15 marca w Targowisku odbyła się promocja najnowszej książki Anny Wójtowicz. Tym razem o przydrożnych kapliczkach. Dla autorki utrwalanie dziejów rodzinnej wsi to nie tylko pasja, ale "wewnętrzne zadanie", którym buduje fundamenty lokalnej dumy.
Przez pół wieku Anna Wójtowicz była osobą-instytucją krakowskiego świata książki. Jako „antykwariusz przez wielkie A”, jak nazywał ją wybitny historyk prof. Aleksander Krawczuk, z pasją oddawała się swojej pracy. Mimo zawodowego wsiąknięcia w metropolię, nigdy nie przestała być mieszkanką Targowiska. Dla niej codzienne dojazdy do pracy przez 50 lat nie były uciążliwością, lecz drogą powrotną do korzeni. "Krakowski antykwariusz przez wielkie A nie zapomina o swojej rodzinnej miejscowości, pracując społecznie na rzecz Targowiska, przypominając jego historię” – mówił o A. Wójtowicz prof. Krawczuk.
Sama autorka przyznaje, że jej praca w antykwariacie była „szczęśliwym zrządzeniem losu”, które dało jej narzędzia do tego, by napisać coś dla potomności.
Targowisko. Anna Wójtowicz o sobie i pierwszej ze swoich książek o TargowiskuTargowisko to miejscowość szczególna, choć – jak zauważa autorka – pozbawiona urzędów czy kościoła, przez co nikt tu przez wieki niczego systematycznie nie notował. Anna Wójtowicz podjęła się więc roli kronikarza, który z okruchów informacji składa obraz „małej ojczyzny”. To ona przypomniała mieszkańcom, że ich wieś została wymieniona w dokumencie z 1198 roku, spisanym w samej Jerozolimie przez patriarchę bożogrobców. To ona z cierpliwością policzyła, że przez płynącą przez wieś Tusznicę przerzuconych jest aż 25 mostów. Ten symbol nie jest przypadkowy – pani Anna swoimi książkami betonuje fundamenty lokalnej dumy, wznosi filary pamięci, by kolejne pokolenia nie utonęły w nurcie historycznej amnezji.
Targowisko. Przedstawienie osoby Anny WójtowiczGłównym punktem marcowego spotkania była promocja 9 już publikacji autorki: „Opowieści o kapliczkach w Targowisku”. To dzieło powstawało przez kilka lat, wymagając żmudnego „dłubania” w archiwach i pamięci ludzkiej. Książka opisuje pięć kapliczek oraz jeden przydrożny krzyż. Bo tyle jest tego typu obiektów w Targowisku. Być może ktoś pomyślałby, że 5 obiektów to materiał co najwyższej na notkę, może artykuł. Nie dla Pani Ani. Podejście autorki jest metodyczne. Nie zadowala się ona opisem figury czy datą jej powstania. – Sama kapliczka, opis, figura to jest mało. Wszyscy jesteśmy ciekawi, dlaczego, kto, po co to, z jakiej intencji budował, czy to dziękczynienie, czy prośba – wyjaśniała podczas spotkania Anna Wójtowicz. Odkrywanie tych intencji było „wewnętrznym zadaniem”, które wymagało rozpytywania najstarszych mieszkańców, szperaniem po archiwach. Bo faktycznie historia kapliczek to nie tylko odnotowanie istnienia małych obiektów architektonicznych, ale opowieść o ludziach i ich wierze.
Podczas benefisu wybrzmiało wiele głosów podkreślających wagę tej pracy. Anna Fortuna, obecna prezes Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Targowisko, nie kryła wzruszenia znaczeniem dorobku swojej poprzedniczki. – Jak się tego wszystkiego słucha czyta książki pani Ani, to faktycznie robi się to z ogromną ciekawością, a po drugie uzmysławiamy sobie, że mamy swoją historię, że może być ona dla nas przyczynkiem do lokalnej dumy – mówi A. Fortuna. Według niej prace Anny Wójtowicz sprawiają, że w społeczność odzyskuje zbiorową pamięć, która sprawia, że wzmacnia się tożsamość mieszkańców, sprawiając, że nie czują się oni ludźmi „przypadkowymi”.
Z kolei Danuta Niemiec, wieloletnia szefowa centrum kultury sąsiedniej gminy Bochnia zwraca uwagę na to, że pasja Anny Wójtowicz i jej całe życie z książką dały podłoże, na którym Targowisko może dziś budować swoją przyszłość.
Anna Wójtowicz, mimo podeszłego wieku, deklaruje, że będzie działać, „póki ręka słucha”. Jej praca to dowód na to, że lokalna historia, jeśli zostanie odpowiednio „zabetonowana” w słowie pisanym, staje się fundamentem nie do wzruszenia.
Więcej o Annie Wójtowicz w numerze 13. "Gościa Tarnowskiego" na 29 marca.