- Czy wasze dzieci są szczęśliwe, że was mają przy sobie? - pytał bp Leszek Leszkiewicz rodziców ponad 200 bierzmowanych wczoraj w zawadzkim sanktuarium i Kościele Miłosierdzia Bożego w Dębicy.
W Sanktuarium Matki Bożej Zawadzkiej 17 marca do bierzmowania przystąpili ósmoklasiści z tej parafii oraz z Pustyni i Stasiówki. W sumie 82 osoby. Kolejnych 126 kandydatów otrzymało ten sakrament w Kościele Miłosierdzia Bożego w Dębicy - z tej parafii i z Nagawczyny. Szafarzem bierzmowania był bp Leszek Leszkiewicz.
Zdjęcia z tych uroczystości zamieściliśmy tutaj:
- Zebraliśmy się tutaj, gdyż nasze córki i synowie podjęli ważną decyzję, świadomą i dojrzałą; decyzję, którą poprzedziły przygotowania trwające przez ostatnich kilkanaście miesięcy, i jako rodzice potwierdzamy, że nasze dzieci podeszły do nich gorliwie, dlatego chcemy prosić księdza biskupa o udzielenie tej cudownej młodzieży sakramentu bierzmowania, aby ta decyzja, o której wcześniej wspomniałem, mogła się dopełnić. Ufamy, że za pośrednictwem księdza biskupa poprzez sakrament bierzmowania nasze dzieci będą mogły jeszcze bardziej zbliżyć się do Pana Boga, zbliżyć się do wspólnoty Kościoła, do Ewangelii, a my ze swojej strony jako ich rodzice deklarujemy modlitwę w ich intencji i w intencji księdza biskupa - mówili rodzice w Zawadzie, prosząc o bierzmowania dla swoich dzieci.
Zobaczcie fragmenty z tej uroczystości:
Bierzmowanie w zawadzkim sanktuariumW Zawadzie do bierzmowania przystąpiło sześciu lektorów z tej parafii. - Służba przy ołtarzu pomaga nam wzrastać w wierze - przekonują, a od wczoraj mają w tym względzie także swoich bliskich orędowników przed Bogiem. - Na patrona bierzmowania wybrałem św. Stanisława. Po pierwsze mój brat ma tak na imię, a po drugie św. Stanisław Kostka imponuje mi tym, że był tak odważny w młodym wieku. Poza tym to patron młodzieży i Liturgicznej Służby Ołtarza - tłumaczy Szymon, a jego kolega Kacper przyjął za patrona św. Sebastiana ze względu na jego męstwo. Odwaga i męstwo! - piękne wzorce.
W intencji bierzmowanych Mszę św. celebrował bp Leszek Leszkiewicz, jak również kapłani z parafii, z których młodzież pochodzi.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
W czasie kazania biskup sam dopytywał wszystkich kandydatów, czy rzeczywiście chcą być bierzmowani i jak bardzo. Proponował im nawet, że mógłby sprawdzić, czy dobrze się przygotowali do przyjęcia sakramentu, ale zapewniali, że nie musi. Pytał też, czy kochają swoich rodziców. Rodzicom tłumaczył, jak ważna jest więź między dziećmi a rodzicami w przekazie wiary.
Bierzmowanie w Kościele Miłosierdzia Bożego w Dębicy.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
- Znacie swoją córkę, swojego syna? Czy wasze dzieci są szczęśliwe, że was mają obok? - pytał, tłumacząc, że jeśli chcemy wskazać młodemu pokoleniu właściwą drogę, to trzeba być blisko swojego dziecka, znać je, rozmawiać z nim, słuchać. - Nie da się przekazać wartości, wiary - a do tego zobowiązaliście się w czasie chrztu świętego - jeśli nie zna się swojego dziecka. Ucieszcie się tym, że wasza córka, wasz syn wchodzi na drogę życia dojrzałego - zachęcał biskup.
Mówił, że na tym etapie dzieci są niemalże idealnym odbiciem wiary rodziców. Prosił rodziców, by zastanowili się, czy dzieci widzą ich klękających rano i wieczorem do modlitwy. - Jeśli tak, to jestem przekonany, że nawet nie trzeba było wielkiej katechezy, żeby ich przygotować do bierzmowania - mówił, tłumacząc, że wiarę wynosi się z domu. To jest naturalne środowisko jej wzrostu. Od bliskich dzieci uczą się także, czym jest Msza św., jak się do niej przygotowujemy, jak w niej uczestniczymy.
Posłuchaj fragmentu kazania bp. Leszka:
Znacie swoje dzieci? - fragment homilii bp. Leszka LeszkiewiczaBiskup zachęcał również rodziców, by podczas modlitwy prosili Boga, by błogosławił ich dzieciom, leczył je, uzdrawiał, podnosił, kształtował w nich Bożego ducha. Młodzież z kolei namawiał do wdzięczności za swoich rodziców, którzy przekazali im wiarę tak, jak umieli, nawet jeśli uważają, że mama i tato mogli się bardziej postarać. - Z jakiegoś powodu inaczej nie potrafili. Bądźcie wdzięczni rodzicom za przekaz wiary, wartości, za wszystko, co od nich otrzymaliście. Podziękujcie Bogu za swoich rodziców. Proście o błogosławieństwo dla nich. Pamiętajcie o nich zawsze - zachęcał.
Bierzmowanie w Kościele Miłosierdzia Bożego w DębicyW Kościele Miłosierdzia Bożego w Dębicy w intencji bierzmowanych modliła się także grupa animatorów, którzy razem z ks. Łukaszem Dudką towarzyszyli młodzieży w ich przygotowaniach do przyjęcia sakramentu. - To jest niesamowite, kiedy po takim roku, naprawdę intensywnym i pracowitym, widzimy ich wszystkich, jak zapełnili cały kościół. Modlimy się za nich, wspieramy ich - mówili.
Animatorzy z ks. Łukaszem Dudką.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
W tej grupie jest m.in. Maksymilian Czaja, który od miesiąca sprawuje rolę sekretarza w prezydium Krajowej Rady Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Chce się dzielić z młodszymi o kilka lat od siebie kolegami i koleżankami tym, w czym sam wzrastał. Uważa, że łatwiej młodym ludziom dotrzeć z przekazem do osób mniej więcej w swoim wieku niż księdzu z ambony, bo ich rolą nie jest głoszenie kazania czy wykładu, ale prowadzenie rozmowy.
Właśnie te rozmowy potrafią wiele dać młodym. - Sama bardzo dobrze wspominam swojego animatora z czasu przygotowań do bierzmowania. To była osoba, która bardzo wiele zmieniła w moim życiu, zmieniła moje spojrzenie na wiarę, dlatego zaraz po bierzmowaniu sama zapragnęłam być animatorem, żeby oddać innym choć część tego, co wtedy dał mi Michał, kiedy ja szłam do bierzmowania. To było ważne dla mnie doświadczenie - mówi Gabriela Kmieć.
Julia Majewska została animatorem, bo chce się dzielić tym, co Bóg zdziałał w jej życiu. - Bóg zmienił moje życie o 180 stopni, zmienił moje patrzenie na wiarę, na Kościół, na to Kim on jest. Stało się to nagle, jakieś pół roku po moim bierzmowaniu, było działaniem łaski Bożej - mówi Julka.
- Zależało mi na tym, by nawiązać z młodzieżą więź, relację, by poczuli się tu ważni i chciani. Wierzę, że poprzez ten sakrament dostrzegą w swoim życiu prawdziwe oblicze Boga, jako Tego, który jest blisko nich, dzięki któremu nigdy nie będą sami, od którego każdy z nas tak wiele otrzymuje. I żebyśmy byli za to wdzięczni - tłumaczy Alicja Mazur.
Zosia Zapotoczna uważa, że ten czas formacji kandydatów do bierzmowania był cenny też dla niej samej. - To wzajemne obdarowywanie się, którego efekt może zakiełkować w czyimś życiu, jeśli nawet nie teraz, nie od razu, to kiedyś. Są to ważne rozmowy, które budują nas wszystkich. Mimo że się różnimy, to Tym, który nas łączy, jest Bóg. On jest naszą siłą - tłumaczy dziewczyna.