Nowy numer 4/2023 Archiwum

Busola i U-Bot

Co wspólnego z Przyborowem mają wynalazca sprzętu wojskowego i dowódca czterech okrętów podwodnych armii austro- -węgierskiej?

Przyborów to miejscowość leżąca nieopodal Brzeska w województwie małopolskim. Na jej terenie jest parafia, szkoła, działa OSP. W przeszłości była wsią pańską, o czym świadczy istniejący do dzisiaj dwór z przyległym parkiem. Innym charakterystycznym budynkiem, nieco oddalonym od centrum wsi, jest tak zwana Bezardówka. Wysoki, dwukondygnacyjny dom był od końca XVIII wieku siedzibą rodziny Bezardów, którzy pojawili się tutaj w czasach burzliwych wojen napoleońskich.

– Bezardowie mieli swoje korzenie we Francji, ale w XVIII i XIX wieku kolejni męscy przedstawiciele rodu związali swoją karierę ze służbą wojskową dla monarchii austro-węgierskiej – mówi Krzysztof Bogusz, który od lat interesuje się historią tego rodu, a 11 listopada wygłosił w Szczepanowie prelekcję na temat Bezardów. André de Bezard, pochodzący spod Paryża, służył m.in. w Tarnowie w pułku dragonów. A za służbę dla cesarza otrzymał majątek w Przyborowie (wówczas parafia Szczepanów). Z tą miejscowością byli związani kolejni potomkowie, czyli Johann Bezard i jego dzieci Johann, Marie i Klemens. Johann, podobnie jak jego dziadek i ojciec, rozpoczął karierę wojskową w 1889 roku. Podczas studiów wyspecjalizował się w geografii i kartografii wojskowej. Otrzymawszy zadanie aktualizacji map Tyrolu zorientował się, że dotychczasowe są bardzo niedokładne, brakowało też precyzyjnego narzędzia, które ułatwiałoby orientację w terenie.

– Zmusiło to Johanna do zbudowania busoli, która stała się później najbardziej popularną busolą wojskową. Służyła też podróżnikom. Busole z systemem Bezarda stały się wyposażeniem większości armii świata – mówi pan Krzysztof. Johann walczył w Wielkiej Wojnie (I wojna światowa), jednak już na początku dostał się do niewoli rosyjskiej, w której spędził niemal cały okres walk. Po ich zakończeniu wrócił do Przyborowa. W niewoli tak podupadł na zdrowiu, że wydawało się, iż nie pożyje zbyt długo w rodzinnym majątku. Kiedy jednak pojawił się w nim, cudownie – jak głosi tradycja – powrócił do sił. Wyjeżdżając na wojnę, opuszczał austro-węgierską Galicję jako oficer zaborczej armii. Po powrocie w Przyborowie zastała go Polska.

Co zrobił Johann Bezard? – Stał się Polakiem z wyboru. Spolszczył imię na Jan. Zgłosił się do armii polskiej, gdzie dzielił się swoją wiedzą kartograficzną, kształcąc żołnierzy. Choć nie walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, to jednak swoją wiedzą przysłużył się żołnierzom. Dzielił się nią też w akademii wojskowej w Warszawie. Należał do Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Do 1944 roku mieszkał w Przyborowie, który opuścił z rodziną tuż przed przybyciem wojsk radzieckich. Wyjechał do Turcji, a później trafił do Wiednia. Mógł być jednym z najbogatszych ludzi w Europie, a umarł w zapomnieniu w przytułku – opowiada K. Bogusz. Brat Jana Bezarda Klemens również został żołnierzem, ale swoje życie związał z marynarką wojenną. Żył nieopodal stawów w Przyborowie, a został dowódcą aż czterech łodzi podwodnych, jako jeden z nielicznych w Europie, która dopiero co rozpoczynała rozwijanie tego rodzaju broni. Klemens był więc w gronie pionierów podwodnych walk na morzach.

– Walczył w I wojnie światowej na Morzu Adriatyckim. Jego ostatni rejs odbył się 21 lutego 1918 roku. Kapitan Bezard chciał storpedować włoski konwój wojskowy w cieśninie Otranto. Wypuszczenie dwóch torped spowodowało jednak wynurzenie się statku, który został dostrzeżony przez załogi torpedowców eskortujących konwój. Statki przypuściły szturm na łódź podwodną i ją zatopiły – mówi prelegent. Ochrzczony w kościele w Szczepanowie Klemens spoczął na dnie Morza Adriatyckiego. Jego brat Jan miał więcej szczęścia. – Cudem odnalezione nieliczne pamiątki można zobaczyć w miejskim muzeum w Brzesku. Do niedawna na cmentarzu w Wiedniu był grób Jana, ale ostatnio nie można go już było znaleźć w internetowym wykazie, być może został zlikwidowany – dodaje K. Bogusz. Siedziba rodu istnieje do dzisiaj w Przyborowie. Fascynujący się dziejami dawnych właścicieli ludzie przywracają społecznej pamięci postacie ważne nie tylko dla lokalnej, ale i narodowej historii.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy