świadectwo. Święty Stanisław uczy nas wierności Bogu i Jego przykazaniom. Pokazuje, że nic i nikogo nie można stawiać ponad Bogiem, że należy być wiernym zasadom wiary i moralności, bo na nich można budować szczęście osoby ludzkiej i całego narodu – mówił bp Styrna. Słowa wypowiedziane przed kilku laty do młodych nie przestają być aktualne i stają testamentem zmarłego biskupa Jana, skierowanym do jego rodaków w macierzystej parafii i diecezji. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy