Czekając na Króla wschodzącego słońca można stracić wszystko, chyba że wybierze się właściwych przyjaciół – przekonują młodzi aktorzy z Krużlowej.
Teatr Renovatio z Sanktuarium Pana Jezusa Przemienionego w Krużlowej przygotował kolejną premierę, którą przedstawił w drugi weekend marca.
– Tym razem szukaliśmy czegoś innego, poważnego, co dotknie niemal rdzenia ludzkiego życia i co każdy z nas przeżywa – mówi Natalia Pietruch, reżyserka przedstawienia "Król wschodzącego słońca", autorstwa ks. Adama Piekarzewskiego SDB.
Dramat opowiada historię człowieka, który oczekuje na wizytę Króla wschodzącego słońca. Codziennie przygotowuje dla niego tron, ale z czasem popada w rutynę, zaczyna się nużyć, doświadcza zwątpienia.
Tę sytuację wykorzystuje zły duch, który próbuje całkowicie zabić w oczekującym króla bohaterze nadzieję na spotkanie z nim. Prawie mu się to udaje, ale w walkę o duszę człowieka włączają się aniołowie:
Krużlowa. "Król wschodzącego słońca"– Ten dramat rozgrywa się w życiu każdego z nas, ale nie jesteśmy zdani na własne siły, by wygrać swoją walkę o życie i nie stracić jego sensu – mówi Łukasz Bocheński.
Aktorzy opowiedzieli całą historię językiem pełnym symboli, niedopowiedzeń, czasem gestów mówiących więcej niż słowa. Ważne w inscenizacji były momenty, kiedy głos oddawano teatrowi cieni. To one najbardziej wzruszały, ale też odsłaniały rąbek tajemnicy, kim jest ten wciąż nadchodzący król.
Publiczność zdawała się być zaskoczona sztuką i jej powagą. Aktorów otaczało milczenie i kiedy już stanęli wszyscy na scenie, by ukłonić się widzom, nikt nie zamierzał ani klaskać ani wychodzić. – Do tej pory wybieraliśmy raczej komedie albo przedstawienia, które zawierały sporą dawkę humoru – mówi Natalia. Tym razem sztuka nie bawiła. Przeciwnie, zastanawiała, także dzięki świetnie wykonanej charakteryzacji złych i dobrych duchów.
Obecny na premierze ks. prał. Marek Szewczyk podkreślił, że wybór treści doskonale współbrzmiał z dopiero co skończonymi rekolekcjami wielkopostnymi, które głosił ks. Łukasz Plata, twórca Ewangelibusa.
– Wszyscy doświadczamy tej wewnętrznej walki w nas samych i o nas samych. Ciągle stajemy przed wyborem dobra lub zła – mówił duszpasterz.
"Król wschodzącego słońca" to kolejna już premiera w historii krużlowskiego zespołu, który istnieje od 2018 roku. – Tworzymy już zgraną grupę, którą łączy pasja teatralna, ale też po prostu cieszymy się sobą. Teatr jest dla nas odskocznią, wytchnieniem, okazją do spotkań, rozmów, twórczego myślenia i zabawy – mówią Natalia i Łukasz.
Warto dodać, że zespół w większości tworzą starsi już uczniowie szkół średnich, studenci i pracujący.