Danuta i Janusz doświadczyli, że świecić przykładem nie oznacza błyszczeć, ale promieniować. Dzięki nim i wielu innym rodzinom można się przekonać, że Domowy Kościół jest wartościową propozycją formacji ducha.
Małżeństwo z Bochni będzie w tym roku świętować 16. rocznicę ślubu razem z czwórką dzieci: Stasiem, Lidzią, Emilką i Rozalią. Od 13 lat jest w Domowym Kościele, rodzinnej gałęzi Ruchu Światło−Życie. – Kiedy zostaliśmy parą, ks. Wojciech Karpiel zaczął nas zachęcać, żebyśmy pomyśleli o Domowym Kościele. Długo byliśmy sceptyczni wobec tej propozycji, bo wyobrażaliśmy sobie, że jak już w nim będziemy, to staniemy się taką parą od wręczania kwiatów. Mimo wszystko odczuwaliśmy potrzebę wspólnoty, żeby nie być w Kościele cząstką anonimowego tłumu osób – mówi Janusz. Chcąc założyć krąg rodzin DK, musieli się poczuć trochę misjonarzami i znaleźć małżeństwa, którym taka wspólnota będzie bliska. Dzięki przyjaźniom i pomocy pary pilotującej udało się zebrać siedem małżeństw i stworzyć w 2013 roku krąg. Zanim wspólnota okrzepła, musiały minąć dwa lata poznawania, czym jest Domowy Kościół. To zresztą stała praktyka, potrzebna zwłaszcza osobom, które z Ruchem Światło−Życie (i Domowym Kościołem) nie miały dotąd do czynienia. Bycie w kręgu DK ma swój rytm. Codziennie pulsuje osobistą, małżeńską i rodzinną modlitwą, przyjmowanymi sakramentami, lekturą Pisma Świętego, małżeńskim dialogiem, do którego zaprasza się Pana Boga nie tylko jako słuchacza. To również osobista i wspólna troska o własną wiarę, a także o to, żeby przekazywać ją dzieciom. – W tym sensie Domowy Kościół jest programem dla każdego małżeństwa i każdej rodziny w Kościele – podkreśla Janusz.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł