Parafianie z Nowej Jastrząbki udowodnili, że teatr amatorski może stać się narzędziem ewangelizacji, a historia Juana Diego jest wciąż żywa.
Nowa Jastrząbka to miejsce szczególne na mapie diecezji. Tutaj, w lokalnej społeczności, bije meksykańskie serce. Kościół pomocniczy na Wesołej w parafii Nowa Jastrząbka nosi wezwanie Matki Bożej z Guadalupe, której wspomnienie niedawno przeżywaliśmy, a wierni świętowali odpust ku czci Róży Meksyku.
Miejscowi parafianie, pod kierunkiem wikariusza ks. Leszka Sekuły, przygotowali z tej okazji przedstawienie, widowisko teatralne przedstawiające historię objawień na wzgórzu Tepeyac. Kiedy do Nowej Jastrząbki mniej więcej 20 lat temu ówczesny proboszcz ks. Józef Zyzak przywiózł obraz Maryi z Guadalupe, i zaczął powstawać kościół, nawiązujący do latynoskiej architektury, było to nieco egzotyczne. Dziś Matka Boża w tym wizerunku jest tu domownikiem. – Matka Boża z Guadalupe już tutaj wrosła bardzo mocno. Dziś to jest nasza Matka Boża, ta sama co prawda, co w Częstochowie, Tuchowie, ale nam się objawiła jakby trochę inaczej. Wrosła bardzo mocno w naszą parafię i jest jednym z mocnych fundamentów naszej tożsamości – mówi Magdalena Zaucha, jedna z aktorek widowiska.
Nowa Jastrząbka. Świadectwo prawdziwości objawiania złożone przez Juana Diego biskupowiTeatr amatorski działa tu mniej więcej od 10 lat. – Zazwyczaj koncentrowaliśmy się na dwóch największych uroczystościach, przygotowując czy to jasełka, czy misteria Pańskie, ale w tym roku zrodził się pomysł, by zmienić nieco tryb, z różnych powodów, także „sezonowości”, czyli tego, że poza okresem Bożego Narodzenia przedstawienia jasełek nie mają jakiegoś większego uzasadnienia. Zatem przygotowaliśmy w kontekście odpustu widowisko o Matce Bożej z Guadalupe, które można grać cały rok – tłumaczy Agnieszka Adamczyk, która w spektaklu jest jednym z narratorów.
Nowa Jastrząbka. Maryja objawia się Juanovi Diego. Fragment widowiskaGotowego tekstu nie było, zatem pochylił się nad jego przygotowaniem ks. Leszek Sekuła, wikariusz miejscowej parafii. – Niebawem będzie już 500 lat od tego wydarzenia, bo to był rok 1531, kiedy Juan Diego, któremu Matka Boża się objawia w Meksyku i prosi, żeby wybudować kościół, idzie do tamtejszego biskupa, Juana de Zumarragi. Biskup na początku nie dowierza, odsyła go i objawienie się powtarza drugi, trzeci raz. Dopiero później, kiedy pojawia się cudowny wizerunek Maryi na jego tilmie, chuście indiańskiej, to przekonuje biskupa i ta historia cała jest tutaj opowiedziana – opowiada ks. Leszek. Dodaje, że biorąc pod uwagę znaki, jakie towarzyszyły objawieniom, rozwój kultu, późniejsze badania, liczne potwierdzenia cudowności, to objawienia z Guadalupe nie pozostawiają żadnych wątpliwości i nawet sceptyk uwierzy.
Maryja dokonała niezwykłych cudów. W ciągu siedmiu lat, od cudownych objawień Marii w Guadalupe, osiem milionów Indian przyjęło chrzest. Misjonarze chrzcili całymi dniami. Od świtu, aż do późnych godzin wieczoru. „W tym samym czasie, w wyniku nauk Marcina Lutra i reformacji na Starym Kontynencie, Kościół katolicki opuściło pięć milionów dusz, ale na drugim końcu świata, osiem milionów dusz weszło na drogę zbawienia.
Nie mówimy „obraz Maryi z Guadalupe”, ale wizerunek. To nie jest obraz. To jest cudowne odbicie tego, co zobaczył święty Juan Diego na wzgórzu Tepeyac. Naukowcy badający wizerunek, nie znaleźli żadnych śladów pędzla. Żadnych śladów malowania. Stwierdzili, iż jego powstanie jest niewytłumaczalne. O wielu innych świadectwach cudowności opowiedzieli uczestnicy widowiska w czasie jego pointy.
Siłą tego przedstawienia nie były kosztowne dekoracje sprowadzone z profesjonalnych teatrów, ale ludzie – sąsiedzi, których spotykamy w kościelnej ławce. Grupa teatralna działająca przy parafii ma już swoje tradycje. Zespół tworzą pasjonaci. – Jesteśmy z jednej parafii, w różnym wieku, ale mamy wspólne zamiłowanie do teatru – dodaje Agnieszka Adamczyk. Przygotowania były intensywne, choć atmosfera w zespole daleka jest od korporacyjnego chłodu. Tu liczy się więź. – My się bardzo lubimy, szanujemy. Jak coś robimy, to wszyscy w zespole. Jesteśmy zgraną grupą – dodaje.
Centralną postacią widowiska był oczywiście Juan Diego, prosty Indianin, który otrzymał misję niemożliwą – przekonać biskupa do budowy kościoła.
Szczególne wrażenie na zgromadzonych zrobiły opisy "żywych" cech obrazu. Mowa była o temperaturze płótna, która odpowiada ciepłocie ludzkiego ciała. Wspomniano również o mikroskopijnych odbiciach w oczach Maryi. „Kiedy naukowcy zbadali mikroskopem źrenicę Maryi, okazało się, że jest tam uwieczniony na portrecie Juan Diego przedstawiający tilmę biskupowi”. Przywołano także dramatyczne wydarzenia z XX wieku, kiedy to próbowano zniszczyć wizerunek. "14 listopada 1921 roku w Starej Bazylice Matki Bożej z Guadalupe w Meksyku doszło do zamachu. Pracownik z sekretariatu prezydenta Meksyku, przebrany za pielgrzyma, podłożył ładunki wybuchowe w wazonie z kwiatami przed obrazem. Mimo potężnej eksplozji, która zniszczyła ołtarz, obraz ocalał. Pomimo ogromnych zniszczeń, wizerunek Matki Bożej był nietknięty. Cienka szyba, która chroniła obraz, w ogóle nie została uszkodzona” - przypominali realizatorzy widowiska.
Przedstawienie w Nowej Jastrząbce to jednak coś więcej niż edukacja historyczna. To świadectwo żywej wiary tej wspólnoty. Jak podkreślają organizatorzy, motywacja do wystawienia sztuki była głęboko duchowa. – Chcemy uczcić naszą Matkę Bożą z Guadalupe, i chcemy dołożyć odrobinę do szerzenia kultu naszej Pani – mówi ks. Sekuła.
Dla mieszkańców Nowej Jastrząbki „meksykańska” tożsamość ich parafii nie jest tylko egzotycznym dodatkiem, ale drogą do pogłębienia relacji z Maryją. Choć, jak sami przyznają z uśmiechem: Matka Boża jest jedna.