Nowy numer 5/2023 Archiwum

Krótkofalowa rodzina

Przynajmniej raz w roku spotyka się na  wspólnej modlitwie za żyjących i zmarłych miłośników niezależnego radia.

Ksiądz prał. Ryszard Piasecki od 15 lat gromadzi przy parafii św. Jadwigi w Dębicy amatorów krótkich fal radiowych.

− Pod koniec listopada mamy Mszę św. z wypominkami, w których przywołujemy zmarłych krótkofalowców, ale też modlimy się za żyjących. Po Eucharystii na plebanii odbywa się spotkanie amatorów krótkiej fali − mówi ks. Piasecki. Duszpasterz podkreśla, że mimo upływu lat to hobby nie straciło na wartości. – 100 lat temu, kiedy rodziło się radio, ludzie zdobyli możliwość nawiązywania kontaktów za pomocą fal radiowych. Dzięki nim ktoś z Europy mógł połączyć się z inną osobą w Ameryce i rozmawiać z nią na żywo. Wynalazek ten spowodował skrócenie dystansu między ludźmi. Ten fenomen trwa do dzisiaj. Ktoś może traktować obecnie krótkofalarstwo jako sport, zdobywając na specjalnych zawodach punkty za ilość połączeń, jednak najbardziej podstawowym celem tej pasji jest budowanie mostów między ludźmi w duchu braterstwa, tak potrzebnego dzisiaj nam wszystkim – podkreśla ks. Piasecki.

W dębickiej parafii to braterstwo łączy nie tylko żyjących krótkofalowców, ale i zmarłych, za których sprawowana jest Msza św. – Na naszej liście są 43 nazwiska. Zmarli krótkofalowcy – można tak powiedzieć – mają już niczym niezmąconą łączność z Bogiem – dodaje duszpasterz.

Na modlitwę i spotkanie przyjechali mieszkańcy Dębicy, ale również Tarnowa i okolic.

− Krótkofalarstwem zająłem się w latach 70. ubiegłego wieku. Przeczytałem wówczas artykuł w „Świecie Młodych” o klubie krótkofalowców w Piekarach Śląskich. Tak się zafascynowałem tym tematem, że postanowiłem zostać radiowcem. Później dowiedziałem się, że w Dębicy istnieje klub krótkofalowców. Na pierwszym spotkaniu nie mogłem się napatrzyć na całą maszynerię radiową, na różne urządzenia, kable, mierniki…, ale z czasem wszedłem w krótkofalarstwo i stałem się częścią globalnej społeczności korzystającej z tej zdobyczy techniki − mówi pan Janusz z Dębicy. Cieszy się, że w ciągu lat udało mu się nawiązać łączność z miejscami, z którymi zwykle się tego nie da zrobić. – To jest pasja, która daje satysfakcję. Ja zajmuję się dalekimi łącznościami. Mam potwierdzenie połączenia m.in. z Koreą Północną, jedną z francuskich i norweskich wysp.

Pan Zbigniew z Tarnowa jest krótkofalowcem od 49 lat. – Zajmował się tym już mój dziadek przed wojną, później mój ojciec, a po nich ja – opowiada uczestnik spotkania. Z kolei pan Waldek krótkimi falami pasjonuje się od 38 lat. – A mnie zmusiła sytuacja, bo krótkofalarstwem zainteresowałem się w stanie wojennym, kiedy wszystkiego brakowało, a ja chciałem mieć kontakt z technicznymi nowościami. I tak trafiłem do dębickiego klubu krótkofalowców – mówi mężczyzna.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy