W Tuchowie odbyły się jedyne na terenie diecezji tarnowskiej eliminacje do Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek im. ks. Kazimierza Szwarlika.
W sali widowiskowej Domu Kultury w Tuchowie odbyły się regionalne eliminacje do jednego z najważniejszych festiwali kolędowych w Polsce. Tuchów gości artystów od samego początku istnienia konkursu. Rzut oka w przeszłość pokazuje, jak zmienia się kultura muzyczna w Polsce. W tym roku w Tuchowie zaprezentowały się 23 podmioty wykonawcze: chóry, zespoły, soliści. Tylko 23.
Podczas obrad jury, w którego skład weszli Ewa Stanisławczyk, Katarzyna Bagnicka-Pater oraz Bogdan Matusik, powróciły wspomnienia dawnych edycji. Ewa Stanisławczyk przypomniała, że kiedyś frekwencja była znacznie wyższa. - Było po pięćdziesiąt, po sześćdziesiąt podmiotów wykonawczych. Zmieniło się też i to, że kiedyś zasadniczo nie wolno było używać mikrofonów. Mikrofon zniekształca, dodaje albo odejmuje. Musiał to być na żywo twój głos. Umiesz śpiewać, to dobrze, to się przebijesz. Dziś dużo się pozmieniało - mówiła E. Stanisławczyk.
Tuchów. Zespół Regionalny KIYRPECKI z ŁąckaWieloletni przewodniczący tuchowskiego jury ks. prof. Andrzej Zając opowiadał, że wiele dobrego zrobiły różnego rodzaju programy telewizyjne typu „talent show”, bo zachęciły ludzi do śpiewania, występowania. Wtedy był właśnie „wysyp” wykonawców w Tuchowie. Zarazem zrobiły trochę złego, bo przekonały, że każdy może śpiewać (to akurat prawda, choć nie każdy powinien występować) i że koniecznie trzeba nawet „na siłę” szukać oryginalności poza swoim talentem. - Czasy mamy takie, że kiedyś można było kręcić nosem, przebierać, a dziś trzeba się cieszyć, i mówię to bez przekąsu, że ludzie chcą nadal śpiewać, chcą się spotykać na próbach, chcą nieraz przejechać wiele kilometrów, żeby wystąpić w tuchowskich eliminacjach - uważa Katarzyna Bagińska-Pater, przewodnicząca jury, dyrektor szkoły muzycznej w Tuchowie.
Tuchów. Chór CANTICORUM z parafii pw. św. Marii Magdaleny w Szczucinie- Stąd dziś, kiedy widzimy te najpopularniejsze konkursy, to widać, że tam zaczyna dominować, wydaje się ważniejsze, nie utwór, nie strona wokalna, ale raczej wizualna, wszystko to, co dzieje się w tle. Tutaj tego na szczęście nie widać - przyznaje Bogdan Matusik, kierownik muzyczny zespołu Sądeczanie, juror tuchowskich eliminacji.
Ale widać coś innego. - Wykonawcy, szczególnie soliści, zaczęli kombinować, przerabiać. - Pół biedy, jeśli trzymają się linii melodycznej, kiedy utwór jest jeszcze do rozpoznania - mówi E. Stanisławczyk. Gorzej, jeśli popis wokalny czy interpretacyjny staje się nie narzędziem, ale treścią. - Kolędy są takimi utworami, które coś wyrażają, przekazują. Utworami ze swoim sensem, prostotą przekazu. Myślę, że tu głównym zadaniem jest pięknie to przekazać, a nie szukać oryginalności na siłę - mówi Bogdan Matusik.
Wybór był trudny, ponieważ jury miało do dyspozycji tylko dwa miejsca premiowane wyjazdem na finał.
Ostatecznie nominacje otrzymali:
Zespół Wokalny „Andante” ze Szkoły Muzycznej w Starym Sączu,
Gabriela Tarchała ze Studia Wokalnego „Talent”,
Wyróżnienie przyznano duetowi Sisters (Klara i Matylda Smoła).