Droga do Betlejem zaczyna się od decyzji, nie od dekoracji. W Łużnej Orszak Trzech Króli był nie tylko barwnym wydarzeniem, ale zaproszeniem do wiary bez masek i bez udawania.
To nie tylko widowiskowe przejście, ale przede wszystkim głębokie przeżycie duchowe, które połączyło lokalną społeczność w poszukiwaniu nowo narodzonego Zbawiciela. Tegoroczny orszak wyruszył spod remizy Ochotniczej Straży Pożarnej w Łużnej (dotąd wychodził z Gminnego Centrum Kultury). Uczestnicy orszaku prowadzeni przez Trzech Królów i świetną orkiestrę dętą wyszli na drogą wojewódzką 977, z której skręcili na ulicę w stronę Staszkówki, a z niej zeszli na wschód w stronę kościoła parafialnego. – Zatrzymamy się parę razy na rozważanie słów Pisma Świętego i na przypominanie nauczania Kościoła, które towarzyszy zarówno temu biblijnemu opisowi, jak przede wszystkim kończącemu się dziś w Kościele powszechnym rokowi jubileuszowemu – mówił ks. Łukasz Pietrzak, wikariusz z Łużnej.
Łużna. Orszak Trzech Króli, 6 stycznia 2026Trzyletnia tradycja orszaków w Łużnej to dalej jeszcze nowość. Wydarzenie to z roku na rok cieszy się jednak coraz większym zainteresowaniem mieszkańców, którzy aktywnie włączają się w przygotowania. – Ludzie na to czekają, pytają nas już pod koniec roku, czy będziemy organizować orszak, czy trzeba przygotowywać stroje – relacjonuje Karolina Szymczyk, dyrektor GOK w Łużnej.
Przed frontowymi drzwiami świątyni parafialnej na orszak i Trzech Króli czekała Święta Rodzina. W kościele przed szopką Mędrcy oddali pokłon Dzieciątku i złożyli dary. – To nie jest procesja, a orszak, to nie jest nabożeństwo, ale radosne celebrowanie tradycji, śpiewanie wspólne kolęd, które jednoczy – dodaje dyrektor Szymczyk.
Duchowy wymiar wydarzenia podkreślił proboszcz parafii ks. Antoni Mulka, który przewodniczył liturgii. W swoim słowie zachęcał wiernych, by wzorem Mędrców ze Wschodu nie ustawali w poszukiwaniu Boga w dzisiejszym świecie. – Chciałbym zachęcić was i zaprosić, byśmy podążali jak Mędrcy, by szukać Zbawiciela – mówił ks. Mulka we wprowadzeniu do Mszy św. Duchowny podkreślił, że dzień ten jest również okazją do wsparcia misji oraz nabrania odwagi w dawaniu świadectwa wiary. – Niech to wspólne przejście w barwnym orszaku doda nam odwagi, byśmy chcieli przez cały rok dawać świadectwo i uwierzyć, że Pan Bóg daje nam moc, jeżeli podążamy w Jego kierunku – zaznacza proboszcz.
Łużna. Fragment kazania ks. prał. Stanisława Kubonia w czasie Mszy św. po Orszaku Trzech KróliW czasie Mszy św. kazanie wygłosił emerytowany proboszcz parafii Łużna ks. prał Stanisław Kuboń. Przypomniał biblijny opis wędrówki Mędrów, którzy trafili do Heroda, proszącego o to, żeby poinformowali go, gdzie się ów Król narodził, bo sam chciałby oddać Mu pokłon. Mówił tak, gdy tymczasem knuł już, jak zgładzić Dzieciątko. Odnosząc się do tego, że Nowy Testament został napisany po grecku, przypomniał, że w teatrze greckim aktor noszący maskę nazywał się „hypokrites”. – Stąd jest nasze polskie słowo hipokryta, ktoś fałszywy, kto odgrywa rolę, zakłada życiową maskę. Jezus używa tego słowa, kiedy mówi o obłudnikach. Takim fałszywym człowiekiem był Herod – przypominał ks. dr Kuboń.
Zauważył, że prawdziwa wiara objawia się zazwyczaj wtedy, gdy nikt nas nie obserwuje. – Bywa, że jeden miesiąc, kiedy człowiek wyjedzie na urlop albo za granicę, więcej o nim mówi, niż gdy w domu przebywa przez cały rok – mówił. Zwrócił uwagę, że święto Objawienia Pańskiego powinno nas zachęcać do apostolstwa, ale i skłaniać do rachunku sumienia, w którym w prawdziwym świetle zobaczymy to, czy umiemy się do Jezusa przyznawać.