Czasami – jak w przypadku ślepego Bartymeusza – są one bardzo ważne, decydujące o całym dalszym życiu. Bartymeusz zawierzył się Jezusowi, On go uzdrowił, spełnił jego największą prośbę. Warta podkreślenia jest jego wiara, ale warto też zauważyć, jak zachował się Bartymeusz później. Ucieszył się, to jasne, lecz nie poszedł potem swoją drogą, nie pomyślał, że Jezus nie jest mu już potrzebny. Przeciwnie, poszedł za Nim. Jaka jest nasza odpowiedź na wysłuchane przez Boga nasze prośby? Czy w podzięce staramy się iść za Nim, Jego śladami? A może zapominamy nawet o zwykłym „dziękuję”?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








