Święta potrafią dziś prześlizgnąć się między palcami - rozmyte w blasku reklam, uwięzione w powiadomieniach i świetle smartfonów. Młodzi z KSM w Ciężkowicach postanowili jednak postawić tamę tej cyfrowej rzece.
Tegoroczna propozycja Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w Ciężkowicach, przygotowana pod czujnym okiem ks. Adriana Fydy, intryguje już samym tytułem: „Apka do Betlejem”. To historia pokolenia „always on” – nastolatków będących wiecznie online.
Bohaterowie spektaklu niespodziewanie trafiają w sam środek biblijnej historii odkrywając, że prawdziwego Bożego Narodzenia nie da się „zasubskrybować”. Zaczyna się tam, gdzie kończy się zasięg – w ciszy serca i w autentycznym spotkaniu z Bogiem i drugim człowiekiem.
Ciężkowice. Jasełka KSM "Apka do Betlejem". Wprowadzenie.- Z młodymi ludźmi tak jest, że święta, w tym Boże Narodzenie, mogą mignąć jak kolejny krótki filmik, obrazek na instagramie. Dlatego stwierdziliśmy, że trzeba rzeczywistość Bożego Narodzenia pokazać w tym kontekście, czytelnym dla nas samych, może trochę pouczającym dla innych. Chodzi o to, że jeśli nie zatrzymamy się na chwilę i nie oderwiemy od codzienności, to możemy przegapić Betlejem. A w tytule mamy apkę czyli aplikację, bo znów dziś rzeczywistość taka, że czasem trudno uwierzyć, że może istnieć coś, na co nie ma aplikacji - tłumaczy Martyna Hołda, jedna z aktorek.
Ciężkowice. Jasełka "Apka do Betlejem". Scena w domu Heroda (w tej roli ks. Mikołaj Migas).Scenariusz był pisany życiem (i wspólnymi siłami). Przygotowania trwały wiele tygodni, ale to nie był zwykły proces twórczy. Tekst „Apki do Betlejem” rodził się w dialogu, zderzając tradycję z codziennością współczesnej młodzieży. Inspiracja przyszła z najmniej oczekiwanego kierunku. – Pomysł, by osadzić historię we współczesnych realiach, podpowiedziała moja mama. Zaproponowała motyw wejścia w inną rzeczywistość przez aplikację i powrót do tego, co fundamentalne – wspomina Martyna Hołda.
Wspólna praca nad tekstem sprawiła, że jasełka łączą sceny „z życia wzięte”, ciężkowickiej rzeczywistości z przesłaniem Ewangelii. To właśnie ta autentyczność sprawia, że przedstawienie trafia nie tylko do rówieśników, ale i do dorosłych, coraz mocniej zanurzonych w wirtualnej codzienności.
Jasełka w Ciężkowicach to tylko wierzchołek góry lodowej. KSM to grupa ponad 20 osób, która stale rośnie. Co ciekawe, wielu z nich trafiło tu w ramach przygotowań do bierzmowania… i już nie chciało wyjść. Przez cały rok coś się dzieje: od prowadzenia nabożeństw, przez akcje odpustowe i sprzedaż zniczy, po bożonarodzeniowe jasełka.
Ta aktywność ma swój bardzo wymierny, rzymski finał. Dzięki determinacji i własnej pracy, młodzi w 2025 roku sfinansowali z ofiar zebranych swój wyjazd do Włoch. W sierpniu kilkunastoosobowa grupa stanęła w Rzymie, celebrując Rok Jubileuszowy. Przez dwa lata zbierali pieniądze, by marzenie o wspólnej pielgrzymce stało się faktem. Teraz zbierają na choćby częściowe sfinansowanie wyjazdu do Hiszpanii.
Dla uczestników młodzieżowych spotkań KSM to przede wszystkim relacje, których nie zastąpi żaden komunikator. Bartłomiej Kapałka, związany z grupą od lat podstawówki, nie ma wątpliwości, że to miejsce go formuje. – Zawsze jest jakaś forma spotkań: wyjazdy, wydarzenia diecezjalne, próby, wspólna modlitwa, ale i działanie. To nie jest nudne. Poznaje się ludzi, z którymi naprawdę fajnie można przeżywać wiarę – zaznacza. Ta energia bije ze sceny.
„Zapraszamy do uśmiechu, refleksji i powrotu do Betlejem. Może trochę przez aplikację, ale przede wszystkim przez serce” – tymi słowami twórcy otwierają swój spektakl.
Siła „Apki do Betlejem” tkwi w tym, że nie obraża się na nowoczesność. Nie każe wyrzucać smartfonów, ale uczy, jak nie dać się im uwięzić. Pokazuje drogę do stajenki, która – choć leży poza ekranem – jest bliżej, niż nam się wydaje.