Maria Czaplińska mówi, że lubi metaforę trójkąta. Dwa kąty to małżonkowie, wierzchołek to Bóg. Jeśli mąż i żona idą w stronę Boga, to zbliżają się także do siebie. We Florynce świętowano Światowy Dzień Małżeństwa.
Druga niedziela lutego od wielu lat obchodzona jest jako Światowy Dzień Małżeństwa. Sercanin, ksiądz Bogusław Pociask, proboszcz we Florynce, od lat (jeszcze jako proboszcz w Koszycach Małych), dbał, by dzień ten był w parafii szczególnym czasem modlitwy małżeństw i za małżeństwa. – Inicjatywa tego dnia powstała w latach 80. XX wieku w USA, kiedy świeccy zwrócili się do biskupa, by obchodzić taki dzień małżeństwa, by wspólnie się modlić, za małżonków, dziękować Bogu za dar sakramentalnego małżeństwa, by pamiętać o jego wartości, by się umacniać. Jako że blisko w kalendarzu wypadają tzw. walentynki, dzień zakochanych, to obchodzenie dnia małżeństwa w bezpośredniej bliskości dnia zakochanych ma też ukazać duchową wartość miłości kobiety i mężczyzny, realizującej się w sakramentalnym małżeństwie – tłumaczy ks. Bogusław Pociask SCJ.
We Florynce w drugą niedzielę lutego za małżeństwa modlono się w czasie każdej Mszy św. Natomiast po popołudniowej odbyła się także adoracja Najświętszego Sakramentu, którą poprowadziły małżeństwa z Domowego Kościoła z okolic Grybowa. W czasie nabożeństwa małżonkowie odnowili swoje przyrzeczenia małżeńskie, a na koniec otrzymali indywidualne, dla każdego małżeństwa z osobna błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem.
Florynka. Światowy Dzień Małżeństwa. Błogosławieństwo Najświętszym SakramantemW homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. ks. Bogusław Pociask nawiązał do niedzielnej liturgii słowa, przypominając o roli chrześcijan jako „soli ziemi” i „światłości świata”. Kapłan wskazał, że we współczesnym świecie, który często promuje zło i grzech jako przejaw nowoczesności, autentyczne małżeństwo oparte na Bożym planie jest najsilniejszym świadectwem. – Ja jestem światłością świata, mówi dziś Pan Jezus. Kto idzie za mną, będzie miał światło życia – przypominał słowa Ewangelii ks. Pociask. Kaznodzieja podkreślał, że misja małżonków polega na przemienianiu i „przebóstwianiu” świata mocą Bożą. Nie unikał przy tym bolesnych tematów, wspominając o kryzysach i rozpadach związków, które ranią psychikę dzieci. Jako lekarstwo wskazał pokorę i gotowość do naprawy relacji. – Sercem każdej wspólnoty nie jest doskonałość, lecz przebaczenie – przekonywał kapłan. Zachęcał pary, by w chwilach przysłowiowych małżeńskich burz szukały wsparcia w łasce Bożej, pamiętając, że żadne małżeństwo nie jest wolne od trudności i cichych dni. – Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie – mówił proboszcz, zachęcając do budowania życia na trwałym fundamencie wiary.
Florynka. Światowy Dzień Małżeństwa. Kazanie proboszcza ks. Bogusława Pociaska SCJJan i Maria Czaplińscy z Grybowa (32 lata stażu małżeńskiego) od 15 lat są w Domowym Kościele. – Szukaliśmy bliższej relacji z Panem Bogiem po prostu, żeby się rozwijać. Po co np. chłopak z dziewczyną szukają ze sobą kontaktu i chcą się ze sobą spotykać, poznawać? No po to, żeby się poznawać coraz lepiej, a przez to także zacieśniać relację. No to tak samo z Panem Bogiem to działa – mówi Jan Czapliński. Dlaczego w Domowy Kościół weszli po kilkunastu latach małżeństwa? – Bo wcześniej nie znaliśmy DK – dodaje Maria. Jak mówią, jeśli małżeństwo jest powołaniem, wspólną drogą z Bogiem nie tylko przez doczesne życie, ale i do bram nieba, to Domowy Kościół jest jak instrukcja, drogowskaz na tej trasie i miejsce, gdzie znajdziemy wiele narzędzi, żeby nie pobłądzić. – Lubię metaforę trójkąta. Dwa kąty to małżonkowie, wierzchołek to Bóg. Jeśli mąż i żona idą w stronę Boga, wyruszają, idą równo, to zbliżają się do wierzchołka, do Boga, ale zarazem zbliżają się coraz bardziej do siebie – mówi.
Ale nie jest zawsze bardzo łatwo wystartować. – Ja zawsze szukałam czegoś więcej, w tej sferze duchowej, wspólnoty, spotkań, i starałam się uczestniczyć – przyznaje Lucyna Skraba. Jej mąż Mieczysław przyznaje, że on generalnie nie chciał. – Kiedy żona jechała na spotkania ja zostawałem z dziećmi, ale nie byłem szczęśliwy z tego powodu, jak to wygląda. Przekonałem się jednak. Doświadczyłem tego, że jeżeli małżeństwo można jakoś porównać do jarzma, to żeby było lżej, trzeba równo iść, równo ciągnąć – mówi śmiejąc się Mieczysław.
Florynka. Światowy Dzień Małżeństwa. Fragment modlitwy małżeńskiej.Najczęściej barierą wejścia w Domowy Kościół jest obawa, strach, nieśmiałość, może wstyd, bo na kręgach rozmawia się o różnych rzeczach, ale zostają one w tych małych wspólnotach. Nie wychodzą na zewnątrz. – Ale po każdym spotkaniu czujemy dużo radości w sercu i czujemy taką dawkę energii pozytywnej. To jest umocnienie w trudnych sprawach życiowych. Wiemy, że jest na czym się oprzeć. Pan Bóg wszystko umacnia – mówią Agnieszka i Marek Niepsujowie. Pani Agnieszka zwraca też uwagę na wartość „zobowiązań”, które w ruchu nazywa się darami. – Jest wspólna modlitwa, jest dialog małżeński, to wszystko służy budowaniu jedności. Bywa trudno, ale coś, co jest wartościowe musi kosztować – mówi.
Obchody we Florynce pokazały, że wspólnota Domowego Kościoła jest dla małżonków miejscem, gdzie mogą „wyrównać krok” i wspólnie dążyć do świętości, nie bojąc się trudów, jakie niesie ze sobą autentyczne życie Ewangelią na co dzień.