Kiedyś przyjeżdżali tu na wozach drabiniastych, dziś szukają ratunku w chorobach nowotworowych i pomocy dla rozbitych rodzin. W Luszowicach św. Józef nie jest postacią z obrazka - to "gospodarz", który budzi rzemieślników w nocy i rzuca wyzwanie współczesnym "podróbkom mężczyzn".
W diecezji tarnowskiej kult Opiekuna Zbawiciela kojarzył się dotąd głównie z Luszowicami, i paroma innymi parafiami, w których kult wspólnotowy zamykał się w ramach parafialnych odpustów. Luszowice wyrastają na centrum józefowej pobożności. Dla tutejszych mieszkańców to żadna nowość. - On jest naszym patronem od wieków, więc czczony jest tutaj bardzo - przekonuje Jolanta Drożowska z rady parafialnej. Wspomina ona opowieści ojców o pielgrzymach z Nowej Jastrząbki czy Nieczajnej, którzy całymi rodzinami ściągali do Luszowic na Józefa. Dziś ten kult nabiera nowych rumieńców. - Józef zaczął już sobie tworzyć własne struktury - mówi z uśmiechem ks. proboszcz Grzegorz Franczyk, mając na myśli coraz większą i coraz bardziej odświeżoną, nowszą grupę czcicieli św. Józefa. Na plebanii ks. Franczyk znalazł stare paschały i świece, więc zlecił wykonanie formy i odlał 500 figur świętego Józefa z wosku, by kto może i chce, zabrał kawałek duchowej atmosfery Luszowic do domu.
Luszowice. Odpust ku czci św. Józefa. Kazanie bp. Andrzeja JeżaMęstwo bez „podróbek”
Głównym punktem uroczystości była Suma odpustowa, podczas której bp Andrzej Jeż wygłosił kazanie m.in. o kondycji współczesnego człowieka. - Święty Józef jest ponadczasowy, bo cały czas promieniuje siłą wstawienniczego oddziaływania w Kościele - zaczął hierarcha. Krytykował współczesną kulturę, która promuje „podróbki mężczyzn”. Przywołał obraz z komunikacji miejskiej, gdzie grupa agresywnych napastników zaczepia kobiety, a pozostali mężczyźni uciekają z tramwaju. - Nie są w stanie stanąć w obronie kobiety i jej godności - komentował biskup. Według niego Józef to „prawdziwy mężczyzna”, który nie ucieka, gdy pojawiają się trudności. - Męskość to piękno, które mężczyzna nosi w sercu, a widać je w jego postawie wobec drugiego człowieka - przekonywał. Biskup podkreślił również, że męska wrażliwość nie jest słabością, ale „siłą i mocą”, której ogromnie potrzebują dzieci i żony.
Luszowice. Powitanie biskupa przez parafianSzpital pod opieką cieśli
Luszowice stają się miejscem szczególnej nadziei dla chorych. - Na dzisiejszej Mszy św. są osoby, które przyjechały podziękować za wyleczenie z chorób onkologicznych - informuje ks. Franczyk. To żywe świadectwa ludzi, którzy w Józefie znaleźli orędownika w najtrudniejszej walce o życie. Choć Józef jest patronem dobrej śmierci, proboszcz zaznacza, że „chce on przede wszystkim życia, przez które zasługuje się na niebo”. Modlitwa w Luszowicach płynęła więc w intencji pacjentów onkologicznych i ich rodzin, dla których diagnoza stała się pytaniem o fundamenty życia. Ale także w intencji wszystkich, o zdrowie i dobre życie, które zawiedzie nas do nieba.
Luszowice. Odpust św. Józefa. Powitanie biskupa przez proboszcza, ks. Grzegorza FranczykaBudowanie kapliczki w sercu
Zwieńczeniem odpustu było poświęcenie nowej kapliczki św. Józefa. Dla proboszcza to jednak nie finał, ale początek. - Zawsze powtarzam, że najważniejsza jest budowa duchowej kapliczki i to się zacznie dopiero po jej poświęceniu - twierdzi ks. Franczyk.
O tym, że Józef potrafi wejść w bardzo konkretną codzienność, świadczy historia Stefana Luszowieckiego z luszowickiej rady parafialnej. - Remontowaliśmy krzyż na wieży kościoła. Święty Józef mnie obudził w nocy, że pomyliłem się o paręnaście centymetrów w rysunku technicznym krzyża - opowiada pan Stefan. Po sprawdzeniu rano okazało się, że faktycznie był błąd. Udało się poprawić.

Święty Józef z Luszowic uczy wielu rzeczy. Jak przypomniał na koniec bp Jeż, to właśnie wspólny czas, modlitwa i niedzielna Msza św. są bezcennym spoiwem więzi, których nie zastąpią żadne pieniądze. Postawę tę przywołał biskup Andrzej, wskazując na ewangeliczną scenę podróży do Jerozolimy. - Wymowne jest, że Józef, mimo że nie należał do ludzi zamożnych, zamknął na czas pielgrzymki swoją pracownię, by razem z rodziną dzielić czas dla Boga i siebie nawzajem - podkreślał hierarcha. Bezpośrednia obecność ojca i męża jest dziś fundamentem, którego nie da się kupić. - Zarabiałeś na utrzymanie rodziny, ale Cię nie było. A wtedy Cię najbardziej potrzebowałem - tak biskup obrazuje bolesny wyrzut, jaki dorosłe dzieci kierują czasem do swoich ojców. Dlatego tak istotne jest, aby mimo potężnego tempa życia, znaleźć przestrzeń na wspólne budowanie relacji. - Radość bycia ze sobą, spokojna rozmowa, gotowość wysłuchania współmałżonka, wspólna modlitwa, niedzielna Msza Święta... To wszystko stanowi bezcenne spoiwo więzi - przekonuje bp Jeż. Tego też uczy nas św. Józef.