Teatr Dabar, działający od 16 lat w Mogilnie, zaprezentował 19. premierę, spektakl zatytułowany "Ostatnia Prosta". Autorskie dzieło, które pod płaszczem tragikomedii stawia pytania o sens rodzinnych więzi i możliwość wybaczenia.
Spektakl, którego premiera odbyła się 21 lutego, a 22 lutego miała kolejną odsłonę (za tydzień trzecią, tym razem nie w Mogilnie, a w Krużlowej), do którego scenariusz napisały Elżbieta i Agata Bugara, to historia trójki rodzeństwa, które spotyka się po śmierci ojca. Postać ojca - pracoholika, który przez lata uciekał w obowiązki zawodowe, staje się katalizatorem do rozliczenia się z przeszłością.
Mogilno. Nowa premiera Teatru Dabar. Mówi o niej Elżbieta Bugara- Jestem jego jedynym synem (...) tata był można powiedzieć pracoholikiem, to zmniejszył się nasz kontakt i teraz po prostu muszę samemu odkrywać ten świat, szukać wzorca, by znaleźć równowagę między obowiązkami, karierą, a szansą na jakiekolwiek dobre relacje, zbudowanie związku - opowiada o swojej roli Michał Mróz, wcielający się w postać Kacpra. To właśnie dylemat między walką o spadek, a walką o odzyskanie utraconych relacji stanowi oś dramatu.
Twórcy nie boją się trudnych tematów. W sztuce wybrzmiewają echa tzw. eurosieroctwa i samotności w świecie pozornego dostatku. - Zdarzyło nam się w przeszłości tak, że po spektaklu obcy ludzie podchodzili i mówili, że na przykład też straciłem dziecko, otworzyliście mi oczy na coś. Dla nas, jeżeli poruszamy nawet tę jedną osobę na widowni, jest to już sukces - wyjaśnia Elżbieta Bugara.
Mogilno. Nowa premiera Teatru Dabar. Jedna ze scen spektakluHistoria Teatru Dabar to opowieść o determinacji lokalnej społeczności. Wszystko zaczęło się w 2010 roku z inicjatywy ówczesnego wikariusza ks. Łukasza Pawłowskiego. Gdy w 2014 roku duchowny odszedł z parafii, grupa - w przeciwieństwie do wielu podobnych inicjatyw - nie rozpadła się, lecz usamodzielniła.
- Większość to była ekipa ludzi zebranych jeszcze za czasów księdza Łukasza. Nasz pierwszy samodzielny spektakl był w 2015 roku - wspomina Mateusz Kazana, kierownik zespołu, jeden z filarów grupy, najdłużej w niej uczestniczący. Przez lata przez teatr przewinęło się około 120 osób.
W zespole panuje niezwykła sztafeta pokoleń. Aleksandra Ogorzałek, która debiutowała dekadę temu jako dziecko, dziś wciąż jest aktywną członkinią grupy. - Odkryłam, że to jest moja pasja. Przyszłam, kiedy okazało się, że do któregoś spektaklu poszukiwali dziewczynki, która zagra rolę. Zachęcił mnie mój tato. Od tego czasu zostałam. Oprócz tego, że pasja, to dużo się uczę. O sobie samej, bo wcielanie się w postać to jest okazja przemyśleć kawałek swojego życia, ale też zdobywam nowe umiejętności. Na przykład radzenie sobie ze stresem - przyznaje. Zespół tworzą nie tylko mieszkańcy Mogilna, Koniuszowej czy Posadowej, ale także osoby z Nowego Sącza i Binczarowej, dla których wspólne próby są odskocznią od codzienności.
Premierowy pokaz stał się okazją do refleksji nad kondycją współczesnego człowieka, o czym mówił po zakończeniu spektaklu proboszcz parafii Mogilno, ks. Emil Myszkowski. - Jeżeli próbuje się uciec przed życiem, od swojego życia, to się wtedy błądzi. Trzeba po prostu być sobą tu i teraz. Być sobą w zgodzie ze swoim sumieniem, z innymi ludźmi, a przede wszystkim z Panem Bogiem. Bądźmy tu i teraz jak najlepsi dla siebie, a może mniej będzie takich chwil, których będziemy później żałować - apelował ks. Myszkowski po zakończeniu spektaklu.
Mogilno. Po spektaklu. Słowo proboszcza ks. Emila Myszkowskiego i wójta Leszka SkowronaSłów uznania nie szczędził również wójt Leszek Skowron, który od lat wspiera działalność artystyczną grupy. Zwrócił on uwagę na profesjonalizm amatorskiego zespołu oraz uniwersalne przesłanie płynące ze sceny. - Aktorzy, widać po tych 16 latach, już profesjonalnie potrafią nas wzruszać i bawić jednocześnie. Myślę, że też taki wniosek mi się nasuwa, że bogactwo i zasobność potrafi ludzi dzielić, a czasem problemy i różne troski jednak nas łączą - podsumował wójt Skowron.
Nazwa teatru - „Dabar” - nie jest przypadkowa. W języku hebrajskim oznacza Słowo Pańskie, co definiuje misję grupy. Nie chodzi jedynie o dostarczanie rozrywki (choć w „Ostatniej Prostej” nie brakuje humoru), ale o to, by słowo padające ze sceny miało moc przemiany.
Jak podkreślają członkowie grupy, Teatr Dabar to coś więcej niż próby i występy - to wspólne Wigilie, wyjazdy do krakowskich teatrów i mecze siatkówki. To wspólnota, która udowadnia, że w małej miejscowości można tworzyć kulturę przez duże „K”.