W diecezji tarnowskiej trwają dekanalne rozgrywki XIX Mistrzostw LSO Diecezji Tarnowskiej w piłce nożnej halowej. Niedawno taki turniej odbył się w Gręboszowie.
W sobotę 31 stycznia w hali sportowej przy szkole podstawowej w Gręboszowie (dekanat Żabno) odbył się dekanalny etap XIX Mistrzostw Liturgicznej Służby Ołtarza Diecezji Tarnowskiej w piłce nożnej halowej.
Data zawodów nie była przypadkowa. – W Kościele obchodziliśmy w tym dniu liturgiczne wspomnienie św. Jana Bosko, wychowawcy młodzieży. Mawiał on, że "boisko żywe to parafia żywa", a patrząc na zapał młodych zawodników w Gręboszowie, trudno o trafniejsze podsumowanie – uważa ks. Dariusz Maj, dekanalny duszpasterz LSO.
Turniej rozpoczął się wspólną modlitwą oraz przedstawieniem zasad gry. W tegorocznej edycji wzięło udział 80 uczestników – ministrantów, lektorów i ceremoniarzy, którzy tworzyli 11 drużyn reprezentujących 5 parafii z dekanatu Żabno.
– Cieszy fakt, że zawody miały liczniejszą frekwencję niż przed rokiem, co świadczy o niesłabnącej pasji młodych do sportu i wspólnoty. Mecze przebiegały w doskonałej atmosferze. Choć na boisku nie brakowało emocji, zawodnicy udowodnili, że potrafią łączyć ambicję z zasadami fair-play – dodaje duszpasterz.
Rywalizacja toczyła się w trzech kategoriach wiekowych. W kategorii ministrantów najlepsza okazała się drużyna z parafii Matki Bożej Różańcowej w Łęgu-Zamościu. Drużyna ta wywalczyła I miejsce i awans do etapu rejonowego, a jej reprezentanci zdobyli także tytuły najlepszego zawodnika i najlepszego bramkarza turnieju w tej grupie.
Podobny sukces odnotowali lektorzy młodsi z tej parafii. Oni również stanęli na najwyższym stopniu podium, zapewniając sobie awans, i podobnie jak u młodszych kolegów, dwaj jej reprezentanci zdobyli obie nagrody indywidualne – dla najlepszego zawodnika i bramkarza.
Z kolei w kategorii lektorów starszych tryumfowali gospodarze. I miejsce i awans wywalczyła parafia Wniebowzięcia NMP w Gręboszowie. W tej kategorii wiekowej wyróżniający się zawodnicy pochodzili ze zwycięskiej drużyny.
Zorganizowanie zawodów nie byłoby możliwe bez zaangażowania wielu osób. – Jestem wdzięczny księżom i rodzicom za formację i wychowanie chłopców. Dobre owoce widać później nie tylko w domu czy przy ołtarzu, ale również na boisku – mówi ks. Maj.