I "oto w niebie otworzyła się brama" na to miasto za sprawą jednego... wielokropka. Świętowany jubileusz 25-lecia obecności i modlitwy sióstr karmelitanek w tym mieście był dniem wielkiej wdzięczności.
I powrotu do źródeł, jego początku, a te - jak wspominał ojciec i współfundator tarnowskiego Karmelu abp Wiktor Skworc, który przewodniczył 13 grudnia 2025 roku jubileuszowej Eucharystii w klasztornej kaplicy - miały miejsce dokładnie 28 lat temu. Wówczas nie tylko Tarnów czekał już długo na nowego biskupa, ale też modliły się o niego mniszki z katowickiego Karmelu. W ich licznej wspólnocie już jakiś czas kiełkowało Boże natchnienie o założeniu nowego klasztoru na terenie diecezji tarnowskiej. Myślą tą ówczesna przeorysza matka Teresa od Dzieciątka Jezus podzieliła się z ówczesnym kanclerzem kurii katowickiej ks. Wiktorem Skworcem, który odwiedzał siostry dość regularnie. Był koniec listopada 1997 roku, a on słuchał wszystkiego uważnie i... z uśmiechem.
Kiedy 13 grudnia 1997 roku w katowickiej katedrze ogłoszono jego nominację na biskupa tarnowskiego, wśród sióstr zapanowała radość i wzruszenie. Siostry wspominają, że gdy ochłonęły nieco, w chórze zakonnym zabrzmiało z całego serca śpiewane Panu „Te Deum laudamus”. Matka przeorysza zaraz posłała list do księdza biskupa nominata, wyrażający ich radość, zapewnienie o modlitwie, ale też świadomość, że go jakoś tracą. „A może nie wszystkie tracimy?...” - dopisała na zakończenie.
Ten wielokropek był dla biskupa nominata najważniejszy i on dał niejako początek tarnowskiemu Karmelowi. - Moi drodzy, to naprawdę była wola Boża, bo ten Karmel był już zbudowany. Myśmy tylko otwierali kolejne okna, kolejne drzwi i można powiedzieć, że samo się budowało, z Bożym błogosławieństwem i dlatego przede wszystkim Panu Bogu dziękujemy i śpiewamy dziękczynne Te Deum, bo to jest Jego miejsce - mówił w dniu jubileuszu 25-lecia obecności i modlitwy sióstr karmelitanek bosych w Tarnowie abp Wiktor Skworc.
Posłuchaj:
Słowo abp. Wiktora Skworca podczas 25-lecia tarnowskiego KarmeluPonadto abp Wiktor Skworc wyznaczył tarnowskiemu Karmelowi u jego początków szczególną misję, która wyróżnia go od innych. Poprzez zadanie, więcej - powinność modlitwy za kapłanów i kleryków związał Karmel z tarnowskim seminarium. By to miejsce było dla kapłanów i kleryków punktem odniesienia, czasem skałą ocalenia.
To mocą waszej modlitwy będą rozstrzygały się losy ewangelizacji XXI wieku, wszak jej owocność trzeba wypraszać na klęczkach u Boga, Źródła łask i dobra. Kiedy współczesność wymaga od nas - tak nam się przynajmniej zdaje - apostolskiego aktywizmu, wy wskazujecie na źródło zbawienia - jest nim Bóg, a nie ludzka czy nawet nadludzka aktywność. Dlatego proszę was, Drogie Siostry Karmelitanki, o serce matczyne i macierzyńskie dla moich braci kapłanów, dla wszystkich przygotowujących się do kapłaństwa, dla pasterzy tego Kościoła - wówczas prosił.
Ta misja jest wciąż kontynuowana. Nic się w tym względzie nie zmieniło, choć siostry uważają, że same czerpią z darów kapłańskiej posługi. - Codziennie inny kapłan odprawia u nas Eucharystię. To znaczy każdego pierwszego dnia miesiąca przychodzi konkretny kapłan, drugiego inny i tak mamy 31 celebransów. Są nimi przede wszystkim księża z seminarium, z kurii i sądu, archiwum, muzeum diecezjalnego. Niesamowity dar i różnorodność, i możemy liczyć na ich pomoc w wielorakich wymiarach - mówi obecna przeorysza matka Małgorzata od Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Przyjaciele tarnowskiego Karmelu.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Choć siostry karmelitanki bose żyją za klauzurą, wydają się być nieobecne dla świata, to jubileusz 25-lecia tarnowskiego Karmelu przede wszystkim pokazał to, jak liczną mają rodzinę, jak wielu ludziom są bliskie, jak są kochane, jak miejsce to jest ważne i strategiczne nie tylko dla tego miasta, ale całej tarnowskiej diecezji (i nie tylko). Mówił o tym w homilii obecny pasterz diecezji tarnowskiej bp Andrzej Jeż. Dziękczynne Te Deum siostry karmelitanki wyśpiewały bowiem Panu Bogu wspólnie z dwoma arcybiskupami, trzema biskupami, dwoma infułatami, kilkudziesięcioma kapłanami, ojcami karmelitami na czele z prowincjałem, alumnami i przełożonymi tarnowskiego seminarium, łącznie z rektorem obecnym i byłymi, siostrami józefitkami, służebniczkami i dwa razy większą liczbą osób świeckich - przyjaciół tego miejsca, a wśród nich są m.in. członkowie tarnowskiej wspólnoty Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych.
- Karmel, który ćwierć wieku temu wrósł w Tarnów, stał się błogosławieństwem zarówno dla tego miasta, jak i całej diecezji. Jestem przekonany, że dzięki siostrom karmelitankom duchowe oblicze diecezji tarnowskiej jeszcze mocniej upodobniło się do oblicza Jezusa Chrystusa. Ten bowiem, kto z miłością kontempluje Boskie Oblicze, najbardziej wpływa na przemianę tego świata, na świat lepszy, bardziej Boży, a dzięki temu bardziej ludzki - mówił bp Andrzej Jeż, nazywając to miejsce ozdobą naszej diecezji i zdrojem łask niebieskich, jej bijącym sercem kontemplacji Boga, miejscem odrodzenia, powrotu do źródeł, odzyskiwania nadziei, odnajdywania światła przez wielu, modlitewnym oparciem dla kapłanów. Nie tylko gratulował „drogim i kochanym” siostrom jubileuszu, ale i za to wszystko im dziękował.
Posłuchaj tego fragmentu homilii:
Fragment homilii biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża wygłoszonej na jubileuszu tarnowskiego KarmeluWspólnotę tarnowskiego Karmelu obecnie tworzy 17 sióstr, dwie tymczasowo służą pomocą w Karmelu w Częstochowie, a trzy to siostry zewnętrzne, które można spotkać na klasztornej furcie i na mieście. - Są Aniołami Stróżami naszej klauzury, łącznikiem ze światem zewnętrznym - mówi matka przeorysza, która też jest trochę „nasza”. W 1993 roku z „Gościa Niedzielnego” dowiedziała się, że w Katowicach jest Karmel i cztery miesiące później wstąpiła do niego. Nie ona jedna zresztą. W tarnowskim Karmelu mamy też jeszcze jedną siostrę, która też w „Gościu” przeczytała o tym, że mniszki przyjechały z Katowic do Tarnowa na fundację i już tu wstąpiła do Karmelu.
Nadal żywy w pamięci sióstr jest moment przyjazdu do Tarnowa sprzed 25 lat, ale też z przejęciem wspominają dzień, w którym Pan Jezus zamieszkał z nimi w tabernakulum już na stałe. - Dopiero wtedy poczułyśmy się „u siebie”. Przecież to dla Niego tu jesteśmy - tłumaczy matka Małgorzata.
Nowym widokiem dla mniszek, które tu wtedy przyjechały, były migające światełka z bloków widzianych z ich okien. - Od naszego przyjazdu otulamy modlitwą małe i wielkie sprawy mieszkańców wielkich osiedli i małych domków. Od 25 lat ludziom często nie znanym nam z imienia chcemy nieść światło niezawodnej nadziei i dar naszej modlitwy - mówi matka Małgorzata.
W dniu jubileuszu można się było przekonać, jak siostry, mimo że zamknięte dla świata, są blisko jego spraw i ludzi. Wymodliły tu niejeden cud. - Mojemu tacie groziła bardzo poważna operacja, poprosiłam siostry o modlitwę, a na drugi dzień sytuacja i wyniki zmieniły się diametralne. Nikt z lekarzy nie potrafił tego wyjaśnić - mówi pani Renata.
- Ten Karmel dla mnie jest wszystkim. Dzięki niemu i siostrom żyję - przekonuje z kolei pani Wiktoria, dla której śmierć syna, a niedługo potem męża była tak trudnym doświadczeniem, że uważa, że bez pomocy, jaką otrzymała od tarnowskich karmelitanek, nie poradziłaby sobie.
- Dla mnie i dla mojej rodziny Karmel jest duchowym wsparciem i oparciem, modlitewnym SOS, kiedy dzieje się jakaś burza w życiu rodzinnym czy zawodowym. Tu jest zawsze spokój, tu go zawsze odnajdujemy - mówi Marcin.
- Nasza bliskość z Karmelem zrodziła się już na początku jego istnienia, kiedy zaczęliśmy tu rodzinnie przyjeżdżać, by uczestniczyć w Triduum Paschalnym. Wrośliśmy w to miejsce do tego stopnia, że kiedy umierała moja siostra, to siostry powiedziały, że umiera ich siostra. Czuję, że to jest dla naszej rodziny drugi dom. Tu - jak głosi napis na Karmelu - siostry są „za życie świata” i naprawdę się nami zajmują, tylko my nie zawsze o tym wiemy - przekonuje Jan.
Dar mniszek dla przybyłych - Dzieciątko Jezus na dłoniach.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Wszystkie te osoby, ale też wiele wiele innych to przyjaciele tarnowskiego Karmelu. Ten krąg ciągle się poszerza. - Jest nam tutaj bardzo dobrze. Jesteśmy otaczane ogromną życzliwością i miłością - mówi matka, ale trudno byłoby nie zauważyć, jak siostry są hojne nie tylko w modlitwie, ale też w miłości i wdzięczności wobec tych, którzy im pomagają w różnoraki sposób, niejeden od samego początku. Tylko posłuchajcie piosenki, jaką siostry ułożyły, by wyśpiewać ją ze swoimi przyjaciółmi. I choć mniszek przecież nie widują, tylko spójrzcie, jak bliska więź ich wszystkich łączy:
Pieśń wdzięczności wobec przyjaciół tarnowskiego KarmeluTarnowski Karmel nosi wezwanie Matki Bożej Janua Coeli - Bramy Niebios i św. Józefa. - Brama Niebios wyraźnie wskazuje nam drogę i podpowiada, by żyć w perspektywie wieczności. Za to świadectwo i podpowiedź dziękujemy siostrom karmelitankom - mówił abp Wiktor Skworc. - Na to, co jeszcze nieodkryte, co przed nami, niech Pan Bóg błogosławi siostrom i całej diecezji tarnowskiej - dodał.
Jednym z jubileuszowych darów ofiarowanych naszym siostrom karmelitankom było błogosławieństwo papieża Leona XIV, które odczytał ojciec prowincjał Tadeusz Florek OCD. Zajrzyjcie do tarnowskiego Karmelu przy ul. Krzyskiej 19. Siostry prowadzą także stronę internetową ze szkołą duchowości karmelitańskich świętych (TUTAJ).