Ta świątynia, choć młoda - bo poświęcona 25 lat temu - ma w sobie historię znacznie dłuższą, sięgającą czasów trudnych i zarazem pięknych, bo rodzących się z wiary i wytrwałości ludzi gór.
U początków stoi Rozalia Biała, niewiasta głęboko wierząca. To właśnie w jej domu w Młynnem znalazło się miejsce do nauki katechezy. – Najpierw księża uczyli tam religii. Potem, gdy przyszła myśl o kaplicy, Rozalia bez wahania oddała dom parafii. Sama w końcu przeszła do rodziny, a jej izby zamieniono na miejsce modlitwy – wspomina Anna Jagieła, której rodzina też opiekowała się Rozalią.
– W 1980 roku ks. Mieczysław Wajda, ówczesny wikariusz parafii Ochotnica Dolna, zaproponował, by salkę katechetyczną połączyć z sienią i pomieszczeniem mieszkalnym i w ten sposób stworzyć kaplicę z tabernakulum. Właścicielka domu Rozalia Biała zamieszkała najpierw w domu Brzeczków a następnie już do śmierci w domu Edwarda Jagieły. W takim kształcie kaplica funkcjonowała przez prawie 20 lat – opowiada Tadeusz Litwa, kościelny kaplicy w Młynnem, a zarazem szafarz w parafii. Powstała pierwsza w historii Młynnego kaplica z tabernakulum – skromna, ale żywa modlitwą i obecnością Najświętszego Sakramentu. To w niej mieszkańcy modlili się przez blisko 20 lat, zanim przyszedł czas na kolejny etap. Ale kaplica nie służyła tylko mieszkańcom. Przyjeżdżały tu oazy Ruchu Światło–Życie, i młodzież korzystała z życzliwości miejscowych wiernych, którzy otwierali przed nią serca i swoje domy. Kiedy były oazy, jak przypomniał w Młynnem bp Stanisław Salaterski, to wiadomo było, że Msza św. w kaplicy będzie nawet codziennie. Z tych pragnień i potrzeb, które się rozwijały, zrodził się pomysł, by postarać się o jeszcze godniejsze miejsce.
Młynne, parafia Ochotnica Dolna. 25-lecie kaplicy. Procesja eucharystycznaAnna Jagieła mówi, że to było jeszcze za komuny, proboszcz, ks. Franciszek Bondek, kupił plac, zgromadził materiały budowlane i przygotował plany nowej kaplicy. To był też czas, kiedy trzeba było uwzględnić w takich planach choćby sale do nauki religii. Zatem w planach były właśnie takie sale w podziemiach. Ale czasy się zmieniły, religia wróciła do szkół, w Ochotnicy Dolnej zmienił się proboszcz, którym został ks. Stanisław Wojcieszak, i pomysł na kaplicę także się zmienił. Budowa nie mogła, w związku m.in. ze zmianami, przez chwilę „wystartować”. Ale kiedy się zaczęła, była to również historia wielkiej mobilizacji mieszkańców. Tadeusz Litwa podkreśla, że wszyscy w Młynnem poczuwali się do odpowiedzialności – jedni pracą przy budowie, drudzy ofiarą materialną, wszyscy modlitwą. Koordynacją i ogromnym zaangażowaniem wykazali się Stanisław i Jan Błachutowie, którzy nieśli ciężar organizacyjny przedsięwzięcia.
W 1998 roku biskup tarnowski Wiktor Skworc wmurował kamień węgielny, który rok wcześniej w Krakowie poświęcił papież Jan Paweł II. Dwa lata później, 1 czerwca 2000 roku, dokonano uroczystego poświęcenia kaplicy. Była ona wotum Ochotnicy Dolnej na Wielki Jubileusz Odkupienia i pamiątką nawiedzenia parafii przez peregrynujący Obraz Matki Bożej Częstochowskiej.
Młynne, par. Ochotnica Dolna. 25-lecie kaplicy MB Częstochowskiej. Kazanie bp. S. Salaterskiego.– Od tego czasu mięło 25 lat. To dużo i mało. Jest to jednak już jakiś „okrągły” czas, który pozwala nam przeżywać dziś skromny jubileusz – mówi ks. Stanisław Ryz, obecny proboszcz parafii Ochotnica Dolna.
Świętowanie połączone jest z odpustem obchodzonym przy kaplicy, która nosi wezwanie Matki Bożej Jasnogórskiej, więc przypada 26 sierpnia, w uroczystość NMP Częstochowskiej. Mimo dnia powszedniego, w Młynnem i parafii wielkie święto. Na sumie w Młynnem ludzi tyle, że nie mieszczą się w kaplicy.
– Dziś Młynne liczy około 600 mieszkańców, mamy tu mniej więcej 100 domów. To jest taka niemała miejscowość, a do kościoła parafialnego jest 4 kilometry. Dziś łatwo byłoby się dostać, ale kiedyś ludziom było trudniej, cieszyli się, że jest kaplica, Msza św., sakramenty na miejscu. My też się cieszymy tą kaplicą – mówi Anna Jagieła. Dziś wierni mogą tu uczestniczyć w Eucharystii w każdą niedzielę, także pierwszy piątek miesiąca.
Bp Stanisław Salaterski podczas kazania jubileuszowego nazwał to miejsce „małą Jasną Górą”. Przypomniał, że przez wieki Polacy uciekali się do Matki Bożej, gdy brakowało sił – podczas potopu szwedzkiego, zaborów, czasów komunizmu. Tak jak Jasna Góra była ostoją narodu, tak dla mieszkańców Młynnego ta kaplica jest ich własnym sanktuarium – przepełnionym duchem ofiary i wzajemnej życzliwości.
Biskup podziękował też ludziom za to, że w ich wspólnocie wciąż silna jest postawa otwartości i gotowości niesienia pomocy. - Tutaj zawsze była serdeczna życzliwość, gotowość pomocy, taka rodzina atmosfera i to jest znak, że jesteśmy pojętnymi uczniami Matki Najświętszej, która miała otwarte serce na innych – mówił przewodniczący 26 sierpnia w Młynnem. Mszy św. przewodniczył bp Stanisław Salaterski.
– Gratuluję wam tej świątyni, szacunek dla wszystkich, którzy mają swój udział w jej wznoszeniu, utrzymaniu, dbaniu o jej rozwój i życzę, abyście gromadząc się tutaj, doświadczali takiego zdziwienia, zachwytu i przemiany, jakie stało się udziałem tych, którzy brali kiedyś udział w weselu w Kanie Galilejskiej – dodał, nawiązując do czytanej Ewangelii. Przed błogosławieństwem biskup poświęcił feretron z wizerunkiem Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
Kaplica w Młynnem nie jest wielka, raczej mała i przytulna. Służy jednak dobrze miejscowym wiernym. Jest też świadectwem tego, z jaką troską traktują i swoją wiarę, i tradycję, i obyczaje ojców, bo w kaplicy widać, że treści religijne przenikają się wspaniale z regionalizmem, tradycją miejscowych górali.